Nie wyszła piłkarzom Cartusii inauguracja sezonu przed własną publicznością. Po cennym zwycięstwie w Barlinku przed tygodniem tym razem niebiesko-biało-czarni nie sprostali u siebie Drawie Drawsko Pomorskie, ulegając po wyjątkowo słabym meczu 1:3 (0:2). Katem kartuzian okazał się 18-letni Maciej Maciejewski, który skompletował hat tricka.
Bezdyskusyjnym faworytem tego meczu byli podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego, którzy sezon rozpoczęli od wyjazdowego zwycięstwa nad solidną Pogonią Barlinek. Rywale natomiast tylko zremisowali u siebie bezbramkowo z Chemikiem, a gdyby nie wycofanie się z rozgrywek Orkana Rumia, w III-ligowej stawce nie byłoby ich wcale.
Czekający na efektowne zwycięstwo swojej drużyny kibice Cartusii przeżyli tymczasem niemały szok. Goście przystąpili bowiem do meczu niezwykle zmotywowani, od początku stosując wysoki pressing. Miejscowi zaskoczeni takim obrotem spraw zupełnie nie potrafili sobie poradzić z grą pozycyjną, narażając się przy tym na liczne kontry.
Miejscowi nie wyciągnęli wniosków z kilku znaków ostrzegawczych jakie niecelnymi strzałami dawali nam piłkarze z Drawska, za co niestety przyszło nam zapłacić wyjątkowo wysoką cenę. W ciągu zaledwie czterech minut goście dwukrotnie pokonali Tułowieckiego. Najpierw błąd Karasińskiego w środkowej strefie boiska wykorzystał Maciejewski, który przejął piłkę i popędził z piłką pod bramkę. Mimo asysty aż trzech naszych defensorów spokojnie przerzucił sobie piłkę na lewą nogę i z 16 metrów posłał futbolówkę przy samym słupku.
Ten sam zawodnik chwilę później poradził sobie bez problemów z naszym obrońcą na lewym skrzydle i uderzył mocno na długi słupek. Tym razem szczęśliwie piłka minęła o centymetry naszą bramkę.
W międzyczasie silnym, lecz nieznacznie chybionym strzałem z dystansu popisał się Puczyński, ale kilkadziesiąt sekund później przegrywaliśmy już 0:2. Do wrzuconej na wole pole piłki pognał znów Maciejewski. To samo uczynił Tułowiecki, ale był wolniejszy i młody napastnik Drawy sprytnym lobem podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Cartusia próbowała odwrócić losy tego meczu, ale zupełnie nie miała pomysłu na grę. Pojedyncze centry Dawidowskiego na osamotnionych w polu karnym karnym Formelę i Markowskiego nie mogły zakończyć się sukcesem. Większe zagrożenie defensywa Drawy stanowiła dla samej siebie. Dwa nerwowe zagrania w końcówce pierwszej połowy o mało nie zakończyły się golem dla Cartusii. Najpierw jeden z obrońców głową podawał do swojego bramkarza, ale piłka minęła go i wyleciała na róg dwa metry od słupka. Zaraz potem nieporozumienie między bramkarzem, a innym obrońcą wykorzystał prawie Formela. Doszedł on do piłki przed golkiperem drużyny przeciwnej i chcąc go minąć zwodem, został brutalnie powalony na ziemię. Zamiast czerwonej kartki za faul przed pustą bramką i karnego dla Cartusii, sędzia wyciągnął żółty kartonik i pokazał go...Formeli.
Po zmianie stron niebiesko-biało-czarni niestety niewiele zmienili w swojej postawie. Chęci nie można im odmówić, bo nawet częściej utrzymywali się przy piłce, ale nie miało to absolutnie żadnego przełożenia na okazje bramkowe. Co prawda gol kontaktowy padł, gdy w 62 minucie goście sami wpakowali piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu Hejdena, ale kilka chwil później było już 1:3, a swojego hat tricka uzupełnił Maciejewski.
Wyczyn 18-latka sprawił, że kartuzianie zupełnie stracili wiarę w to, że można uratować jeszcze choćby punkt. Zachęcić do odważniejszych ataków starał się kolegów jeszcze Karasiński, ale to z kolei doprowadziło do kilku kolejnych kontr rywali i przy odrobinie szczęście mogli oni wygrać ten mecz jeszcze wyżej.
Skończyło się na 1:3. Jak ten zimny prysznic podziała na ekipę Cartusii okaże się już w najbliższy weekend, choć wyjazdowy mecz z Lechią z pewnością łatwym zadaniem nie będzie.
Komentarze