Reklama

Myśliwi pomogli służbie zdrowia w czasach pandemii. W nagrodę dostali bażanty

W sylwestrowe wczesne popołudnie do stanicy w Skrzeszewie przyjechali wyjątkowi goście. Z ośrodka hodowli zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego z okolic Torunia przywieziono 100 pięknych bażantów. Z niecierpliwością i wielkim zainteresowaniem czekano na moment, kiedy te efektowne ptaki zostaną wypuszczone z klatek i poszybują w niebo by zasiedlić kaszubskie pola. Ten wyjątkowy prezent to nagroda dla Wojskowego Koła Łowieckiego 319 „Grom” z Gdyni za udział w akcji charytatywnej wspomagającej służbę zdrowia w związku z epidemią koronowirusa.

Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Gdańsku zorganizował wśród myśliwych i kół łowieckich zbiórkę środków finansowych w celu pomocy pomorskiej służbie zdrowia w walce z epidemią koronawirusa. Koło łowieckie Grom wsparło akcję kwotą 7 tysięcy złotych i była to najwyższa wpłata spośród kół okręgu gdańskiego, który obejmuje powiaty: pucki, wejherowski, kartuski, kościerski, gdański, starogardzki i tczewski oraz trzy miasta na prawach powiatu – Gdańsk, Sopot i Gdynię. Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego przyznał w uznaniu za zaangażowanie się członków koła nagrodę w postaci stu ptaków.

W skali całego okręgu zebrano ponad 52 tys. złotych i za te pieniądze zakupiono 26 generatorów ozonu, które przekazano szpitalom funkcjonującym w wymienionych powyżej powiatach.

Reklama

- Bażanty będą wypuszczane na okoliczne pola celem zasiedlenia łowisk tym gatunkiem. Na pewno wzbogacą one okoliczne siedliska. Z tego co wiem w tej okolicy nie było do tej pory bażantów jest to pierwsza introdukcja tego gatunku. Te widowiskowe, atrakcyjne ptaki na pewno zainteresują mieszkańców. Będą je mogli obserwować, zwłaszcza kolorowo upierzone samce. Na wiosnę najprawdopodobniej już będą przystępować do godów. To będzie spektakularne widowisko dla obserwatorów – wyjaśniał Łukasz Brzeziński, łowczy Wojskowego Koła Łowieckiego nr 319 Grom w Gdyni z siedzibą w Skrzeszewie.

- Otrzymane bażanty tratuje jako pewnego rodzaju nagrodę. W tym roku na wiosnę zasiedlono 400 kuropatwami dwa obwody, które dzierżawi koło Grom. Trafiły one w okolice miejscowości Glincz, Łapino, Przyjaźń, Skrzeszewo, Niestępowo i Widlino – dodał łowczy WKŁ Grom.

Reklama

- To nie jest tak, że myśliwi to panowie ze strzelbami, którzy chodzą po polach i lesie i patrzą tylko co ustrzelić. Chcemy zerwać z tym niesprawiedliwym stereotypem. Nowoczesne łowiectwo polega na dbaniu o środowisko. W ustawie Prawo łowieckie gospodarka łowiecka jest przedstawiona jako sposób zachowania środowiska przyrodniczego, czyli spełniamy cel, który nałożyła na nas ustawa. Chcemy się angażować w takie akcje jak ta dzisiejsza. Chcemy wzbogacać polską przyrodę, chcemy dbać o gatunki, które są wypierane przez drapieżniki takie jak na przykład lisy i negatywne zmiany w środowisku naturalnym –  stwierdził Michał Laska, przewodniczący zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Gdańsku.

- Człowiek zmienia środowisko. Zmiany które wprowadza dla jednych gatunków są pomocne, a dla innych są przeszkodą w rozwoju populacji - dodał.

Reklama

Okręg gdański PZŁ przygotowuje się do pionierskiego programu na terenie swojego okręgu. Z tego powodu będzie się starał o środki zewnętrzne. Program ten ma na celu powstanie łąk kwietnych w celu uatrakcyjnienia siedlisk dla gatunków zwierzyny drobnej takich jak kuropatwy, zające i bażanty. Plan jest taki, że na początek wybrano trzy koła m. in. WKŁ Grom. Planowany pilotażowy program ma być sprawdzianem tego, jaki to będzie miało wpływ na wzbogacenie bazy żerowej oraz osłonowej dla zwierzyny drobnej. Ewentualne doświadczenia będzie można przenieść na pozostałe koła no i zdobyć dodatkowe na ten cel środki.

- Koła od wielu lat, zwłaszcza na terenie powiatu kartuskiego, redukują nadmierną liczebność lisów. Jest to przygotowywanie tych terenów pod zasiedlenie takim gatunkami jak kuropatwa, bażant czy zając, które są ofiarami tego drapieżnika. Tę populacje chcemy obniżyć do poziomu, który będzie bezpieczny dla ludzi ze względów na wściekliznę oraz dla zwierząt stanowiących ofiary lisów – powiedział Michał Laska.  

Reklama

Na przestrzeni około 20 lat w okręgu gdańskim co roku dzięki myśliwym do środowiska trafiało od kilkuset do nawet 2000 kuropatw rocznie. To sprawiło, że pula genowa tych ptaków została utrzymana, wzbogacona, a to daje możliwość obserwowania osobników tego gatunku, dla których mechanizacja i chemizacja rolnictwa jest czynnikiem szkodliwym.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Polak mały - niezalogowany 2021-01-04 09:16:54

    lisy Bendą miały frajdę ja pier dzu , bo kto inny nie , tak trzymać pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • XXX - niezalogowany 2021-01-06 09:59:16

    Ciekawe kiedy wezmą się za odstrzeliwanie dzików kture pseudo ekolodzy złapią w Gdyni i Gdańsku i wypuszczają na pola rolników powiatu kartuskiego. Tych dzików jest tak dużo że strach wieczorem chódzić.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dzik. - niezalogowany 2021-01-04 09:28:43

    Pokażcie lepiej te tony kartofli wysypane przy waszych ambonach. Z prawdziwym myślistwem macie coraz mniej wspólnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości