Nie udało się piłkarzom Cartusii 1923 Kartuzy wyjazd do Rumii. W starciu z liderem niebiesko-biało-czarni nie zdołali sprawić niespodzianki i ulegli wyraźnie 3:0 (1:0). Gospodarzy trzy punkty znacznie przybliżyły do II ligi, goście z kolei porażkę przypłacili spadkiem na piątą pozycję w tabeli "bałtyckiej" III ligi.
Choć pierwsze spotkanie tych zespołów zakończyło się podziałem punktów, w środę na boisku widać już było, że piłkarze mają zupełnie inne podejście do walki o pełną pulę. Przewodzący w wyścigu o awans zawodnicy Orkana wykazywali zdecydowanie większą chęć gry, aniżeli pewni już przynajmniej piątego miejsca w stawce kartuzianie.
Wynik 3:0 jest i tak dość łagodnym wymiarem kary, bo przy lepszej skuteczności rumianie mogli pokusić się o jeszcze wyższą wygraną. Cofnięta do głębokiej defensywy Cartusia głównie się broniła, nie będąc nawet w stanie odpowiedzieć choćby kilkoma groźnymi akcjami.
Wyjątek stanowił sam początek meczu, gdy świetną okazję po rzucie rożnym miał Karasiński, ale trafił tylko w boczną siatkę. Chwilę potem miejscowi dali nam pierwszy znak ostrzegawczy, gdy w sytuacji sam na sam, niebezpieczeństwo interwencją nogami zażegnał Tułowiecki. O ile w tej sytuacji kartuscy piłkarze mieli jeszcze sporo szczęścia, o tyle w 37 minucie uśmiechnęło się ono już do ekipy z Rumi. Tym razem nasz bramkarz już się nie popisał. Próbując przechwycić dośrodkowanie Da Silvy wypuścił przed siebie futbolówkę, do której dopadł Siemaszko i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Na kolejne sytuacje podbramkowe czekać było trzeba do drugiej połowy, ale za to było ich aż kilka. Już jeden z pierwszy ataków gospodarzy po wznowieniu gry dał im drugiego gola. Na listę strzelców wpisał się tym razem Kazubowski i Orkan prowadził już 2:0.
Potem dwukrotnie bliski szczęścia był Formela, ale w obu sytuacjach nie trafił nawet w światło bramki. Mimo przewagi dwóch goli zdecydowanie częściej pod naszym polem karnym gościli jednak miejscowi. Na nasze szczęście w ślady Formeli poszli także Siemaszko i Drzymała.
W samej końcówce obie strony stworzyły sobie po jeszcze jednej okazji. Najpierw Hoffman usiłował zaskoczyć Kamila Biecke strzałem z woleja, ale ten pierwszy nie pozwolił się pokonać. Po drugiej stronie boiska skuteczniejszy okazał się w doliczonym już czasie Poznański, kończąc akcję ze skrzydła swojego zespołu.
W najbliższą sobotę ostatnia odsłona tego sezonu. W Kartuzach Cartusia podejmie żegnającego się już definitywnie z III ligą Gryfa Tczew, więc jest szansa na to, by zakończyć rozgrywki w dobrym, efektownym stylu. Początek spotkania o godz. 17.00.
Komentarze