Na Rumi zakończyła się zwycięska seria piłkarzy Cartusi Kartuzy. Nasi III-ligowcy po trzech kolejnych wygranych polegli tym razem 4:1, wszystkie gole tracąc jeszcze w pierwszej połowie.
Faworytem spotkania, mimo nie najlepszego początku sezonu, byli gospodarze. Takiego obrotu spraw jak w pierwszej połowie nie można się jednak było spodziewać. Kartuzianie grali katastrofalnie, popełniając błędy seriami. Miejscowi dominowali na murawie niepodzielnie, potwierdzając to aż czterema golami!
Strzelecki festiwal rozpoczął już w 2 minucie meczu znany z występów w Kaszubi Dawid Banaczek, uprzedzając naszego bramkarza. Tułowiecki nie popisał się także przy trzecim golu, kiedy bezpośrednio z rzutu wolnego zaskoczył go Fera. Chwilę wcześniej natomiast drogę do siatki znalazł jeszcze Urbaniak.
Po 30 minutach gry było więc już 3:0, a losy pojedynku praktycznie rozstrzygnięte. Mimo to, miejscowi nadal nacierali zadając przed przerwą jeszcze jeden cios. Błąd Grzędzickiego tym razem wykorzystał Smarzyński.
W przerwie w szatni ekipy z Kartuz musiało paść kilka ostrych słów, gdyż po powrocie na boisko zobaczyć można było całkowicie odmieniony zespół. Na odrobienie strat nie było co prawda szans, ale miejscowi kibice najedli się sporo strachu. Orkan, mając już trzy punkty "w kieszeni" oddał inicjatywę. Zaowocowało to kilkoma świetnymi okazjami bramkowymi, ale po raz kolejny szwankowała skuteczność. Wyjątkowego pecha miał Karasiński, po strzałach którego piłka dwukrotnie minimalnie minęła słupek, a raz odbiła się od poprzeczki.
Honorowe trafienie dla podopiecznych Macieja Kalkowskiego zaliczył w końcówce spotkania Piotr Zagórski, wykorzystując rzut karny. Cartusia przegrała jednak wysoko w Rumi 4:1 i spadła na siódme miejsce w tabeli.
Komentarze