Ostatnie tygodnie przyniosły w kraju rekordowe wskaźniki zachorowań. Dobowe raporty przynoszą po 600-700 potwierdzonych zakażeń dziennie. Przed rozpoczęciem wakacji było ich dwukrotnie mniej. Już wówczas pojawiały się pytania, czy po blisko czterech miesiącach zdalnej nauki, dzieci we wrześniu wrócą do szkół. W ubiegłym tygodniu minister edukacji zapowiedział powrót do tradycyjnej formy nauczania. W świetle wysokiej liczby zakażeń, ta decyzja wzbudziła wiele kontrowersji. Zapytaliśmy o zdanie na ten temat dyrekcję, nauczycieli, rodziców i uczniów.
- Decyzja ministra jest zgodna z przeprowadzonym wcześniej sondażem. Zapytano rodziców, czy chcą, aby ich uczniowie wrócili do nauki tradycyjnej, w szkołach. Większość ankietowanych opowiedziała się za takim rozwiązaniem. Skoro tak, to minister ogłosił, że 1 września nauka będzie się odbywać w tradycyjnej formie. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia i mam nadzieję, że brane były także inne wskaźniki. Wątpliwości budzi sposób i czas jej ogłoszenia. Mamy obecnie gwałtownie wzrastającą liczbę zachorowań oraz powrót niektórych obostrzeń – mówi Dariusz Zelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach.
- Pandemia trwa już 5 miesięcy. Należało, przynajmniej od momentu zakończenia roku szkolnego podjąć dialog z nauczycielami, dyrektorami szkół, samorządami i przygotować kompleksowe rozwiązanie, zakładające różne scenariusze. A dziś ministerstwo daje te same wskazówki, co na początku pandemii: dyrektor ma podejmować decyzje w jaki sposób zorganizować pracę szkoły w przypadku zagrożenia – dodaje.
Szkoła
Jak zaznaczono w wytycznych przygotowanych przez Główny Inspektorat Sanitarny we współpracy z MEN, do szkoły może uczęszczać uczeń bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych, a także jeśli osoby, z którymi mieszka nie przebywają na kwarantannie.
W miarę możliwości praca w szkole powinna być zorganizowana w taki sposób, by umożliwić zachowanie dystansu, szczególnie w miejscach wspólnych i ograniczy gromadzenie się uczniów na terenie szkoły (np. różne godziny przychodzenia uczniów z poszczególnych klas do szkoły, różne godziny przerw lub zajęć na boisku). Uczniowie powinni jak najrzadziej zmieniać sale lekcyjne i posiadać własne przybory, nie powinni się nimi wymieniać z innymi. Przedmioty, których nie można zdezynfekować powinny zostać usunięte z sal. Uczniowie powinni spędzać przerwy na świeżym powietrzu, a korytarze należy wietrzyć przynajmniej co godzinę.
- Moim zdaniem przed rozpoczęciem roku szkolnego będą jeszcze zmiany wytycznych. Jeśli jednak zostaną obecne, to będziemy funkcjonować normalnie, ale z podwyższoną dbałością o bezpieczeństwo. Przy wejściu, które jest na kartę już są środki dezynfekujące. Korytarze, balustrady, klamki będą dezynfekowane kilkakrotnie w ciągu dnia. Podobnie jak dotychczas klasy będą wietrzone, a przerwy w miarę możliwości uczniowie spędzą na dworze – mówi Dariusz Zelewski.
- Zrezygnujemy z apeli szkolnych, większych zgromadzeń – przynajmniej w okresie jesienno – zimowym. Zarówno rodzice, jak i osoby nie będące uczniami i pracownikami szkoły będą musiały na terenie szkoły mieć założone maski. W przypadku wątpliwości, co do zdrowia ucznia lub pracownika będziemy mierzyć temperaturę – dodaje.
Procedury w przypadku stwierdzenia zarażenia ucznia lub pracownika, dyrektor będzie uzgadniał z powiatowym przedstawicielem sanepidu i organem prowadzącym.
Uczniowie
Czy decyzja o powrocie do szkoły jest dobra dla uczniów?
- Jest dobra dla uczniów przy założeniu, że pandemia będzie wygasać. W innym przypadku wystąpi chaos. W jednych gminach będą zajęcia zawieszone, w innych uczniowie będą chodzić do szkoły, a w jeszcze innych część w szkole, część w domu – stwierdza Dariusz Zelewski.
Uczniowie z jednej strony cieszą się z powrotu do szkoły, z drugiej nie kryją obaw.
- Mam mieszane uczucia co do powrotu do szkoły – z jednej strony czeka mnie w tym roku matura i wolałabym się przygotowywać do niej w szkole. Dobrze uczyło mi się w domu, jednak w szkole jest lepiej. Gdy pracujemy zdalnie nauczyciele nie wytłumaczą lekcyjnych zagadnień aż tak dokładnie jak na lekcji. Nie wszystko jest wystarczająco zrozumiałe przez internet i wolę, jak nauczyciel ma kontrole nad naszą pracą. Z drugiej strony zamknęli szkoły, gdy pojawiało się po kilka przypadków dziennie, a teraz gdy jest kilkaset, to chcą je otwierać? Nie bardzo to rozumiem. Myślę, że nawet gdy wrócimy, to i tak prędzej czy później szkoły zamkną – opowiada Paulina, tegoroczna maturzystka.
- Według mnie pomysł jest dobry, ponieważ dobrze byłoby wrócić do „normalności”, aczkolwiek coraz więcej słyszymy o powracającej fali koronawirusa. Wszytko ma swoje dobre i złe strony, jeżeli byłoby to dobrze zorganizowane, wszytko przemyślane z głową, to myślę że udałoby się zrobić to tak, żeby uczniom, nauczycielom i pozostałym pracownikom szkoły funkcjonowało się tam wygodnie i przede wszystkim bezpiecznie. Na pewno będę jakieś obawy ze strony uczniów jak i pracowników, ale tak jak wspomniałem dobra organizacja dużo zdziała. Patrząc na to wszytko jako uczeń klasy maturalnej uważam że powrót do szkoły pozwoliłby lepiej przygotować się do egzaminu, jestem przekonany że nie tylko ja jestem tego zdania – mówi z kolei Beniamin Dobka, uczeń I LO, tegoroczny maturzysta.
Uczniowie szkół podstawowych mają mniej obaw.
- Cieszę się, że wrócę do szkoły, bo sama osobiście wolę taką naukę, dla mnie daje lepsze efekty. A poza tym tęsknię za moimi przyjaciółmi z klasy – mówi Michalina, uczennica klasy siódmej.
Rodzice
Wśród rodziców zdania na temat powrotu dzieci do szkół są podzielone.
- Dla mnie otwieranie szkół w tym momencie to pomysł delikatnie mówiąc, niepoważny. Nie wiem jak to rozumieć, skoro przy 300 potwierdzonych przypadkach zakażeń na dobę, dzieci nie mogły uczęszczać na zajęcia, a przy 700 przypadkach już mogą. Mam nadzieję, że rząd nam rodzicom jest w stanie zagwarantować, że nasze dzieci będą w tych szkołach bezpieczne – mówi mama ośmiolatki z Chmielna.
- Uważam, że pomysł otwarcia szkół w momencie, gdy jest tak wysoki wskaźnik zachorowań, nie jest przemyślany. Starałam się izolować dzieci od początku pandemii, więc mam sporo obaw przed posłaniem ich ponownie do szkoły. Z drugiej jednak strony córki tęsknią za koleżankami. Nie powinny siedzieć dłużej w domach, bo odbije się to na ich psychice. Mam tylko nadzieję, że dzieci będą bezpieczne. Obawiam się, że po miesiącu znów zamkną szkoły – mówi pani Izabela, mieszkanka Kartuz.
- Ponowne otwarcie szkół jest to dla nas jako rodziców bardzo ważne. Osobiście cieszę się, że dzieci po ponad półrocznej przerwie wrócą do szkół i będą mieli możliwość zobaczenia się ze swoimi rówieśnikami. Dla nas to równie istotne, ze względu na zdalne lekcje wymagały od nas ogromu pracy, co nierzadko wiązało się z dużym stresem. Dzieci również z wytęsknieniem wyczekują powrotu do szkoły, aby zobaczyć się z rówieśnikami i nauczycielami - mówi mieszkanka Kiełpina.
Nauczyciele
Według dyrektora kartuskiej Jedynki niepokojące jest to, że powrót dzieci do szkół nie przewiduje praktycznie ochrony nauczycieli i pracowników.
- Bez masek, bez przyłbic, bez strefy bezpiecznej staną oni codziennie przed kilkuset uczniami. To będzie przypominało rosyjską ruletkę: każdy dzień, w którym nauczyciel się nie zarazi będzie jego zwycięstwem. Czy jednak poradzą sobie ze stresem? - zaznacza Dariusz Zelewski.
Sami nauczyciele również mają sporo obaw i to nie tylko dotyczących ochrony ich samych, ale przede wszystkim uczniów.
- Myślę, że największy problem będzie wśród najmłodszych dzieci i w szkolnych oddziałach przedszkolnych. Przy dużej liczbie dzieci ciężko będzie pilnować zachowania należytego dystansu i wszystkich zasad. Poza tym, w okresie październik-listopad najmłodsi często się przeziębiają i trudno będzie wyłapać, czy ktoś może mieć koronawirusa czy zwykłe przeziębienie. Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej i przedszkoli będą z pewnością najbardziej narażeni – mówi jedna z nauczycielek w gminie Chmielno (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).
- Uczę w szkole średniej. Obecnie te placówki są przepełnione uczniami, ze względu na obecność podwójnego rocznika. Trudno młodzieży wyminąć się na korytarzu, więc zachowanie dystansu jest praktycznie niemożliwe, chyba, że wydłużone zostaną godziny pracy szkoły. Jako wuefista będę prowadził głównie zajęcia na świeżym powietrzu, jednak myślę, że wzrostu zakażeń nie da się uniknąć, tym bardziej, że 80 proc. zakażonych przechodzi to bezobjawowo. Niestety młodzież niespecjalnie się przejmuje przestrzeganiem obostrzeń, więc trudno będzie to od nich wyegzekwować, z dziećmi w szkołach podstawowych raczej będzie łatwiej – mówi nauczyciel z gminy Kartuzy (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jednego nie rozumiem, wszyscy gniotą się na plażach bez masek, jak były wiece wyborcze wszyscy ściskali się jak mrówki a teraz nagle co niektórzy dyrektorzy boją się że poumierają na wirusa bo dzieci mają wreszcie uczyć się normalnie. Może ci wystraszeni dyrektorzy idą pracować do Biedronki albo może do Donalda Tyfuska, największej polskiej zarazy ????
Żeby się zarazić musisz mieć albo bezpośredni kontakt z osoba zarazajaca /nie wszyscy chorzy zarazaja/ bądź też przebywać w pomieszczeniu gdzie jest bądź był zarazony, wirus ten "lubi przenosić się kropelkowo głównie w pomieszczeniach zamkniętych stąd górnicy, zarażenia weselne, i w zakładach pracy. Taka specyfika tego wirusa. Wirus jest nowy dla ludzi chodzi sam pewnie ma setki tysiąca lat, i wcześniej były pojedyncze infekcja, dlatego jest groźny bo nie zna się konsekwencji zdrowotnych późnych tzn takich które wystąpią po roku bądź dekadzie itd. Mogą być to powazne choroby. Tak jak powikłania po grypowe ludzie tracą nawet funkcje chodzenia. Sam wirus większość osób dobrze znosi. Mimo to nie wiesz czy Ty, Twojnmaz żona dziecko rowniez dlatego warto opóźnić zarażenia wybijając wirusa zdobyć szczepionek i nowe metody leczenia. Nigdy nie wiesz jak Ty przechorujesz.
Puknij się! Tylko że ci z biedronki nie pójdą do szkoły bo nie mają kwalifikacji. Poza tym w sklepie jest dystans i każdy musi mieć maskę. Ale o tym widać do szkoły było tobie pod górkę. Celowo tobie z malej
Puknij się w łeb. Masz to tylko do czesania czy potrafisz myśleć
Ludzie ! Skąd w Was tyle jadu? Jako rodzice stale piszecie komentarze typu: „Nie życzę sobie żeby moje dzieci to, czy tamto...”. Zanim kolejny raz napiszecie obelżywy komentarz wobec kogoś, zastanówcie się, czy życzycie sobie, aby Wasze dzieci dostały taką lekcję nienawiści od Was samych?
Gościu zajmij się pracą, bo tych Twoich bredni nie da się czytać!
A ty jesteś dzisiaj psem czy świnią ?
Ktoś może zablokować tego typa?
Nie rozumiem tego co się dzieje,gdy dzieci przestały chodzić do szkoły to było o wiele,wiele mniej zachorowań a teraz mają iść do szkoły gdy zachorowań jest o wiele,wiele więcej ???????? a rodzice chcą żeby ich pociechy poszły do szkoły ?????? co za rodzice!!!!!!!! nie chce im się zajmować dziećmi,wolą mieć kilka godzin spokoju lub więcej kasy zarobić a niżeli mieć zdrowe dzieci!!!!!!! szok!!!!!
Babcia, tacy jak ty swoim zejściem tylko ZUS ucieszą, hihihi
Babcia masz rację. A jeden z takich pod Tobą właśnie pisze.
Premior mówi że zaraza odeszła.....ja.mu wierzę.....
Widzę że anty tencza też dotarła do Kartuz....TVP Info dobra robota....
Dzieci nie pójdą do szkół bo nie mogą się wyksztalcic to proste brakuje ludzi do łopaty murarzy stolarzy ciezko pracujacych fizycznie kto w domu wyuczy 4ke czy 5tke dzieci gdzie kazdy ma co innego a rodzic to nie nauczyciel! Nie wierze w to wszystko. Chce aby dzieci poszly do szkoly i nie boję się. Boje się dzisiaj tej patologi co jest wsiana w ludziach.
Ostatnio na Covid zmarł 7- letni chlopiec.....Będzie katastrofa jesli władze nie przywrócą zdalnego nauczania....
Masz rację.... wszędzie maski pojedyncze ławki zmniejszona liczba w klasie tylko nie w Polsce
A dyrektor teraz też ma ręce związane bo żeby było zdalne musi być zgoda sanepidu i organu prowadzącego....także gratuluję utrudnień ale walczyć trzeba i nie powinno być normalnego nauczania
Masz rację. Zamiast ułatwiać to utrudniają. Może Panie z biedy chętne do uczenia? Po szpitalach szkoły to apokalipsa. W sumie szpital bezpieczniejszy bo są środki ochrony
Jeszcze niedawno kopertowy łapówkarz krzyczał, że nawet koperty są zabójcze a za chwilę tęczowe bydło bez masek wielbiło swojego bożka czyli tęczowego szambonurka Czaskovskiego. Czerwone bydło jeździ na urlopy po całym kraju, chodzą po imprezach, grillach, weselach ale debile boją się posłać swoje bękarty do szkoły. Porażka z czerwonym bydłem, buhahaha
Jesteś słaby, kolego. Daj już spokój z tym swoim śmiesznym żalem.
Bo dyrektor szkoły z reguły jest osobą odpowiedzialną za swoich uczniów, czyli zupełnie inaczej niż kandydaci na prezydenta czy żądni wolnego urlopowicze...
Jednego nie rozumiem, wszyscy gniotą się na plażach bez masek, jak były wiece wyborcze wszyscy ściskali się jak mrówki a teraz nagle co niektórzy dyrektorzy boją się że poumierają na wirusa bo dzieci mają wreszcie uczyć się normalnie. Może ci wystraszeni dyrektorzy idą pracować do Biedronki albo może do Donalda Tyfuska, największej polskiej zarazy ????
Żeby się zarazić musisz mieć albo bezpośredni kontakt z osoba zarazajaca /nie wszyscy chorzy zarazaja/ bądź też przebywać w pomieszczeniu gdzie jest bądź był zarazony, wirus ten "lubi przenosić się kropelkowo głównie w pomieszczeniach zamkniętych stąd górnicy, zarażenia weselne, i w zakładach pracy. Taka specyfika tego wirusa. Wirus jest nowy dla ludzi chodzi sam pewnie ma setki tysiąca lat, i wcześniej były pojedyncze infekcja, dlatego jest groźny bo nie zna się konsekwencji zdrowotnych późnych tzn takich które wystąpią po roku bądź dekadzie itd. Mogą być to powazne choroby. Tak jak powikłania po grypowe ludzie tracą nawet funkcje chodzenia. Sam wirus większość osób dobrze znosi. Mimo to nie wiesz czy Ty, Twojnmaz żona dziecko rowniez dlatego warto opóźnić zarażenia wybijając wirusa zdobyć szczepionek i nowe metody leczenia. Nigdy nie wiesz jak Ty przechorujesz.
Puknij się! Tylko że ci z biedronki nie pójdą do szkoły bo nie mają kwalifikacji. Poza tym w sklepie jest dystans i każdy musi mieć maskę. Ale o tym widać do szkoły było tobie pod górkę. Celowo tobie z malej