Reklama

Mylą samorządność z samodzierżawiem? - mieszkańcy nie chcą takiej "władzy"

Naczelny lekarz szpitala w arogancki sposób odpowiada mediom na temat śmierci dziecka, które zmarło zaraz po tym, jak nie przyjęto go do szpitala. Prezes szpitala to toleruje. Starosta kartuski nie dość, że nie chce wyjaśnić sprawy, to atakuje media. Radni powiatu schowali głowy w piasek. Mieszkańcy mają jednak dość impertynencji władzy, którą otwarcie krytykują. Pytają, czy publiczne instytucje zostały już sprywatyzowane?

Zaczęło się od skandalicznych wypowiedzi Marka Tybora, z których można wnioskować, że jako lekarz i to piastujący funkcję naczelnego lekarza szpitala, uważa, że posiada przymioty bez mała boskie, a pacjenci i ich rodziny są niedouczonymi chłopami pańszczyźnianymi.

Marek Tybor w rozmowie z nami stwierdził bowiem, że sprawą śmierci dziecka. którego pomimo skierowania nie przyjęto do szpitala, nie powinna zajmować się jakakolwiek prasa. Jest to sprawa, której nie rozumiemy i nie mamy prawa o niej rozmawiać. Podkreślił przy tym, że taka sprawa nie powinna bulwersować, że są to normalne przypadki zdarzające się na całym świecie, we wszystkich szpitalach, przychodniach i jest to ryzyko związane z byciem człowiekiem, możliwością zachorowania, koniecznością leczenia i diagnozowania. Dziennikarzom z innych redakcji kazał się wynieść ze szpitala, bo "on tu rządzi".

Prezes szpitala pytany o jego własną ocenę wypowiedzi lekarza naczelnego, w pierwszej kolejności to nas, informujących o sprawie, oskarżył o uczynienie największego zła. Zachowanie lekarza naczelnego tłumaczył zaś tym, że był on zdenerwowany lekturą naszego artykułu. Na zwróconą uwagę, że rozmawialiśmy z Markiem Tyborem przed jakąkolwiek publikacją, zmienił temat i stwierdził, że w szpitalu jest zakaz czytania naszego portalu, którego nazwy nie chce wymawiać.

Karol Góralski twierdzi, że nic się nie stało. Mimo to sukcesywnie odmawia nam dostępu do informacji publicznych. Utrzymuje, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, jednocześnie zaciekle broni się przed udostępnieniem jakichkolwiek dokumentów z przeprowadzonych w szpitalu kontroli, które zgodnie z prawem są jawne i dostępne dla każdego.

Problemu nie dostrzega też starosta Janina Kwiecień wykonująca w imieniu mieszkańców powiatu funkcję właściciela szpitala. Uważa przy tym, że jakakolwiek dyskusja publiczna na temat funkcjonowania szpitala i podejścia lekarzy w nim zatrudnionych do pacjenta, jest działaniem na szkodę powiatu i niszczy dobre imię szpitala. Nie zna też lub celowo nie udostępnia nam numerów telefonów do członków rady nadzorczej szpitala, odmawia podania telefonów do radnych, a swojego służbowego telefonu nie odbiera. Wciąż czekamy na jej stanowisko, które obiecała przedstawić miesiąc temu.

Opinia społeczna komentuje to na forach internetowych jednoznacznie, nazywając rzecz po imieniu - arogancja władzy.

Zdaje się, że zarówno prezes szpitala, jak i starosta kartuski zapominają, że Powiatowe Centrum Zdrowia oraz Starostwo Powiatowe są instytucjami publicznymi, opłacanymi z publicznych środków, a oni jedynie nimi zarządzają. Wygląda na to, że uspokojeni wynikami wyborów sprzed pół roku, puścili w niepamięć to, że zostali wybrani przez mieszkańców. Biorąc pod wzgląd ich zachowanie, można odnieść wrażenie iż myślą, że zostali namaszczeni przez jakąś boską rękę i są nietykalni aż do kolejnych wyborów. Przypominamy więc, że w Polsce - nie tylko w powiecie kartuskim - prawo pozwala na odwołanie przed upływem kadencji nawet władz powiatowych.

Ani starosta ani prezes szpitala nie zauważają, że swoim zachowaniem łamią, podobno obowiązujące na terenie całego kraju, prawo prasowe i szereg innych przepisów. Jako redakcja nie podejrzewamy ich o nieznajomość prawa, bo to oznaczałoby kompletny brak kompetencji do pełnienia przez nich funkcji. Dlatego też, tak jak mieszkańcy, uważamy to za przejaw arogancji.

O wszystkim tym już pisaliśmy. Swoją ocenę "władzy" wystawiło też społeczeństwo (pisownia oryginalna).

- Żal to jest nam mieszkańcom powiatu kartuskiego, że mamy taką władzę i taki szpital. Zamknąć starostwo i szpital! Po co nam szpital, dla którego normalne jest, że dziecko umiera? Po co nam starosta, który dba tylko o to, by brudy nie wyszły poza granice powiatu? - pyta jeden z internautów Expressu Kaszubskiego.

- Godzi we wszystkich nas postawa starosty (celowo z małej litery). Dlaczego nie podaje Pani argumentów, dowodów, gdzie raport? Co jak wyglądało? Jak nie wolno robić? Odsyłać chore dziecko do domu? Trzeba się zastanowić nad tym, co się mówi, starościno.. a lekarz który mówi, ze tu on rządzi? Polska to nie Chiny, nie Korea. Pamiętacie stare ustroje, ale nadchodzą młodzi, którzy was rozliczą. Do zobaczenia! - podkreśla Mateusz (23 lata).

- To ten chamski lekarz zrobił negatywną wizytówkę szpitalowi - powiatowi. Dlaczego Pani (starosta kartuski - przyp. red.) nie poddała publicznej krytyce zachowania tego konowała. Tego oczekuje ogół mieszkańców Kartuz. Nie można działać tak jak Pani oczekuje, zamiatać "naszych" brudów pod dywan. Za dużo złego działo się w tym szpitalu. Czas na zmiany - podkreślają internauci.

Takich opinii w sieci można znaleźć bez liku.

- Odnoszę wrażenie, że w tym szpitalu, już dawno niektórzy powinni pożegnać się ze stanowiskiem, ponieważ, dla nich ważniejsze stało się "dobre imię", aniżeli walczenie za wszelką cenę o życie ludzkie, które nie ma ceny, ani nie jest objęte żadną procedurą. Ważniejsza stała się walka o zyski, o procedury, a życie pacjenta.. Cóż w powiecie jest ponad 100 tys. mieszkańców, jeden w tą czy w tamtą to dla tej trójki (starosta, prezes, lekarz naczelny) nic nie znaczy - komentują mieszkańcy.

- Żal Pani starościno. żal. Powinno być Pani wstyd wypowiadać takie słowa. Media są po to by odkrywać to, co Wy staracie się starannie ukryć! Kłamstwem jest wyłącznie to, że w kartuskim szpitalu wszystko jest OK - dodają.

Mieszkańcy nie chcą takiej władzy.

- Cała trójka co nie widzi problemu, to niech się zwolni. Może ktoś mądrzejszy dostrzeże problemy i układy, jakie panują w powiecie.

- Myślę, że tej Pani nadszedł czas, i Pana Woźniaka zresztą też. I wszystkich ich przyspawanych do stołka. Musimy dać tego jasny wyraz, bo Polska to nasze wspólne dobro!

- Ktoś tu się za bardzo do stołka przyspawał, może czas się zabrać za owych kolegów i fleksa odpalić.

Doświadczenia mieszkańców - pacjentów, wskazują na to, że szpital nie funkcjonuje tak idealnie, jak twierdzą starosta i prezes.

- Nic dobrego nie mogę o nim powiedzieć. Wg mnie lekarze są co najwyżej przeciętni, brak im empatii i woli walki o człowieka tak zdrowie, jak życie. Wychodzą z założenia. że każdy musi kiedyś umrzeć, a czy teraz czy później to co to za różnica. Odkąd korzystam z obsługi lekarskiej w Sweesmedzie, to całkiem inny poziom lekarzy i klasa. A co do pani Kwiecień...to wyraźnie jest nieodrodna córką swojej partii i jej nominatów z Sierakowic (coś jak batmany...czy coś) - pisze internauta o loginie jimi hendrix.

- Ja zacznę od tego, że najsłabszym punktem w tym szpitalu jest Szpitalny Oddział Ratunkowy. Przyjmują tam lekarze o słabych kompetencjach i wiedzy medycznej. Z moich doświadczeń z kilku wizyt na tym oddziale nabrałem takiego przekonania. Za każdym razem stawiali błędną diagnozę i podawali lekarstwa, robili zabiegi na inną chorobę. Dobrze, że nie było zagrożenia życia a skończyło się jedynie na rozwolnieniu i wysypce. Znam osobę, której nie udzielono pomocy w kartuskim szpitalu i tylko dzięki szybkiej interwencji w Kościerzynie przeżyła - dodaje inny forumowicz Expressu Kaszubskiego.

Opinie internautów jednoznacznie wskazują na to, że społeczeństwo ma duże zastrzeżenia, co do sposobu obsługi pacjentów przez niektórych pracowników szpitala i do tzw. władzy, a więc prezesa i starosty. Większość załogi szpitala ciężko pracuje, z poświęceniem ratując życie i zdrowie mieszkańców. Zdarzają się jednak i takie jednostki, które mają inne podejście do swojej pracy. Traktują pacjentów z góry, wręcz nawet lekceważąco, co odbija się na jakości leczenia i opinii o całej placówce.

Czy prezes szpitala i starosta powinni zainteresować się jakością leczenia pacjentów czy ważniejsza jest dla nich dobra "opinia"? Czy powinni wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy lekceważąco podchodzą do swojej pracy, co skutkuje tragediami w rodzinach mieszkańców powiatu i w efekcie wpływa negatywnie na wizerunek szpitala, niszcząc to, co wypracowała oddana część załogi placówki?

Czy dla władz powiatu i szpitala liczy się jedynie zysk? Czy władze powiatu rozliczają szpital z jakości leczenia? Czy zadaniem władz powiatu jest wyłącznie dbałość o to, aby placówka nie odnotowywała strat?

Można bowiem odnieść wrażenie, że ponad jakość leczenia przedkłada się tu jakość finansową. Z jakiego powodu nikt nie chce ujawnić informacji na temat poziomu udzielanych świadczeń medycznych w szpitalu?

Za arogancję uznajemy również publikację płatnego ogłoszenia w Tygodniku Kartuzy, którego treść sprowadza się do tego, że pacjent szpitala w Kartuzach umarł zgodnie z procedurami. Tym bardziej, że zamiast na leczenie wydaje się nasze - pacjentów pieniądze na płatne ogłoszenie. I to w sytuacji, kiedy prezes szpitala bezprawnie odmawia nam udostępnienia dokumentacji z kontroli przeprowadzonej w placówce przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz postępowania wewnętrznego rzekomo prowadzonego przez szpital. Za nienormalne i niezgodne z prawem uznajemy nie udostępnianie informacji dotyczących szpitala, procedur w nim stosowanych i jakości świadczeń medycznych.

Za nienormalne uznajemy tolerowanie sytuacji, w której prezes szpitala, finansowanego z naszych środków, publicznie wypowiada się, że starostwo, czyli właściciel, nie ma żadnego wpływu na to, co dzieje się w placówce. Za nienormalne uznajemy odmowę udostępnienia możliwości kontaktu z radą nadzorczą też pobierającą wynagrodzenie z naszych pieniędzy. Tym bardziej, że zarówno pensja prezesa, jak i starosty, przekracza ministerialne 6.000 zł miesięcznie i sięga w przypadku prezesa 200.000 zł rocznie, a starosty blisko 160.000 zł rocznie.

Uważamy, że społeczeństwo wynagradza ich bardzo wysoko. Ma więc prawo oczekiwać, że adekwatnie do wysokości wynagrodzeń, będą dbać o interesy mieszkańców. Tym bardziej, że pielęgniarki osobiście troszczące się na co dzień o pacjentów, nie otrzymają nawet jednej trzeciej ich wynagrodzeń.

Rozumiemy, że starosta oficjalnie krzewi ideę samorządności, przy tym, wnioskując po jej zachowaniu, najwyraźniej myli ją z samodzierżawiem. Przejawem tego jest brak zainteresowania losem pacjentów, a jedynie troszczenie się o "dobre imię" powiatu i szpitala, a w szczególności o dobre imię ich przedstawicieli.

Podobnie oceniamy zachowanie radnych powiatu, którzy przyciśnięci przez nas pytaniami do muru, deklarowali chęć wyjaśnienia sytuacji, a zwłaszcza zachowania prezesa i starosty akceptującej jego wypowiedzi, że nikt z powiatu nie może go kontrolować i nadzorować. Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Kartuskiego nie padło ani jedno słowo na temat sytuacji w szpitalu. Radni zachowują się tak, jakby też zapomnieli lub nie wiedzieli, że zostali wybrani przez nas do reprezentowania naszych - mieszkańców interesów.

Zarówno starosta, jak i prezes szpitala powinni pamiętać, że są na służbie społeczeństwa, a nie społeczeństwo na ich służbie. Dlatego liczymy na to, że wszyscy radni, a nie tylko ci, do których udało nam się dodzwonić na przekór staroście, podejmą jawne dla wszystkich działania, aby wyjaśnić tę sytuację. Po to, a nie dla zaszczytów i splendoru władzy, zostali wybrani.

Anna Lehmann
Bartosz Kitowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-15 09:47:56

    Oni wszyscy tam za biurkami jedyne co czytają to własnie opinie na ich temat, najchętniej pozamykaliby wszystkie portale internetowe, zresztą kartuska prokuratura ma w tym zakresie niezłe "osiągnięcia" też ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-06-15 09:40:52

    ONI nie mylą pojęć szanowna redakcjo, ONI uważają się za właścicieli i wadzę . Buta i arogancja. Wypadek z dzieckiem prezentuje arogancję tzw. elit- w tym wypadku chyba jelit. najmądrzejszy lekarz naczelny- chamski wobec kobiet (dziennikarki) , prezesik szpitalika- który nie wie kiedy się śmiać a kiedy płakać, starościnka wiecznie zafrasowana i dbająca o dobre imię powiaciku i szpitalika, ONI uważają, że im się ta kasa należy. najmądrzejszy lekarz szpitala bo udało mu się skończyć studia, prezesik bo nikt chyba nie wie co prezesik ma robić w szpitalu- starosta nie wie na pewno, radni chyba też? a starościna od imprezki do imprezki, od medalika do medalika i kasa leci. Dla pielęgniarek nie ma kasy, na leczenie pacjentów zgodnie ze standardami nie ma kasy. Najmądrzejszy lekarz się bawi nie nie czyta portali- ciekawe co czyta?? Prezesik i starościnka i najmądrzejszy lekarz zawijają sreberka, a mieszkańcy mają ich utrzymywać. DO CZASU proszę państwa DO CZASU.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-14 22:20:59

    Powiat kartuski chyba najbardziej wpisuje się w tzw politykę Partii Oszustów.....kasę trzepać ile wlezie na stołeczkach a afery zamiatać ile się da pod dywan ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości