Wyjątkowo dobry, choć znów przegrany mecz rozegrali piłkarze Cartusi 1923 Kartuzy. Niebiesko-biało-czarni ulegli na wyjeździe Kotwicy Kołobrzeg 2:1. Honorowe trafienie dla naszego zespoły w samej końcówce spotkania zaliczył Paweł Rubin.
Goście z Kaszub zaczęli odważnie i w 20 minucie stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia. Po faulu w polu karnym na Borkowskim sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Rusinek, były gracz Kotwicy, ale uderzył zbyt lekko i nieprecyzyjnie. Odbitą przez bramkarza piłkę próbował jeszcze dobijać Dawidowski, ale jego golkiperowi miejscowych udało się zatrzymać.
Na domiar złego zaledwie dwie minuty później sytuacja się odwróciła. Faulu we własnym polu karnym dopuścił się Nurek i "jedenastkę" otrzymali miejscowi. Maciej Ropiejko uderzył lepiej niż Rusinek i Tułowiecki musiał wyjmować piłkę z siatki.
Do końca pierwszej połowy niewiele się już działo. Przewagę posiadali piłkarze z Kartuz, ale nie potrafili sforsować obrony cofniętego zespołu gospodarzy.
Po zmianie stron Kotwica zagrała szybciej, przesuwając grę na nasze pole karne. Swoje okazje mieli Skwara i ponownie Ropiejko, ale wynik na nasze szczęście nie ulegał zmianie. W 58 minucie próbował też Szymański, który trafił w słupek, ale na szczęście zawodników z Kołobrzegu odbita piłka trafiło prosto pod nogi Sebastiana Szycha, któremu nie pozostało nic innego jak umieścić ją w bramce.
Przy dwubramkowym prowadzeniu Kotwica ponownie cofnęła się, broniąc korzystnego rezultatu. Cartusia atakowała, ale nieskutecznie, choć w 68 minucie niewiele zabrało Rusinkowi, który o centymetry minął się z piłką zagrywaną przez Dawidowskiego. Chwilę potem na boisku pojawił się jeszcze Kwasny, ale i ten zabieg trenera Kalkowskiego nie pozwolił odmienić losów spotkania.
Wynik meczu, w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry ustalił Rubin, zachowując najwięcej przytomności w zamieszaniu pod polem karnym rywali. Na więcej zabrakło już czasu i Cartusia przegrała w Kołobrzegu 2:1.
Komentarze