Chwile grozy przeżył w sobotni poranek kierowca VW Golfa, który w czasie jazdy nagle zaczął się palić. Mężczyzna najpierw sam próbował gasić ogień, potem wyręczyli go strażacy, ale auta nie udało się uratować - spłonęło doszczętnie.
Zajście miało miejsce tuż przed godziną 9 w Mojuszu. Jadący drogą wojewódzką VW Golf nagle zaczął się palić. Kierowca błyskawicznie zatrzymał pojazd i podjął próbę zagaszenia pożaru. Na miejsce wezwana została także straż pożarna.
Krótko potem żywioł zagaszono, ale samochód niestety tej próby nie przetrwał. Spłonął doszczętnie. Kierowcy nic się nie stało.
Najbardziej prawdopodobną przyczyną zapalenia się auta było zwarcie instalacji elektrycznej.
BG
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze