Reklama

Narasta spór na linii Gmina Kartuzy - P.A. "Gryf"

Nie najlepiej układają się w ostatnim czasie relacje pomiędzy Urzędem Gminy Kartuzy, a głównym lokalnym przewoźnikiem, P.A. "Gryf". Marian Kotecki, właściciel firmy, z przykrością stwierdza, że z niezrozumiałych dla niego przyczyn na każdym kroku spotyka się z nieprzychylnością ze strony kartuskiego samorządu.

Na problem składa się kilka kwestii, które pojawiły się na początku tego roku, po zakupie przez "Gryfa" bankrutującego oddziału PKS Gdańsk w Kartuzach. Negocjacje, a właściwie jej próby ciągną się już od kilku miesięcy. Postępują one jednak na tyle nieskutecznie, że do tej pory nie doszło nawet do choćby jednego spotkania między stronami.

- Nie jestem traktowany jak partner. Gmina nie wyraża nawet woli podjęcia rozmów. To nie sprzyja dobrej współpracy i budowie właściwej atmosfery na linii samorząd - przedsiębiorcy. W odpowiedzi na moje wystąpienia, otrzymuję od burmistrza Kartuz lakoniczne pisma o możliwości spotkania w terminie, który zostanie mi w przyszłości wyznaczony telefonicznie. W ślad za tym jednak nie ma żadnych działań. Prowadzę bardzo duże i prężne przedsiębiorstwo, zatrudniam wraz z kooperantami 350 osób i uważam, że to niepoważne. Nie tak powinno się traktować w gminie przedsiębiorców - nie kryje żalu Marian Kotecki.

A rozmawiać jest o czym. Ważą się bowiem losy kształtu kartuskiego dworca autobusowego i niektórych połączeń lokalnych. Postronną ofiarą tego konfliktu mogą też zostać kupcy z miejskiego targowiska oraz spora rzesza pasażerów, korzystających z usług przewoźnika.

Cuda na granicy z targowiskiem

Pierwszym spornym elementem są znajdujące się na tyłach dworca niewielkie obiekty - stoły targowe, kioski stojące i inne betonowe dobudówki, których jak się okazuje nie ma nawet w żadnych planach. To budowlane samowole, stojące na ziemi należącej niegdyś do PKS, a od początku tego roku do "Gryfa". Nie postawiła ich jednak ani jedna, ani druga firma. Korzystają z nich natomiast kupcy, odprowadzając opłaty do gminy. Noszący się z zamiarem modernizacji dworca właściciel "Gryfa" zwrócił się do tego organu z prośbą o uporządkowanie terenu i usunięcie wspomnianych obiektów, ale otrzymał odpowiedź odmowną, argumentowaną tym, że nie należą one do gminy lecz osób fizycznych.

- Zależy mi na tym, aby dworzec wyglądał przyzwoicie, a te dzikie dobudówki szpecą cały jego wizerunek. Poza tym, stoją na mojej działce, więc chciałbym to jakoś uregulować. Część musi zostać zlikwidowana. W przypadku pozostałych jestem skłonny zgodzić się na wydzierżawienie terenu. Nikt nie podejmuje ze mną jednak rozmów. Nie wiem, czy w tej sytuacji nie będę zmuszony dochodzić swoich praw inną drogą, a wolałbym uniknąć rozwiązań konfliktowych - dodaje Marian Kotecki.

Ostatnia wymiana korespondencji w tej sprawie pochodzi z ostatnich dni marca i nie rokuje niestety najlepiej na polubowne rozstrzygnięcie konfliktu. Właściciel "Gryfa" ostrzega, że zmuszony będzie powiadomić o zaistniałej sytuacji nadzór budowlany i prokuraturę, zaś na granicach swoich działek postawić ogrodzenie. To natomiast nie tylko poniesie za sobą konieczność usunięcia kolejnych kilku boksów handlowych, ale i znacznie ograniczy dojście do targowiska.

- Powtarzam, że to ostateczność, ale gmina powoli nie pozostawia mi wyboru. Nie można czekać w nieskończoność, patrząc jak na tyłach budynku dworca składowane są śmieci, a zimą zwały śniegu - kończy szef firmy przewozowej.

Kartuzy bez dworca

Kolejna sprawa to uchwalone już dla tego terenu plany zagospodarowania przestrzennego, które w miejscu dworca przewidują ...targowisko.

- Na dobrą sprawę Kartuzy nie mają w tej chwili dworca. Ten, który istnieje, ma, jak się okazuje, charakter tymczasowy - bez możliwości dokonywania w nim jakichkolwiek remontów czy rozbudowy. Dziwi mnie to, bo to miejsce, przez które przewija się każdego miesiąca około 400 tysięcy osób. Nie przeniesiemy przecież dworca do Grzybna czy Prokowa, a w mieście innego tak dogodnego miejsca też nie ma - przekonuje przedsiębiorca.

M.in. ze względu na powyższe względy, remont dworca postępuje nieco wolniej niż planowano. W pierwszej kolejności zmodernizowano zaplecze dla kierowców. Na swoją kolej czekają jednak jeszcze toalety dla pasażerów, poczekania i elewacja obiektu.

- Jedna z przyczyn, dla których zdecydowałem się na zakup kartuskiej placówki PKS Gdańsk, była chęć utrzymania sprawnej i taniej komunikacji autobusowej. Jak dotąd nie podnosimy cen, nie ograniczamy też oferty przewozowej, pomimo iż wokół nas wszystko drożeje. PKS Gdańsk już dwukrotnie podniósł ceny biletów w tym roku. Nie spodziewałem się jednak, że przyjdzie mi walczyć nie tylko z przeciwieństwami rynku, ale i z niechęcią urzędniczą - dodaje.

Dodatkowe opłaty dla gminy = mniej przystanków dla pasażerów

Wciąż niewyjaśniona pozostaje też kwestia wprowadzenia przez kartuski magistrat opłat za korzystanie ze znajdujących się na terenie gminy przystanków autobusowych, jakie ponosić miałby przewoźnik. Choć oficjalnego stanowiska samorządu w tej sprawie nie ma, Marian Kotecki już wystosował apel do lokalnych radnych by dobrze przemyśleli ewentualne przyjęcie stosownej uchwały.

- Z tego co mi wiadomo, w Urzędzie Gminy już nawet powołano nową komórkę, która miałaby się tym zająć. Jeśli wprowadzone zostaną opłaty za korzystanie z przystanków, efekt będzie taki, że zlikwidujemy przystanki, na których w skali dnia wysiada niewielka liczba osób, bo po prostu nie będzie nam się to opłacać - mówi Marian Kotecki.

Opłacać nie powinno się to również gminie. Jak wynika z wyliczeń firmy "Gryf", nawet przy obciążeniu przewoźnika maksymalną przewidzianą przez ustawodawcę opłatą w wysokości 5 groszy za każdorazowe zatrzymanie - już po uwzględnieniu nieuniknionej w takim wypadku redukcji liczby przystanków - samorząd pobierałby co miesiąc nie więcej niż ok. 1110 zł.. Za pieniądze te wziąłby natomiast na siebie pełną odpowiedzialność za utrzymanie i remonty wszystkich 68 przystanków, włączając w to wiaty, słupy ze znakiem D-15, uzupełnianie rozkładów jazdy i opłacenie urzędnika, który by się tym zajął. Warto też dodać, że wszystkie pozostałe gminy w regionie z takiej możliwości zrezygnowały.

- Nie wiem, dlaczego tylko Gmina Kartuzy traktuje w ten sposób przedsiębiorców. Można odnieść wrażenie, że wszystkie te kroki zmierzają do tego by zaszkodzić firmie "Gryf". Pytanie tylko: dlaczego? Nie jesteśmy zresztą osamotnieni w tych spostrzeżeniach. Kontakt samorządu z przedsiębiorcami w tej akurat gminie pozostawia wiele do życzenia. Robi się tu bardzo nieprzyjemny klimat - reasumuje ostatnie spięcia szef "Gryfa"

Co ma do powiedzenia w powyższych kwestiach Urząd Gminy Kartuzy i czy jest szansa na polubowne rozstrzygnięcie zaistniałych różnic zdań? Nie wiadomo. Nie udało nam się bowiem porozmawiać na ten temat z przedstawicielami władz miasta. Na przesłane drogą mailową pytania odpowiedziała nam Hanna Kajeta, zajmująca stanowisko ds. kształtowania relacji społecznych. Wyjaśniła ona, że: likwidacja stołów handlowych znajdujących się na tyłach dworca leży po stronie ich właścicieli, status dworca autobusowego w Kartuzach w istocie jest tymczasowy, choć bez określonej daty jego użytkowania, zaś kwestia narzucenia na P.A. "Gryf" opłat z tytułu korzystania z przystanków nie jest na chwilę obecną aktualna z uwagi na brak stosownego projektu uchwały w tej sprawie.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    punka - niezalogowany 2011-04-26 12:37:10

    Firma Gryf zawsze sponsorowala CARTUZJĘ,może to jest podziekowanie od władz?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2011-04-26 09:50:15

    @szy_mek: Splajtował? Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Było ogłoszenie upadłości, syndyk? GRYF wykupił całą firmę co nie jest jednoznaczne z upadłością PKS Gdańsk. Co do działania PKS-u na "naszym" terenie. Były jakieś informacje na temat problemów na linii PKS - Gmina (K-zy)?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2011-04-26 09:18:28

    @dj: Przeciez nie o to chodziło, pewnie , że kazdy kto chce moze działac i to działac nie napotykając problemów. Z całą pewnością musi płacić podatek od nieruchomości i w zasadzie tylko tyle, natomiast przepada część podatku dochodowego od firm (chyba jest to 10%), Gryf jest raczej firmą o wysokim dochodzie, no i podatek od środków transportu, a ten zapewne jest duzy, te podatki zabiera inna gmina, i to jest strata dla naszej gminy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości