Spośród dwóch ekip, które reprezentowały nasz powiat w rozgrywkach Regionalnego Pucharu Polski, awans do ćwierćfianłu wywalczyła tylko jedna – Murkam Przodkowo. Dość niespodziewanie z rywalizacji z rezerwami Bytovii odpadli piłkarze Cartusi Kartuzy.
Zawodnicy Cartusi jechali do Bytowa w roli zdecydowanego faworyta, chociaż wytypowana przez Adama Adamusa pierwsza „jedenastka” kazała przypuszczać, że biało-niebiesko-czarni nie traktują tego meczu zbyt poważnie. Potwierdza to zresztą Tadeusz Orczykowski, kierownik zespołu:
- Wynik nie miał dla nas praktycznie żadnego znaczenia. Rozgrywki te nic nam nie dają, więc sztab szkoleniowy postanowił przyjrzeć się zawodnikom, którzy w lidze nie mieli zbyt wielu okazji do gry. Zagraliśmy w eksperymentalnym zestawieniu i stąd rezultat taki, a nie inny – stwierdził po meczu.
Sam przebieg widowiska nie mógł zachwycić. Nominalni zmiennicy tacy jak Tyc, Hoffman czy Leśniczak nie błysnęli formą i gra toczyła się raczej w środku pola, a różnica dwóch klas rozgrywkowych dzieląca ekipy nie była widoczna na murawie ani przez chwilę. Na domiar złego na kwadrans przed końcem pierwszej połowy strzał życia wyszedł Maciejewskiemu i gospodarze wyszli na sensacyjne prowadzenie. Chwilę później przed szansą na wyrównanie stanął Bubienko, ale nie wykorzystał rzutu karnego. W samej końcówce drugiej części gry gospodarze dobili zespół dwoma trafieniami Cecha (81 i 86 min) i piąty zespół słupskiej „okręgówki” odprawił Cartusię z kwitkiem 3:0.
Zdecydowanie lepiej poszło IV-ligowemu Murkamowi Przodkowo, który na wyjeździe zwyciężył rezerwy Gryfa Wejherowo 3:1. Spotkanie kapitalnie zaczęło się dla gości. Już w 7 minucie na listę strzelców wpisał się nieźle dysponowany w ostatnim czasie Wiszniewski. W kolejnych minutach przewaga przodkowian nie słabła, chociaż nie udało się tego potwierdzić kolejnymi bramkami. Tuż przed przerwą do siatki trafił za to Gryf i pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
W drugiej odsłonie niewiele się zmieniło, choć Murkam zwycięstwo zapewnił sobie dopiero w ostatnich pięciu minutach. Najpierw skutecznym strzałem głową popisał się Zawadzki, a już w doliczonym czasie gry w sytuacji sam na sam nie pomylił się Wiszniewski. W ćwierćfinale rywalem Przodkowa będzie zespół Bałtyku Gdynia.
Komentarze