Po ubiegłorocznym wpływie do rzeki Małej Słupiny niedoczyszczonych ścieków, na oczyszczalni ścieków w Przodkowie zaszły potężne zmiany. Znacząco ograniczono dowóz ścieków beczkowozami, zatrudniono specjalistów i zmodernizowano instalację. Jednak to, czy awarie wciąż będą się zdarzać, zależy też od samych mieszkańców. Podpaski, prezerwatywy, patyczki do uszu, pozostałości gnojówki czy ściek przemysłowy - to tylko niektóre odpady, które choć nie powinny, wpływają do gminnych oczyszczalni, zaburzając jej pracę.
Ubiegłoroczny wpływ do rzeki Małej Słupiny niedoczyszczonych ścieków z gminnej oczyszczalni spowodował szereg działań podjętych przez gminę Przodkowo. Zmodernizowano oczyszczalnię, zminimalizowano ilość ścieków dowożonych oraz zatrudniono specjalistów. Aby jednak nie dochodziło już do zanieczyszczenia rzeki, czy awarii oczyszczalni potrzebna jest też postawa mieszkańców, bo na prawidłowy proces oczyszczania ścieków wpływa przede wszystkim to, co trafia do gminnej oczyszczalni.
Ścieki dowożone mocno ograniczone
Jednym z głównych powodów przedostania się do rzeki ścieków niedoczyszczonych było to, że do oczyszczalni trafiała nadmierna liczba ścieków dowożonych, a to skutkowało zmniejszoną wydajnością oczyszczalni.
- Był okres, że beczkowozy przywoziły do oczyszczalni ścieki w nadmiernej ilości. W tej chwili wszystko jest pod ścisłą kontrolą i dziennie przyjmujemy trzy, maksimum cztery beczkowozy. A były okresy kiedy przyjmowano 27-30 beczek. Miało to niesamowity wpływ na działalność oczyszczalni. Głównym problem oczyszczalni gminnych jest ładunek zanieczyszczeń ścieków dowożonych, ich skoncentrowane stężenie, kilkukrotnie wyższe niż tych wpływających bezpośrednio do oczyszczalni. - zaznacza Wiesław Butajło, technolog oczyszczalni.
- Aby wyprostować proces oczyszczania ścieków, zostało ograniczone przyjmowanie ścieków dowożonych. Bo takie ścieki, ze względu na skoncentrowanie zanieczyszczeń, powinny stanowić na takich oczyszczalniach nie więcej niż 10 proc, góra 20 proc - uzupełnia Roman Markowski, specjalista d/s rozruchów i eksploatacji oczyszczania ścieków.
Dodajmy, że obaj nasi rozmówcy zostali zatrudnieni przez gminę Przodkowo, by wyeliminować to, by do rzeki Małek Słupiny wpływały niedoczyszczone ścieki.
Modernizacja oczyszczalni
W ostatnich miesiącach gminna oczyszczalnia została unowocześniona i ponownie zmodernizowana, co ma poprawić wydajność i skuteczność instalacji.
- W tej chwili pracując tylko na nowym ciągu technologicznym jesteśmy w stanie przyjąć około 600 m3 ścieków na dobę. Faktyczne dopływy są na poziomie 300-350 m3, nie więcej. Mamy dużą rezerwę jeśli chodzi o przepustowość hydrauliczną oczyszczalni - wyjaśnia Roman Markowski.
- Stara część oczyszczalni została zaadoptowana jako zbiornik retencyjny, który uśrednia ścieki. Dozowanie ścieków do nowego ciągu technologicznego odbywa się w tzw. Quasi-ciągły sposób. Wahanie poziomu ścieków w tym zbiorniku jest różne, natomiast zainstalowane pompy, które pompują ścieki do nowej części oczyszczalni, pracują ze stałą wydajnością. Pod kątem obciążenia hydraulicznego w tej chwili udało się zrobić idealne warunki dla technologa, bo napływ na oczyszczalnie odbywa się równomiernie niemal przez całą dobę. Retencja w tych starych zbiornikach umożliwia zmagazynowanie ewentualnych chwilowych nadwyżek ścieków i przepompowania ich w takim czasie, kiedy ścieków z kanalizacji dopływa mniej - kontynuuje. Wykonano również dodatkowe mieszanie retencjonowanych ścieków aby wyrównać ich skład w czasie i spowodować bardzie równomierne obciążenie ładunkiem zanieczyszczeń.
Jak tłumaczy nasz rozmówca, w normalnych warunkach i pogodzie umiarkowanie deszczowej, oczyszczalnia jest technologicznie wydajna, a wręcz posiada jeszcze rezerwę.
Przy oczyszczalni powstał też punkt zlewny oraz próbopobierak. Badany jest poziom ph ścieków dowożonych. Gdy przekracza dozwolone normy, ścieki nie są przyjmowane do oczyszczalni.
- W tak małych oczyszczalniach nie widziałem jeszcze, by znajdował się punkt do pobierania próbek. Można go w każdej chwili uruchomić i pobrać próbki od ścieków dowożonych - akcentuje Wiesław Butajło.
Wydłużono też czas pracy pracowników oczyszczalni. Dodatkowo planowane jest wprowadzenie systemu zdalnego nadzoru nad sterowaniem oczyszczalni, aby można było kontrolować pracę oczyszczalni całodobowo. Kontrolowane są także zakłady przemysłowe.
- Robimy więcej niż wszystko, żeby nie dochodziło do awarii, a tym samym sytuacji, by do środowiska przedostały się ścieki nieoczyszczone - podsumowuje Wiesław Butajło.
Złośliwość ludzka czy niewiedza? Podpaski i prezerwatywy spuszczane w sedesie
Niestety nie jest żadnym novum, że do domowych sedesów trafiają przedmioty, które kategorycznie nie powinny się tam znaleźć. Ludzie wrzucają do swoich toalet odpady higieniczne, takie jak tampony, chusteczki nawilżane, pampersy czy bandaże. Te przedostają się do rur, tworząc zator, co uniemożliwia prawidłowy przepływ ścieków. Ponadto substancje włókniste nawijają się na wirniki pomp i powodują ich awarię. Jest to bardzo niebezpiecznie dla wszystkich mieszkańców.
- Ludziom wydaje się, że spuszczą w toalecie podpaski, nici do czyszczenia zębów, czy prezerwatywy i oczyszczalnia to wyłapie. To nieprawda. Nawet kilkucentymetrowa nitka czy patyczek do uszu na najwęższej kracie przeleci, co może spowodować, przy ich kumulacji, awarię pomp na oczyszczalni. Nitki do zębów nawijają się na uszczelnienia, patyczki powodują blokowanie wirników w pompach, przez co spada wydajność pompy, a to w konsekwencji może skutkować przedostaniem się ścieków niedoczyszczonych - zwraca uwagę Roman Markowski.
Gnojówka i ścieki przemysłowe. Zwykłe chamstwo i nieuczciwość?
- Nie oszukujmy się. Wiemy, jak często opróżniane są szamba u mieszkańców. Jeżeli szamba są szczelne i wywożone są regularnie, to nie ma problemu. Średnio rodzina czteroosobowa powinna opróżniać szambo co miesiąc . Prawda jest taka, że dużo szamb jest opróżnianych raz na pół roku, czy raz na rok. I wyciągany jest tylko gęsty ściek. Mocno zagęszczone ścieki, osady, są zagrożeniem dla oczyszczalni - zaznacza specjalista od rozruchów i eksploatacji oczyszczalni ścieków.
- Zdarzają się też takie sytuacje, że jednym beczkowozem wywozi się gnojówkę na pole, a potem do takiej nie do końca oczyszczonej beczki, wybiera szambo i przywozi do oczyszczalni. Taki ściek potrafi doprowadzić do zatrucia osadu na oczyszczalni. Trzeba apelować do mieszkańców o uczciwość. Jeżeli mamy trudne ścieki, to powinniśmy je zutylizować i za to zapłacić. Odprowadzić je w sposób legalny, a nie zrzucić je do oczyszczalni. Chodzi o ścieki przemysłowe, czy zawierające tłuszcze. Awarie się zdarzają, ale niestety dochodzi też do chamskich zrzutów ścieków przemysłowych. Na takie ścieki oczyszczalnia nie jest przygotowana - dodaje.
Ulewne deszcze też utrudniają pracę oczyszczalni
- Żadna oczyszczalnia nie jest gumowa. Jest odporna na krótkotrwałe ulewy. Jest to związane z budową sieci kanalizacyjnych. Jeśli mamy osobną sieć kanalizacji bytowej i osobno sieć kanalizacji deszczowej, to wszystko jest ok, wody deszczowe, opadowe wielkopowierzchniowe nie trafiają do oczyszczalni. Ale jeśli tak nie jest, to trafia do oczyszczalni i ten nadmiar spływu może poskutkować ponadnormatywny dopływ ścieków. Ale w tym przypadku, obsługa oczyszczalni jest w stanie zareagować i powyłączać niektóre układy - wyjaśnia Roman Markowski.
Wójt Andrzej Wyrzykowski: Mamy wspólny cel, współpracujmy!
Jak podkreśla z kolei wójt gminy Przodkowo w tym roku samorząd na modernizację i unowocześnienie oczyszczalni ścieków wydatkował kilkaset tysięcy złotych.
- Nie wypieramy się, że w ubiegłym roku doszło do sytuacji, że do rzeki trafiły niewystarczająco dobrze oczyszczone ścieki. Przejęliśmy się tą sprawą i podjęliśmy szereg działań, by wyeliminować takie sytuacje. Naszym celem jest wypuszczanie dobrze oczyszczonych ścieków. Tak jak nakazują nam to przepisy wodnoprawne. Jesteśmy też otwarci na wszelką współpracę - podkreśla wójt Andrzej Wyrzykowski.
- Mamy wspólny cel - dbałość o środowisko. Nie ścigajmy się, a współpracujmy. Po to mamy oczyszczalnię, aby te ścieki oczyszczać. Awarie się zdarzają. Jeśli doszłoby w przyszłości do podobnej sytuacji, to prosimy o kontakt z nami, abyśmy mogli jak najszybciej zareagować i wyeliminować problem. Właśnie po to jesteśmy - apeluje i podsumowuje wójt Przodkowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Potraficie tylko zastraszać zamiast zrobić z tym porządek. Jeszcze potraficie odurzać lekami odurzających otumającymi jeśli ktoś wam mówi prawdę.
Ciekawe gdzie teraz trafia te nieprzyjęte 20 beczkowozów.
do Kartuz tam przyjmują wszystko
Szkoda ze niecały miesiąc temu ścieki lały się do rzeki a teraz okazuje się że jest tam taka nowoczesna oczyszczalnia
To wygląda tak, że supernowoczesny smartfon wędkarza za pomocą pojedynczego zdjęcia podniósł alarm, że do rzeki leją się ścieki, a dziennikarze na ślepo wyskoczyli z tematem.
Jestem ciekaw po co taka oczyszczalna wybudowana pewnie za grube miliony jak nie przyjmuje scieków przywożonych ,dzie zostaje to 30 beczek dzienne które przyjezdzały bo pewnie połowa gminy nie ma kanalizacji w ten sposób gminy dbaja o srodowisko to sa tak zwane psełd oczyszczalnie do czystej wody
Wciskanie kitu szarej masie.
Tak. Masz rację. To jest szara masa. Bo jak jak nie rozumie jak działa świat w koło takiej masy, i ta masa ma w genach zakodowane kombinowanie, chociaż wojna dawno się już skończyła, to tak się będzie dziać jeszcze 200 lat. My tylko pozornie dogoniliśmy kraje zachodnie, trochę dostępem do zwykłych rzeczy. W głowach dalej 46 rok. Nie ma tu kodowane od dziecka odpowiedzialności za siebie i to co się robi. Życie z kartony oparte na kombinowaniu. Tylko to zawsze wraca. Nie ma opcji, że coś zmignalcujesz i fajnie. Wszystko jest teraz zbyt mocno razem połączone. Tu coś zniszczysz, zaraz gdzie indziej więcej płacisz. To już nie komuna, że rzeczy były "państwowe". Teraz prędzej czy później sam za to i tak zapłacisz.
Przecież gmina id samego początku wiedziała, że może przyjąć 10% ścieków Dowozonych z 600m3 czyli 60m3 na dobę. To ok. 6 beczkowozów. Przyjmowali średnio 30 wiec czemu kłamią że to wina mieszkańców. Sami na tym zarabiali
Bzdury piszecie i nieprawdę podajecie
Co piszecie za rzeczy ściek dowożony był wstrzymany nie przyjmowaliście go wozony był do innych oczyszczalni a 30 beczkowozów to apsurtpiszecie niestworzone rzeczy 30 beczek x 15 m3 = 450 m 3 chyba coś nie tak do końca a tak naprawdę to na 1 godzinę wjezdaloby 4 beczki przez osiem godzin pracy otwarcia oczyszczalni
Ciekawe kto to taki co przywozi wam gnojówkę na oczyszczyszczalnie ścieków skoro trzeba mieć zezwolenie pomyślcie co wciskacie za bajki swoim mieszkańcom że wozona jest gnjowka zenada ścieki
Panie wojcie wystarczy spojrzeć w faktury i będziecie wiedzie kto i ile przywoził sciekow
Potraficie tylko zastraszać zamiast zrobić z tym porządek. Jeszcze potraficie odurzać lekami odurzających otumającymi jeśli ktoś wam mówi prawdę.
Ciekawe gdzie teraz trafia te nieprzyjęte 20 beczkowozów.
do Kartuz tam przyjmują wszystko