Przygotowanie projektu edukacyjnego, pozyskanie pieniędzy na realizację, kilka organizacyjnych spotkań, ustalenie gdzie będą mieszkać nasi goście, co chcielibyśmy wspólnie zwiedzić, czym zainteresować, to sprawy, którymi zajmowali się koordynatorzy przez wiele tygodni. Nadszedł wyczekiwany moment. Stoimy na lotnisku i niepewnie przyglądamy się sobie wzajemnie.
Obie grupy młodzieży, polska 26-osobowa i belgijska 12-osobowa, są wyraźnie speszone, ale też ciekawe siebie. Czeka ich kilkanaście wspólnych dni — wypełnionych pracą, zabawą, zwiedzaniem, poznawaniem siebie i nauką języka francuskiego.
Ta wymiana to rezultat wieloletniej współpracy z gminą Saint Ghislain. Nasza młodzież odwiedziła Belgię w ubiegłym roku. Sierakowice poznawali już belgijscy rolnicy, strażacy, członkowie zespołu folklorystycznego "Spotkanie", dziennikarze, władze miasta Saint Ghislain, ale młodzież gości u nas po raz pierwszy.
Organizatorzy, Komitet do Spraw Współpracy pomiędzy gminą Saint Ghislain a gminą Sierakowice i Gimnazjum w Sierakowicach, za cel programu uznali przygotowanie młodzieży do życia w zjednoczonej Europie poprzez rozwój takich cech osobowości, które pozwolą na aktywne uczestniczenie w różnych dziedzinach życia społecznego. W realizacji programu zwróciliśmy uwagę na doskonalenie komunikacji interpersonalnej, wzrost zainteresowań nie tylko swoim regionem, ale i krajami sąsiadów oraz problematyką współczesnej Europy. Chcieliśmy, by młodzi Europejczycy biorący udział w programie stali się otwarci na inne społeczności, ich kulturę, tradycje i obyczaje, by pogłębili znajomość języka francuskiego i polskiego. Wierzymy, że wspólnie spędzony czas pozwoli na zawiązanie przyjaźni, zmianę stereotypów myślenia, a w przyszłości zaowocuje nowymi wspólnymi inicjatywami.
Pierwsze dni pobytu przeznaczyliśmy na poznawanie Sierakowic i zajęcia z regionalizmu. Zdobyte wcześniej przez uczniów informacje o naszej miejscowości pozwoliły na zaprezentowanie swej wiedzy i stopnia opanowania języka francuskiego. Zadaniem młodzieży było opracowanie krótkiej informacji na temat zwiedzanych miejsc w języku francuskim. Trema podczas prezentacji była paraliżująca, ale dzięki pani Gabrieli Reclaw, która wspierała poczynania młodzieży, wszystko wypadło dobrze. Zwiedziliśmy Muzeum Ziemi Sierakowickiej, kościoły św. Jana i św. Marcina, przy kamieniu z alfabetem kaszubskim Michasia Wesółka zaprezentowała nam swoje zdolności wokalne i zakończyliśmy wędrówkę przy Ołtarzu Papieskim. Zajęcia z regionalizmu mobilizowały do "uruchomienia" zdolności tanecznych, plastycznych, manualnych i kulinarnych. Czas spędzony z zespołem "Tuchlińskie Skrzaty" dostarczył dużo emocji i wrażeń. Młodzi tancerze wraz z panią choreograf Ireną Warmowską zapoznali nas z symboliką strojów kaszubskich, a następnie zaprosili do wspólnych tańców, gry na burczybasie i diabelskich skrzypcach. Po dwóch godzinach intensywnych ćwiczeń międzynarodowa polsko-belgijska grupa stworzyła kaszubską kapelę i zespół, który wykonywał tańce kaszubskie. Wszyscy stwierdzili, że taniec to bardzo ciężka praca. Po takich zmaganiach malarstwo na szkle i lepienie garnków czy misek z gliny pod okiem pani Danuty Pioch okazało się bardzo spokojnym i relaksującym zajęciem. Piękne kaszubskie krajobrazy zostały utrwalone w malarstwie, a kubki i inne wyroby, po wypaleniu stanowiły niezaprzeczalny dowód zdolności manualnych. Zwieńczeniem zmagań z regionalizmem były zajęcia kulinarne w gościnnych progach naszego muzeum. Zadaniem grupy było rozpalenie ognia w 70-letnim piecu i samodzielny wypiek gofrów. Pani Emilia Reclaf pilnowała, by wszyscy mieli możliwość spróbowania pysznie wyglądających wypieków, bo upieczone szybko znikały w uśmiechniętych i zadowolonych buziach.
Po poznaniu Sierakowic, przyszedł czas na dalsze wędrówki. Zaczęliśmy od zwiedzania Gdańska, potem był Sopot, spacer "Monciakiem" aż na koniec sopockiego mola. Przejechaliśmy również Drogą Kaszubską, podziwiając piękny krajobraz. By go lepiej zapamiętać, weszliśmy na Kaszubską Wieżę Widokową, znajdującą się na najwyższym wzniesieniu na Niżu Środkowoeuropejskim (328,6 m n.p.m.).
Ponieważ pogoda nam sprzyjała, wybraliśmy się do Łeby. Zwiedziliśmy Słowiński Park Narodowy z unikatowym w skali europejskiej nadmorskim obszarem, wędrującymi wydmami zwanymi "Białymi Górami" oraz płytkimi przymorskimi jeziorami. Widoki były tak piękne, że nikogo nie dziwił fakt, iż park ze względu na wyjątkowe walory przyrodnicze, wpisany jest do Sieci Światowych Rezerwatów Biosfery UNESCO. Piękna pogoda, rejs po jeziorze Łebsko, wdrapywanie się na wydmy, kąpiel w zimnej morskiej wodzie i pyszne lody, to wszystko sprawiło, że chwile spędzone w Łebie, stały się wyjątkowe. W tym dniu nawet słaba znajomość języka nie przeszkadzała w dobrej zabawie.
Przyroda i piękne krajobrazy to miły element wakacyjnych wędrówek, ale my chcieliśmy poznać historię i architekturę naszego regionu i przybliżyć ją naszym przyjaciołom. Wybraliśmy się do Muzeum — Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach, najstarszego polskiego muzeum na wolnym powietrzu. Tu mogliśmy przekonać się, jak wyglądała zabudowa dawnej wsi kaszubskiej i kociewskiej. Wędrowaliśmy wiejską drogą, urozmaiconą kapliczkami i przydrożnymi krzyżami. Dworki, chaty, szkoła z izbą lekcyjną, wnętrza budynków i zagrody wyposażone w dawne sprzęty i urządzenia gospodarcze, pobudziły naszą wyobraźnię. Jednak określenie roli sprzętów, jakie znajdowały się w chatach, przysparzało nam sporo problemów, a fakt, że mieszkające w nich dzieci nie miały "swojego" pokoju, wydawał się bardzo dziwny w kontekście dzisiejszych warunków życia.
Ponieważ mieliśmy już małe doświadczenie w wyrabianiu naczyń z gliny, postanowiliśmy zwiedzić zakład porcelany w Lubianie, by przekonać się, jak powstają naczynia z porcelany. W naszej pamięci pozostały do dziś taśmy z talerzami i kubkami, ogromny piec do wypalania i piękna porcelana w przyzakładowym sklepie, w którym dla naszych gości kupiliśmy kubki z kaszubskim wzorem. Będą dla nich pamiątką z pobytu na Kaszubach.
Dni tak wypełnione płyną bardzo szybko. A przecież jeszcze zajęcia sportowe, kąpiele w jeziorze i w aqaparku, nauka języka, wykonanie słowniczka polsko-francuskiego, niedziele spędzone z polskimi rodzinami, pizza i wieczorne spotkania przy ognisku pod okiem rodziców i żeglowanie po jeziorze w Kamienicy Królewskiej z młodzieżą z UKS Wiking.
Wrażeń i pozytywnych emocji bardzo dużo. Młodzież i opiekunowie z Belgii mieli możliwość zobaczenia naszej Małej Ojczyzny, a my mogliśmy poznać ich lepiej i pokazać to, co piękne i warte zachowania; wartości, z którymi chcemy tworzyć wspólną Europę.
I znowu lotnisko, ale tym razem łzy, wzruszenie, wymiana adresów i zapewnienie, że spotkamy się za rok. Żegnaliśmy naszych przyjaciół przekonani, że będą dobrymi "ambasadorami" Polski w swoim kraju.
W imieniu organizatorów serdecznie dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w realizacji programu, wspierali nas swą obecnością, pomocą i radą. Szczególne podziękowania chciałabym skierować do rodzin, które przyjęły naszych młodych przyjaciół i stworzyły im warunki, dzięki którym czuli się jak u siebie w domu.
Realizacja programu była możliwa dzięki funduszom pozyskanym z Komisji Europejskiej ds. Edukacji i Kultury w Brukseli oraz wsparciu finansowemu udzielonemu przez Wójta Gminy Sierakowice. DZIĘKUJEMY, MERCI.
Ewa Wierzba
koordynator programu
Tak o programie pisali
jego uczestnicy:
Chcielibyśmy przede wszystkim podziękować wszystkim rodzinom, które nas gościły w swoich domach, za ich życzliwość, wyrozumiałość. Dni wypełnione różnymi zajęciami, wspaniałe pejzaże, niesamowite miejsca, a przede wszystkim grupa młodzieży polskiej, która nam wszędzie towarzyszyła - to wspomnienia, z którymi wrócimy do naszych domów. Żałujemy jedynie, że nie mogliśmy poradzić sobie po polsku w takim stopniu, jak Wy po francusku.
Jeanmotte Benoit
Tosin Jeremy
Podczas tych zajęć uświadomiłem sobie, jak ważne jest poznanie języka obcego. Staraliśmy się mówić po francusku, ale również "wspomagaliśmy się" angielskim. Wspólnie poznaliśmy kulturę kaszubską, mieliśmy okazję zobaczyć pomorskie zabytki. Szczególne wrażenie wywarł na mnie obraz Memlinga "Sąd ostateczny" oraz widok z wieży w bazylice Mariackiej w Gdańsku.
Czarek Andryskowski
Wspólne wycieczki i czas spędzony razem pozwolił nam poznać się bliżej i nawiązać nowe przyjaźnie. Jednym z wielu ciekawych zajęć była wycieczka do nadmorskiej miejscowości, Łeby. Gdy dotarliśmy na miejsce, czekał na nas statek pływający po jeziorze Łebsko. Rejs był niezwykły. Następnie wspinaliśmy się na wydmy. Mimo że żar lał się nieba, zdobyliśmy te piaszczyste góry. Wszyscy byliśmy brudni od piasku, ale to nie miało znaczenia. "Wariacji" wyczynianych przez nas na plaży i w morzu nie sposób opisać. Ten dzień był ciekawy, zabawny, świetny. Po prostu był SUPER!
Natalia Konkol
Naszym gościom bardzo podobała się wycieczka do fabryki "Lubiana", gdzie wszyscy dowiedzieliśmy się, jak powstaje porcelana. Największym problemem była bariera językowa, choć z dnia na dzień porozumiewanie się z naszymi przyjaciółmi było coraz łatwiejsze. Później w wielu sytuacjach rozumieliśmy się bez słów. Razem uczestniczyliśmy w nauce języka francuskiego i języka polskiego. W efekcie naszej pracy powstał mini słownik francusko-polski, w którym opisaliśmy między innymi nasze przeżycia."
Radosław Fularczyk
Przez trzy lata uczyłam się języka francuskiego. Lekcje wymagały od nas poświęcenia czasu i energii. Przez ostatnie dni mogłam zastosować w praktyce to, czego się nauczyłam. W tym miejscu słowa: A jednak było warto! oddają moje emocje. Nasi goście okazali się świetnymi ludźmi. Program przewidywał przeróżne formy spędzania czasu i pozwolił uczestnikom na znalezienie się w nowych sytuacjach i poznanie ciekawych miejsc. Jeśli chodzi o wymierne korzyści z tej wizyty, to poza wspomnieniami, pozostanie mi ogromny zapał do nauki języka i to, czego się podczas tych dziesięciu dni nauczyłam…
Magdalena Kropidłowska
W czasie naszych spotkań dowiedzieliśmy się dużo o sobie. Okazało się, że mimo iż mieszkamy w różnych krajach, mamy dużo wspólnych zainteresowań. Czytamy podobne książki i interesuje nas ta sama muzyka. Myślę, że pobyt w naszym kraju bardzo przybliżył młodzieży belgijskiej prawdziwy obraz Polski. Jestem przekonana, że zachęcą swoich przyjaciół do wizyty w naszym kraju i sami także chętnie do nas wrócą.
Alicja Paracka
Bardzo się cieszę, że mogłem poznać młodzież z Belgii. Okazało się, że są bardzo sympatyczni, chcą poznać nas i naszą kulturę.
Paweł Czaplewski
Przyjazd młodzieży belgijskiej do Sierakowie pozwolił mi poznać nowych ludzi, ich zwyczaje oraz zachowanie. W ciągu kilku dni nauczyłem się wielu nowych słów i wyrażeń w języku francuskim.
Szymon Deik
Przyjazd gości z Saint Ghislain był znakomitym zwieńczeniem moich wakacji. Poza tym nie istnieją takie słowa, które wyraziłyby moje emocje związane właśnie z tymi ludźmi w tych miejscach. Mogę powiedzieć MERCI.
Michalina Wesółka
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze