Reklama

100 tys. zł rocznie za utylizacje śmieci z lasów - nadleśnictwo rozkłada ręce

Co roku Nadleśnictwo w Kartuzach znajduje w lasach ponad 200 metrów sześciennych śmieci. Za ich utylizację ponoszą koszty w wysokości ponad 100 tys. zł. Te pieniądze mogłyby być przeznaczone na budowę nowych ścieżek czy miejsc wypoczynku. Pomimo uświadamiania, obywatele nadal wywożą do lasu odpady w wielkich ilościach.

Sezon turystyczny dobiegł końca. Większość polaków zdecydowało się spędzić wakacje w kraju. Jednym z wybieranych miejsc na odpoczynek były Kaszuby. Jednak wraz ze zwiększoną ilością turystów pogorszeniu uległa sytuacja związana ze śmieceniem w lasach.

Co roku nadleśnictwo zbiera ponad 200 metrów sześciennych śmieci. Koszt ich utylizacji wynosi ponad 100 tys. złotych. W tym roku szacuje się, że przez udany sezon turystyczny kwota wzrośnie o 10 proc.

- W okresie letnim więcej osób pozostało na miejscu, ponadto Kaszuby były mocno obłożone turystami. Śmiało można powiedzieć, że ten rok jest rewelacyjny dla osób prowadzących hotele i agroturystyki. Jednak w związku z tym, że w sezonie było więcej osób, to też procentowo znalazło się więcej śmieci – informuje Jarosław Pawlikowski, rzecznik prasowy nadleśnictwa w Kartuzach.

Reklama

Wyrzucane są nie tylko pojedyncze śmieci takie jak butelki po napojach czy papierki po cukierkach. Często zdarza się, że odnajdywane są całe worki z odpadami, pozostałości po remontach czy stare kanapy.

- Nie rozumiem, dlaczego ludzie wywożą śmieci do lasu. Przecież są pszoki i miejsca, gdzie odpady można oddać legalnie i przy okazji dobrze zadziałać na środowisko. To jest ewidentnie robienie z lasu śmietnika – mówi Jarosław Pawlikowski.

Leśnicy w miarę możliwości ścigają osoby, które śmiecą. W 2019 roku na jedną osobę nałożono mandat w wysokości 1000 zł. Był on nie tylko za wywóz odpadów,ale również za wjazd na teren leśny wyłączony z ruchu. W tym roku nałożono już kilkanaście mandatów, do tej pory najwyższy opiewa na kwotę 500 zł.

Reklama

W ostatnim czasie pojawił się wzrost śmieci workowych. Odpady te pochodzą z gospodarstw domowych bądź domków letniskowych. Wywożenie ich przez Nadleśnictwo jest bardzo kosztowne.

- Płacimy za wywóz śmieci 100 tys. zł rocznie. W skali 10 lat jest to już milion złotych. Za te pieniądze moglibyśmy co roku budować nowe ścieżki leśne bądź aranżować przestrzeń do wypoczynku, a tymczasem musimy odpowiadać za nieodpowiednie zachowanie obywateli – stwierdza Jarosław Pawlikowski.

Na parkingach leśnych znajdują się małe kosze na śmieci, które przeznaczone są na odpady bio, takie jak kanapki, niedojedzone kiełbaski czy warzywa. Chodzi o to, aby zwierzęta nie mogły dostać się do resztek jedzenia, ponieważ nie zawsze to co jedzą ludzie jest dla nich dobre. Mowa tu przede wszystkim o dzikach, które roznoszą ASF. Dużo osób, pomimo zakazu, wkłada do pojemników plastiki, szkła czy puszki.

Reklama

- Te pojemniki mają swoje przeznaczenie. Nie bez powodu są malutkie i specjalnie oznaczone. Chcemy jak najbardziej zadbać o bezpieczeństwo, jednak osoby korzystające z tych miejsc nie przestrzegają zasad i nam to uniemożliwiają. Parkingi leśne służą do tego, aby zrobić sobie przerwę w podróży bądź zostawić samochód i udać się na grzyby czy jagody. Pozostawianie tam śmieci jest co najmniej nie na miejscu – mówi Jarosław Pawlikowski.

fot. lasy.gov

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Płatnik - niezalogowany 2020-09-10 10:33:33

    Problem jest, bo kary są zbyt małe po udowodnieniu zaśmiecania na dużą skalę, przeważnie są to odpady po remontach, zmianach wystroju wnętrz, a takie rzeczy łatwiej i szybciej zostawić w rowie, czy w lesie niż targać do PSZOKU, część tych odpadów to pozostałości po małych firmach remontowych, które, oddając to do PSZOKU muszą dodatkowo zapłacić, a to już nie wchodzi w rachunek ekonomiczny. Tak ktoś powie że przecież i tak płacą za śmieci, owszem, ale firmy mają inny cennik, oraz określoną ilość odpadów, które mogą "przekazać" wg zawartej umowy. Wszystko ponad umowę jest dodatkowo płatne - niby oczywiste, ale są tacy, którzy nie mogą tego pojąć. System gospodarowania odpadami jest fatalnie skonstruowany, prosty przykład, emeryt, który ledwie doczłapie się do sklepu, ma wynająć pewnie taksówkę, aby oddać do PSZOKU dwie baterie ze swojego aparatu do mierzenia ciśnienia? Kiedyś stały kosze ogólnie dostępne na papier, szkło, plastik, fakt, część ludzi nie rozumiała do czego one służą i ładowało jak popadnie, inni korzystali z tego i wrzucali tam wszystko, jednak chyba lepiej że trafiało to do kosza niż na ulicę czy do lasu. Z czasem świadomość społeczeństwa by wzrastała i zaczęła by korzystać z tych pojemników w należyty sposób- odpowiednia konstrukcja uniemożliwiłaby też wrzyucanie tam śmieci jak popadnie. Ale widocznie taniej wychodzi wynająć firmę aby wystawiła rachunek za sprzątnięcie terenu, niż umożliwić, czy próbować nauczyć ludzi korzystania z takich koszy, oraz dbania o otaczającą nas przyrodę. Jesteśmy śmieciarzami i flejtuchami, w domu czyściutko, a idąc na spacer, śmiecimy innym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-29 20:34:23

    Nadleśnictwo ma przecież kasy jak lodu z tych grabieży naszych lasów. Niedługo zrobią zakazy żeby nie wchodzić do lasu aby nie było widać jak wycinają od strony. Drogi mają też tak pobudowlane eleganckie że na wioskach ludzie tak nie mają. Lepiej niech nie płaczą że nie mają pieniędzy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości