Reklama

(Nie)ziemskiego majątku w Borczu historii ciąg dalszy

15/07/2005 15:09
Borcz zainteresował mnie w sposób szczególny. Nie tyle wieś, ile majątek ziemski, który należy do męża posłanki Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk. Do męża, gdyż pani poseł na każdym kroku podkreśla istniejącą między małżonkami rozdzielność majątkową. Jesteśmy chyba jedynym przedstawicielem mediów, który postanowił sprawą majątku zająć się do samego końca. Postanowiłam, że wszelkie pytania, jakie kryją się pod nazwą „Majątek Ziemski Borcz” nie będą dla mnie pytaniami bez odpowiedzi. Bywam tam dość często, a z każdej wizyty przywożę kolejne odpowiedzi. Oto, jakie zaszły tam ostatnio zmiany.

Borcz to spokojna wieś, leżąca przy dość ruchliwej drodze. Życie wsi nie różniłoby się zapewne od innych, gdyby nie pojawienie się kilka lat temu tamże nowego zarządcy popegeerowskiej posiadłości.

Krzysztof Mielewczyk, bo o nim to właśnie jest mowa należy do tzw. nowobogackich. Na ile w prowadzeniu biznesu i pomnażaniu majątku pomaga mandat poselski nie wiem, zakładam, że wcale, chociaż mówią inaczej. Mówią nie tylko we wsi, ale także w Warszawie. Sama pani poseł przyznała w jednym z wywiadów, że znając projekty ustaw, podsuwa je mężowi, aby ten mógł z góry zaplanować pewne operacje w prowadzonym biznesie. Każdy pewnie by tak chciał… No cóż, parlamentarzystów jest tylko 560.

Mnie jednak najmniej zainteresowały w Borczu plany Krzysztofa Mielewczyka. Interesuje mnie bardziej to, w jaki sposób przestrzega on prawo i buduje sprawiedliwość, wszak to z formacji braci Kaczyńskich jego małżonka ma ambicje ubiegać się ponownie o parlamentarny mandat. I tu zaczynają się swoiste schody do nikąd. Jak już pisałam w poprzednich moich artykułach na panu Krzysztofie ciąży obowiązek usunięcia części nieprawnie postawionego ogrodzenia. To, że ma nakaz rozbiórki to jedno, a to, że go ma głęboko gdzieś to drugie. Moje wizyty w organie nadzorującym tego typu sprawy kończą się mdłą, urzędniczą gadką, z której nijak wynika respektowanie prawa. Organem tym jest starostwo powiatowe, ale jakoś urzędnikom nie pali się do zrobienia panu Mielewczykowi „krzywdy w imię prawa” (tego Prawa, które obiecuje nam przestrzegać jego małżonka). Płot jak stał tak stoi i ma się całkiem nieźle.

Postanowiłam jednak nie dać i już niedługo wybieram się w tej sprawie do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Może, choć na tamtych urzędnikach mandat poselski nie robi aż takiego wrażenia? Jeszcze do niedawna wjazd na teren Majątku upiększała tablica informująca, iż mieści się tam hotel. Być może moja babska dociekliwość spowodowała, że tablicy tej zmieniono treść. Obecnie po hotelu pozostał budynek, a na tablicy widnieje napis „POLSKIE PIERZE I PUCH”. Czyli jakaś zmiana. Zmienili się zapewne również klienci firmy. Bo już nie są to goście hotelowi, lecz ludzie biznesu. Samochody, jakie tam wjeżdżają i wyjeżdżają mogłyby być ozdobą niejednego salonu. Najwyższa półka. Mnie takie auta mogą się jedynie tylko pomarzyć. No cóż, nie jestem żoną króla pierza i wcale z tego tytułu rwać sobie włosów nie zamierzam. Babska zazdrość jednak jakaś się odzywa. Nie auta jednak są dla mnie w tej wsi problemem. Problemem równie ważnym jak lekceważenie prawa przez męża posłanki jest sprawa czystości wody we wsi. Od mojej ostatniej wizyty w sprawie tej nie zrobiono chyba nic. Jakoś nikomu nie zależy, aby przedstawić mieszkańcom uczciwe i wiarygodne wyniki jej analizy. Skoro samorząd nie ma na to pieniędzy, lub też nie chce z sobie wiadomych powodów, postanowiłam narazić budżet mojej redakcji i wykonać to osobiście. Już niedługo przedstawię jej wyniki, zarówno na łamach portalu, jak i w formie ulotek ogólnodostępnych. Zapewniam Ciebie, Drogi Czytelniku, że to, co już wiem może postawić włos na niejednej głowie. Dlaczego jednak jest to aż tak polityczna sprawa? Nie mnie to rozstrzygać. Ja robię swoje, gdyż nakazuje mi to zwykła, dziennikarska rzetelność.

Ogrodzenie więc stoi nadal nielegalnie, wody nikt nie chce poddać szczegółowej analizie, budynki znajdujące się na terenie majątku poddano różnym dziwnym modernizacjom, nie patrząc nawet na to, że na jakiekolwiek prace zgodę musi wyrazić konserwator zabytków, itd.

Dlaczego Majątek ma być pilnowany niebawem przez firmę ochroniarską pozostanie tajemnicą pana Mielewczyka, jak również to, że najczęściej brama wjazdowa jest szczelnie zamknięta. Ufam, że nie ma on nic do ukrycia, a jest to li tylko i wyłącznie zabieg profilaktyczny przed np. tak wścibskimi jak ja. Już za kilka dni udam się do Gdańska, aby tam dowiedzieć się dlaczego w Borczu można tak wiele nie zbaczając na żadne przepisy. Budowanie prawa i sprawiedliwości powinien każdy zacząć od własnego podwórka, ale tego jakoś nie zauważa pomorska posłanka, której nadal marzy się parlamentarny immunitet. Wierzyć mi się nie chce w pogłoski, jakie zasłyszałam, będąc ostatnio Gdańsku w owej sprawie, że interes pana Mielewczyka nie jest do końca tak czysty i uczciwy. Moje wątpliwości budzi jedynie fakt nie respektowania przez niego prawa, a całą resztę uznaję za zwykłe ploty i zazdrość. Wszak posłanka na Sejm RP nie dopuściłaby zapewne do jakichkolwiek nadużyć własnemu mężowi. Fakt, że dopuszcza do łamania prawa, ale jest to tylko prawo budowlane...

Co w tym zakresie ma do zaoferowania PiS zapytam u samego źródła, czyli liderów partii, znanych i podobnych do siebie braci. Czy w programie tej partii jest zapis o likwidacji prawa budowlanego poinformuję tak szybko, jak szybko otrzymam odpowiedź z Warszawy. A do Borczu jeździła, jeżdżę i jeździć będę, czy się to komuś podoba czy nie. Wszak prawo ma znaczyć prawo, a sprawiedliwość, sprawiedliwość...

Kate Sz.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-07-25 13:33:57

    senator Arciszewska...jakoś brzmi to głupio, więc jestem na nie, wolę już senator Beger :P 8) czy nawet senatora Florka :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ryszard Wenta - niezalogowany 2005-07-25 13:17:13

    PiS i PO wystawiły wspólną listę kandydatów do Senatu. Arciszewska wystartuje w okręgu nr 26 gdyńsko-słupskim (tzn. także w powiecie kartuskim) razem z Edmundem Wittbrodtem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Guest - niezalogowany 2005-07-25 13:04:49

    no cóż, słuszna uwaga, ale czasami palce nie tak biegają po klawiaturze, a korekcie w Redakcji też czasami ujdzie coś uwadze- dziękuję i obiecuję poprawę w tym zakresie :idea:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości