Reklama

Na wysypkę popiół ze sztachet, na febrę piasek z kolein wozu - dawne Kaszubów sposoby na choroby

Woda z popiołem z dziewięciu sztachet skradzionych z trzech płotów sposobem na wysypkę, na zaleczenie brodawek – nacieranie chlebem skradzionym sąsiadowi, na ukąszenie żmii – owinięcie paskiem panny młodej – to niektóre metody stosowane przed wieloma laty na Kaszubach na leczenie różnego rodzaju przypadłości.

Publikacja pt."Kaszubi - kultura ludowa i język" ukazała się w 1934 w Toruniu, nakładem wydawnictwa Instytutu Bałtyckiego. Jej autorem był Friedrich Lorenz we współpracy z Adamem Fischerem i Tadeuszem Lehr-Spławińskim. W publikacji zawarto opis ówczesnej ludności Kaszub, języka oraz m.in. kulturę społeczną i duchową. Szeroko omówiono zagadnienia takie jak wierzenia, przesądy i obrzędy. Książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy i ciekawostek na temat regionu. Jest tym bardziej interesująca, że powstała blisko dziewięć dekad temu. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu, w jaki sposób dawniej radzono sobie z chorobami. Właściwości lecznicze ziół znane są od wieków, jednak jak się okazuje dodatkowej mocy dodawała im woda święcona.

Winę za wiele chorób i przypadłości dawniej przypisywano przede wszystkim czarownicom. W związku z tym na do leczenia wszelakich dolegliwości stosowano zioła święcone w 15 sierpnia, w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Sporządzano z nich herbatę, dodawano też do kąpieli, okładów i kadzenia. 

Reklama

- Niema prawie choroby,  której nie próbowano by leczyć w ten sposób. Polepszenia lub wyleczenia choroby nie przypisuje się skuteczności danych ziół, znanych nieraz i medycynie oficjalnej jako doskonały środek leczniczy,  lecz tylko temu, że zioła były poświęcane i dlatego stosuje się je też  zupełnie bez wyboru – pisał Adam Fischer.

W ziołolecznictwie stosowano też nieświęcone środki. Na febrę podawano herbatę z ruty lub chrzan z maślanką, kaszel leczył zagotowany sok z jarzębiny, a kołtun odwar z liści podbiału.

Reklama

- Chociaż w wielu wypadkach działanie lecznicze, przypisywane tym ziołom, wydaje się dość problematyczne, to jednak nie da się  zaprzeczyć, że często stosowanie ich opiera się na trafnej obserwacji i doświadczeniu, przyczem i tu nieraz wchodzi w grę zabobon,  np. wtedy, gdy wierzy się, że zioła tylko wówczas skutkują, gdy  zbierane są w pewnych dniach lub w pewnych godzinach, albo też  gdy używanie ich połączone jest  z zachowaniem pewnych praktyk zabobonnych – czytamy w publikacji.

Prócz roślin, w leczeniu stosowano również tłuszcze zwierzęce. I tak picie tłuszczu psiego zalecano na suchoty, kurzy tłuszcz pomagać miał na  rany od oparzenia i spalenia. Przy podźwiganiu się należy pić  tłuszcz barani lub też z czarnego kota. Środkiem uniwersalnym  była roślina o nazwie czarcie łajno, stosowana zewnętrznie i wewnętrznie (miała być też głównym składnikiem maści czarownic).

Reklama

Co ciekawe, przy leczeniu niektórych schorzeń pomagały specyfiki, do pozyskiwania, których  należało posiłkować się kradzieżą. I tak cierpiącemu na wysypkę należało podawać do  picia „wodę z popiołem z dziewięciu sztachet skradzionych w równych ilościach  z trzech płotów”. Brodawek można było się pozbyć za pomocą nacierania się chlebem skradzionym sąsiadowi. Można było też użyć do tego mięsa, podczas kradzieży jednak, musiało ono zostać oderwane zębami. Na ukąszenie żmii pomagało owinięcie paskiem panny młodej. Na febrę pomagać miały okłady z piasku, pochodzącego  z kolein  wozu. Aby pozbyć się suchot należało zakopać grosz na drogach rozstajnych i odmówić się ,,Ojcze Nasz" wspak. Aby wyleczyć choroby oczu i wysypki trzeba było rozgrzać znalezioną podkowę i osiem innych kawałków żelaza w garnku, do tego wrzucić miskę z mlekiem i skierować dym na chore miejsce trzykrotnie.

Spore znaczenie przy magicznych metodach leczenia chorób miały liczby, zwłaszcza trzy i dziewięć.

Reklama

- Z trzech czarnych wymniszonych wieprzy ma się spalić  bębenki prawego ucha celem wyleczenia epilepsji. Aby pozbyć się klina (wrzodu na jądrach), należy przez trzy dni przed wschodem lub po zachodzie słońca przynosić z rzeki naczynie pełne wody i po trzy kamyki z tejże rzeki, następnie należy kamienie te rozgrzać w wodzie i wrzucić w ową  wodę, a wówczas woda ta wylana trzykrotnie lub dziewięćkrotnie na jądra usunie chorobę – podaje Adam Fischer.

Część chorób leczyć można było tzw. zamawianiem. Wśród nich były róża,  wrzody, rany, silne krwawienia, zgaga, ból zębów i inne. Formułki, które przy tym używano były trzymane w tajemnicy. Istniało przekonanie, że przez wyjawienie ich osobie niewierzącej w ich siłę lub spisanie ich, spowoduje utratę skuteczności.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ateista - niezalogowany 2021-04-25 18:00:14

    Na Kaszubach do dzisiaj większość wierzy w zabobony jakie odprawiają szamani w koloratkach w sekcie katolickiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2021-04-26 08:45:18

    Największym zabobonem jest noszenie maseczki oraz braki umysłowe, zabobony, ciemnota i nieuctwo ateistów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefek - niezalogowany 2021-04-27 18:46:13

    Koniec demokracji! Jak filtrować prawdę i żyć w 2021 roku (film ocenzurowany na youtube) https://www.cda.pl/video/70256892f

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości