Reklama

Niezwykłe właściwości palm wielkanocnych - co miały zapewniać Kaszubom?

Niedziela Palmowa w Kościele Katolickim rozpoczyna okres Wielkiego Tygodnia, poprzedzający Wielkanoc. Tego dnia do świątyń zanosi się tzw. palmy do poświęcenia. Dawniej na Kaszubach przynoszone do domów wiązanki miały szczególne znaczenie. Wierzono m.in., że ochronią dom i gospodarstwo przed nieszczęściami.

Niedziela Palmowa jest pamiątką wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Jej mieszkańcy witali Mesjasza powiewając liśćmi palmowymi. W ten dzień w kościołach odbywają się  uroczyste procesje i święcenie palm. Na Kaszubach jerozolimskie palmy zastąpiono gałązkami kwitnących wierzbin, bukszpanu czy brzózek.

- W naszym klimacie, jak wiadomo, wegetacja roślinna rozpoczyna się od rozwijania baź iwy, tak zwanej palmy, pąków innych gatunków wierzb i wreszcie liści brzozy. Są to środki znane i cenione w lecznictwie ludowym. Toteż te właśnie: baźki, pąki, liście, ogólnie dostępne w tej porze roku, lud wprowadził do praktyk obrzędowych okresu wielkanocnego. Wskazał nawet, jak je stosować – w jakiej postaci i w jakiej ilości – opowiadał Franciszek Treder, założyciel Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach podczas wywiadu, który przeprowadził z nim Leon Roppel.

Reklama

 Jak pisała Bożena Stelmachowska w publikacji „Rok obrzędowy na Pomorzu”, poświęcone wiązanki miały uchronić domostwo przed nieszczęściami. Miały zażegnywać choroby i chronić dom i budynki gospodarcze. Wkładano je pod dachy, by zapewnić pomyślność w żniwach i chronić przed piorunami. Zanoszono je również do stajni i obory, by zwierzęta się dobrze chowały. Trafiały też do pasiek, dzięki czemu pszczoły miały dawać dużo miodu, a nawet wplatano w sieci, by oddalały… czarownice.

- Baźki iwy zjadało się na surowo – ale nie więcej niż trzy naraz, starte na proszek, ale poprzednio dobrze wysuszone, na przykład w snopku zboża, podawało się jako lekarstwo przeciw różnym chorobom dzieci, piskląt, a zwłaszcza krów po ocieleniu – opowiadał Franciszek Treder.

Reklama

- Palmą palaną – kadziło się pomieszczenia i przeprowadzało się zabiegi inhalacyjne, a przyrządzoną jako maść i zwilżoną czystą wodą źródlaną, lub wodą święconą pocierało się obrzęki, piegi i miejsca zbolałe. Konie, owce i bydło wyprowadzało się do ogrodu, a świnie na podwórze, ażeby same poszukały sobie, czego im potrzeba dla zdrowia – mówił w rozmowie.

Artykuł powstał dzięki materiałom udostępnionym przez Muzeum Kaszubskie w Kartuzach (w tym rozmowę Franciszka Tredera z Leonem Ropplem).

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/03/2026 13:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości