Reklama

Zgnilec amerykański - nowy znak na trasie Kartuzy-Sierakowice. Wiemy, co oznacza

Na drodze wojewódzkiej 211 zaczęły pojawiać się nowe znaki. Powrócił również ten, który stanął tam już w zeszłym roku. Informuje on przejezdnych o tym, że kończy się obszar zapowietrzony zgnilcem amerykańskim pszczół. Sprawdziliśmy, co to za choroba i czy jest groźna dla ludzi.

W prawodawstwie pszczoła funkcjonuje jako zwierzę gospodarskie. Pozyskuje się od niej m.in. miód, który jest spożywany przez ludzi. Jak u wszystkich zwierząt mogą wystąpić u pszczół choroby bakteryjne czy wirusowe. Jedną z nich jest zgnilec amerykański.

Czy to zagraża ludziom?

Zgnilec amerykański jest chorobą form larwalnych które się rozwijają w ulu. Choroba przenoszona jest jednak przez dorosłe osobniki. Ważnym działaniem jest zabezpieczenie nie tylko zakażonej rodziny, ale również wszystkich rodzin pszczelich występujących na obszarze wokół miejsca wykrycia choroby, tak by uniknąć rozprzestrzeniania się choroby.

Reklama

Powiatowy Lekarz Weterynarii wydaje rozporządzenie miejscowe, które określa tak zwany okręg zapowietrzony. Teren ten znajduje się w promieniu sześciu kilometrów od miejsca wystąpienia choroby. Hodowcy pszczół z tej okolicy muszą przestrzegać pewnych zasad. Przede wszystkim zakazuje się przemieszczania rodzin pszczelich, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się zgnilca.

Aby pszczelarze mieli świadomość, gdzie znajduje się obszar zapowietrzony, przy drogach powiatowych, wojewódzkich czy krajowych stawiane są znaki. Muszą znajdować się one w widocznych miejscach, aby osoba, która przywozi ule wiedziała, że wiąże się to z niebezpieczeństwem dla pszczół.

Reklama

- Znaki muszą znajdować się w miejscach widocznych, dlatego granice okręgu mogą się nieznacznie zwiększyć. Nie ma sensu pisać w rozporządzeniu, że koniec czy początek strefy znajduje się w połowie działki np. pani Iks bo nikt tego nie zauważy. Musimy granice utworzyć tak, żeby dla wszystkich przejeżdżających były one widoczne – mówi lekarz weterynarii Piotr Wal.

Choroba ta w żadnym stopniu nie jest niebezpieczna dla ludzi. Powoduje ona duże straty gospodarcze, gdyż bardzo szybko się rozprzestrzenia. Gdy czerw jest zakażony, pszczoły nie będą w stanie przezimować, w związku z czym mieszkańcy uli nie przetrwają.

Reklama

Długotrwałe zwalczanie

Problem ze zgnilcem na tym obszarze pojawił się we wrześniu ubiegłego roku. Do dziś trwają działania, związane ze zwalczaniem zarazy. Pszczoły są bardzo wymagającymi zwierzętami i nie można ich narażać na inne niebezpieczeństwa. Przede wszystkim w okresie jesiennym i zimowym nie otwiera się uli, aby nie wychładzać rodzin. Ta zima była bardzo długa – niskie temperatury utrzymywały się nawet do maja, stąd brak było możliwości podejmowania konkretnych działań.

Ule można otwierać do określonej temperatury. Jeżeli otworzymy je jesienią, kiedy są już chłody, to rodzinę pszczelą narazimy na wyziębienie. Stąd też całą jesień, zimę i wczesną wiosnę do uli nie mogliśmy zaglądać – mówi Jolanta Grotkowska, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach

Reklama

- We wrześniu pobraliśmy próbki i na wyniki trzeba było poczekać. Następnie zostało ustalone ognisko, ale musieliśmy zaczekać z podjęciem działań do wiosny, aby nie narażać pszczół – mówi lekarz weterynarii Karol Rakocki.

Aby skutecznie zwalczyć chorobę, kontroli trzeba było poddać wszystkie pasieki na obszarze zapowietrzonym. Na wiosnę rozpoczęto działania. Pobrano próbki i sprawdzono, czy zakażenie występuje również w innych pasiekach. Na tym terenie znajduje się ponad 20 pasiek, gdzie niektóre liczą nawet kilkanaście uli. Na szczęście w innych miejscach nie stwierdzono zarazy.

Reklama

- Wiosna w tym roku była niekorzystna dla pszczół. Okres kwitnienia mocno się przedłużył, bo długo było zimno, więc nie można było otwierać uli, a trzeba było sprawdzić pasieki w całym zapowietrzonym obszarze – informuje Piotr Wal.

- Aby otworzyć ul, na dworze nie może być mniej niż 15 stopni, nie może padać deszcz. Pszczoły są bardzo wrażliwymi zwierzętami na czynniki atmosferyczne – mówi Karol Rakocki.

Skąd to się właściwie wzięło?

Jeden z hodowców na terenie powiatu zgłosił, że zauważył zmiany w czerwiu swoich pszczół. Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna w Kartuzach niezwłocznie zareagowała i pobrała próbki z ula. Okazało się, że wynik badania był dodatni.

Reklama

- My przyjmujemy przede wszystkim zgłoszenie podejrzenia choroby zakaźnej. Niezależnie czy jest to zgnilec czy wścieklizna, czy jakakolwiek inna choroba objęta obowiązkiem zwalczania my podejmujemy działania. Tak też było w tym przypadku – informuje Jolanta Grotkowska.

Po stwierdzeniu ogniska rozpoczęło się dochodzenie epizootyczne, skąd wzięła się zaraza. Podejrzewa się, że pochodziła ona od innej chorej rodziny.

- Zakażenie prawdopodobnie było na jesień. Pszczoły najprawdopodobniej zrabowały pokarm z jakiejś innej, chorej rodziny pszczelej i przyniosły go do siebie a wraz z nim chorobotwórcze bakterie – mówi Piotr Wal

Reklama

W dniu 31 lipca tego roku ponownie pobrano próby w pasiece, gdzie pierwotnie stwierdzono chorobę. Niestety w kilku ulach uzyskano wynik dodatni.

- W tych ulach nie ma już objawów choroby, pozostały przetrwalniki bakterii, dlatego właśnie jest to problem ze zwalczaniem. Zgnilec amerykański to choroba bakteryjna, a ta bakteria tworzy przetrwalniki, więc bardzo długo utrzymuje się w środowisku – stwierdza Piotr Wal.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-14 11:31:52

    A ja głupia myslałam, że to znowu jakiś członek LPG+, LNG+ coś powiesił, żeby zrobić zdjęcie i poskarżyć się UE jacy oni są w Polsce prześladowani.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-14 13:37:52

    Jest u nas też zgnilec Sierakowicki, co dobrze widać po ostatniej sesji rady gminy. Wszystko tam gnije od środka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-14 20:24:57

    O super pomysł, czy teraz będzie cała seria artykułów o znakach drogowych umieszczanych w naszym otoczeniu? Np znaczenie znaków D-52, D-53, D-40, D-4, a potem pozostałe, bo baaaaaaaaaaardzo wielu kierowców już dawno zapomniało co one oznaczaja, a niektórzy to nawet nie wiedzą co to sa znaki zakazu, nakazu itd.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości