Jedna noc wystarczyła, by stracili wszystko, co budowali latami. Pożar, który wybuchł 3 maja w Borzestowie, zniszczył gospodarstwo państwa Rychertów, pozostawiając ich bez zapasów paszy i narzędzi do pracy. Dziś walczą nie tylko o odbudowę, ale przede wszystkim o to, by ich zwierzęta miały co jeść.
Wystarczyło kilka chwil, by dorobek całego życia zamienił się w popiół. W niedzielny wieczór, 3 maja, pożar strawił stodołę państwa Rychertów z Borzestowa. Ocalały zwierzęta, ale zostały bez jedzenia, a gospodarstwo bez zaplecza do dalszego funkcjonowania. Dziś rodzina potrzebuje wsparcia, by przetrwać najbliższe miesiące.
To był zwykły, spokojny niedzielny wieczór. 3 maja, około godziny 20:00, w Borzestowie w gminie Chmielno wybuchł pożar, który w jednej chwili zmienił życie państwa Rychertów. Ogień pojawił się nagle i rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Mimo szybkiej akcji ratunkowej nie udało się uratować najważniejszego — stodoły i tego, co znajdowało się w środku.
W płomieniach zniknął dorobek lat ciężkiej pracy. Spłonęły tony owsa, żyta, kiszonki i słomy — zapasy, które miały wystarczyć na długie miesiące. Ogień nie oszczędził także maszyn i urządzeń rolniczych, bez których codzienne funkcjonowanie gospodarstwa staje się praktycznie niemożliwe.
Najważniejsze, że udało się uratować zwierzęta — konie, gęsi i kaczki przeżyły. Dziś jednak stoją przed równie trudnym wyzwaniem: brakiem pożywienia. Zapasy, które miały je wykarmić do kolejnych zbiorów, przestały istnieć.
Do żniw zostało jeszcze wiele miesięcy. To czas, którego gospodarstwo w obecnej sytuacji może po prostu nie przetrwać bez pomocy z zewnątrz. Zakup tak dużej ilości paszy to ogromny koszt, szczególnie w momencie, gdy rodzina jednocześnie mierzy się ze stratą budynku i sprzętu.
Dla państwa Rychertów to nie tylko materialna strata. To codzienność, która nagle przestała być możliwa do utrzymania. To pytanie, jak wykarmić zwierzęta, jak odbudować to, co spłonęło i jak wrócić do pracy, która była podstawą ich życia. Dlatego dziś potrzebna jest pomoc. Najpilniejsze jest zabezpieczenie żywności dla zwierząt — zakup owsa, żyta i kiszonki. Równie ważne jest uporządkowanie pogorzeliska i stworzenie choćby tymczasowego miejsca, w którym zwierzęta będą mogły bezpiecznie przebywać.
Kolejnym krokiem będzie odbudowa gospodarstwa i naprawa zniszczonego sprzętu. Bez tego nie ma mowy o powrocie do normalnego funkcjonowania i zarobku.
- Każda złotówka to dla Państwa Rychertów realna nadzieja na to, że ich gospodarstwo przetrwa ten tragiczny czas. Pokazaliśmy już nieraz, że jako społeczność Kaszub i ludzie o wielkich sercach potrafimy się jednoczyć w obliczu nieszczęścia. Prosimy o każdą wpłatę i udostępnienie tej zbiórki. Dobro wraca! - apelują przyjaciele.
Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie tej historii może dotrzeć do kolejnych osób, które zdecydują się pomóc. Dla państwa Rychertów to realna szansa, by ich gospodarstwo nie zakończyło się wraz z tym pożarem.
Bo choć ogień zabrał wiele, wciąż można pomóc im odbudować to, co najważniejsze — poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na przyszłość.
Wesprzeć odbudowę gospodarstwa można wpłacając środki za pośrednictwem platformy zrzutka.pl klikając w poniższy link:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze