W swoim ostatnim już meczu bieżącego sezonu Cartusia, choć do przerwy była zespołem dominującym i kilkakrotnie bliska była objęcia prowadzenia, to ostatecznie nie dała rady liderowi rozgrywek AS Kolbudy i uległa na własnym boisku świeżo upieczonemu IV ligowcowi 1:4 (0:0). O porażce zadecydowały głównie indywidualne błędy w obronie, szczególnie te z początku drugiej odsłony, po których goście dwukrotnie umieścili piłkę w siatce i wyszli na prowadzenie 2:0. Jedyną bramkę dla Cartusii zdobył Jakub Toruńczak.
Oczywistym faworytem czwartkowego spotkania byli goście z Kolbud, którzy musieli mecz w Kartuzach wygrać, aby nie rozglądając się na innych awansować bezpośrednio do IV Ligi. Początek spotkania jak i cała pierwsza połowa nie potwierdziły jednak wyższości lidera. Mało tego, to Kartuzjanie byli stroną dominującą i przeprowadzali bardzo ładne ofensywne akcje, po których kilkakrotnie zagrozili bramce Kolbud strzeżonej przez Łukasza Szuciło. Szczególnej urody były akcje Cartusii przeprowadzane skrzydłami, do których włączali się szybcy, boczni obrońcy gospodarzy, którzy idealnie dogrywali piłki w pole karne gości. Najbliższy szczęścia był Jakub Toruńczak, który po centrze piłki z boku w pole karne i minięciu się z nią bramkarza Kolbud, zamykając akcję uderzył głową na pustą już bramkę, ale niestety trafił tylko w słupek.
Chwilę później w dużym zamieszaniu w polu bramkowym gości nikomu z niebiesko-biało-czarnych nie udało się wepchnąć bezpańskiej piłki do siatki. W 39 minucie meczu po ładnej indywidualnej akcji Roberta Radomskiego, który wbiegając z piłką w pole karne uderzył na bramkę, ale futbolówka o centymetry minęła słupek i wyszła na aut bramkowy. Chwilę potem w podobnej sytuacji znalazł się z kolei Michał Formella, którego strzał z pola karnego na bramkę obronił golkiper Kolbud Łukasz Szuciło. Goście z Kolbud w pierwszej odsłonie praktycznie nie zagrozili bramce Cartusii, w której zaprezentował się w tym meczu Bartłomiej Płotka. Trener gości Jacek Grembocki znany z dużego temperamentu i tym razem nie pozostawiał na swoich podopiecznych suchej nitki. Już w pierwszej połowie dokonał jednej zmiany w składzie a w przerwie dwóch, aby zmienić oblicze meczu.
Niestety dla Cartusii trafił ze zmianami, albowiem od samego początku drugiej połowy goście przycisnęli mocniej i szybko wyszli na prowadzenie. Była to 47 minuta meczu i na tablicy wyników zrobiło się 0:1. Niestety w sytuacji tej nie obyło się bez błędu w defensywie. Piłka dorzucona w pole karne Cartusii obijała się o jednego, potem kolejnego i następnego z defensorów Cartusii i nikt nie potrafił wybić jej w pole. Ostatecznie trafiła ona pod nogi znajdującego się na 20 metrze na wprost bramki jednego z piłkarzy gości, który zagrał futbolówkę z powrotem w pole karne do wbiegającego z boku kapitana gości Olgierda Stanisławskiego, który nieupilnowany przez naszego bocznego obrońcę, w sytuacji sam na sam z lekkiego kąta uderzył pewnie w kierunku dalszego słupka i piłka ugrzęzła w siatce. Dwie minuty później niepotrzebny faul w polu karnym doświadczonego obrońcy Cartusii Marka Dawidowskiego na jednym z napastników gości, sędzia główny zamienił na rzut karny. Do rzutu karnego podszedł doświadczony Marcin Dampc, który uderzył w kierunku prawego słupka, ale intencję strzelca wyczuł bramkarz Cartusii, który rzucił się w kierunku strzału i popisał się skuteczną obroną.
W 55 minucie kolejny niepotrzebny faul we własnym polu karnym zaliczył drugi ze stoperów Cartusii Mateusz Fierka, który kolejny raz sędzia główny zamienił na rzut karny. Tym razem do tego stałego fragmentu gry podszedł Bartłomiej Merchel, który uderzył w drugi róg niż jego poprzednik. Strzał ten również wyczuł bramkarz Cartusii, ale zabrakło centymetrów, aby kolejny raz wybronić strzał z rzutu karnego. Tak więc od 55 minuty meczu na tablicy wyników widniało już 0:2. W 60 minucie okazję do podwyższenia wyniku miał Marcin Dampc, ale w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z bramkarzem Cartusii. Tymczasem Kartuzjanie grali swoje i w dalszym ciągu szukali okazji do sprawienia niespodzianki. W 73 minucie po kolejnej oskrzydlającej akcji Kacpra Olszewskiego i jego bardzo ładnej centrze przed bramkę, akcję tą wykończył wbiegający w światło bramki Jakub Toruńczak, który z bardzo bliskiej odległości wpakował futbolówkę do siatki zmniejszając rozmiary porażki do 1:2 i dając jeszcze nadzieję na korzystny wynik w tym meczu. Chwilę później asystujący przy bramce dla Cartusii Kacper Olszewski tym razem nieodpowiedzialnie pokiwał się w obronie z napastnikami gości i stracił piłkę na rzecz Damiana Podkańskiego, który po przejęciu futbolówki popędził z nią w kierunku bramki i w sytuacji sam na sam na szczęście podał ją tylko do rąk bramkarza Cartusii. O dużym szczęściu w tej sytuacji mogli mówić niebiesko-biało-czarni i szczęśliwie bez konsekwencji obyło się dla młodego obrońcy Cartusii.
W 80 minucie spotkania goście podwyższają jednak wynik i wychodzą na prowadzenie 1:3. Przy bramce w tej sytuacji Damiana Podkańskiego asystę zaliczył obrońca Cartusii Szymon Gawron, który dograną w pole karne piłkę zamiast wybić daleko w pole, wybił ją tylko na 14 metr wprost na nogę znajdującego się na wprost bramki napastnika gości, który nie zastanawiając się strzałem z woleja wpakował futbolówkę do siatki. Ozdobą spotkania była jednak akcja z 84 minuty meczu i niestety w wykonaniu piłkarzy z Kolbud a dokładnie jednego z ich doświadczonych zawodników Marcina Dampc (byłego zawodnika Cartusii). Zawodnik ten po przejęciu piłki w okolicach linii środkowej zauważył stojącego dość wysoko od własnej bramki golkipera Cartusii Bartka Plotkę i zdecydował się na uderzenie. Niestety zrobił to bardzo precyzyjnie. Piłka wysokim lobem przeleciała bowiem nad bramkarzem Cartusii i wpadła do siatki. Tym samym ustalony został wynik tego spotkania na 1:4. Kartuzjanie w tej części spotkania również mieli swoje okazje, ale brakowało skutecznego wykończenia akcji ofensywnych. O wyniku w dzisiejszym spotkaniu zadecydowały indywidualne umiejętności bardziej doświadczonych piłkarzy z Kolbud oraz o czym pisaliśmy już wyżej indywidualne błędy w obronie.
Po rozegraniu już wszystkich spotkań zarówno w V jak i IV lidze Kartuzjanie na koniec sezonu uplasowali się na 10 miejscu w tabeli, co można uznać za dobry wynik, zważywszy na to, że większość zawodników to piłkarze w wieku 18-20 lat. Nasi młodzi piłkarze wspierani i inspirowani przez doświadczonego kapitana drużyny Zbigniewa Bodzaka a także bardzo dobrze prowadzeni i motywowani przez trenera Karola Cichonia i jego asystenta Apoloniusza Hara zrobili bardzo duży progres, czego dowodem była choćby cała pierwsza połowa dzisiejszego, w której to Kartuzjanie dominowali na boisku i wyglądało to tak jakby to oni walczyli o awans a nie nasi goście z Kolbud. Z całą pewnością doświadczenie nabrane w obecnych rozgrywkach, będzie procentowało w przyszłym sezonie.
Składy drużyn :
Cartusia : Płotka- Olszewski, Fierka, Dawidowski (61’ Danilevych), Gawron- Radomski (68’ Hirsz), Formella, Kitowski, Bodzak (kpt), Bucior- Toruńczak (83’Poroszewski);
Rez.: Babiński- Bertling, Goll, Danilevych, Hirsz, Poroszewski;
AS Kolbudy : Szuciło- Kuss, Dubanowski (46’ Pawelczyk), Gronke (53’ Kalkowski), Dampc, Merchel, Jurczak (46’ Podkański), Gradowski, Stanisławski (kpt), Golec (28’ Krajewski), Rytlewski (82’ Parfimczyk);
Rez.: Olszacki- Podkański, Nowakowski, Kalkowski, Krajewski, Parfimczyk, Pawelczyk;
Bramki :
0:1 Stanisławski (47’), 0:2 Merchel (55’), 1:2 Toruńczak (73’), 1:3 Podkański (80’), 1:4 Dampc (84’);
Kartki :
Cartusia : Kitowski (ż), Toruńczak (ż), Dawidowski (ż), Olszewski (ż);
Kolbudy : Pawelczyk (ż), Stanislawski (ż), Parfimczyk (ż);
W miniony czwartek, meczem z AS Kolbudy piłkarze GKS Cartusia 1923 Kartuzy zakończyli rozgrywki w sezonie 2021/2022. Od razu po meczu Kartuzjanie dostali od trenera Karola Cichonia wolne, aby zdążyć odpocząć przed kolejnym sezonem, do którego przygotowania niebiesko-biało-czarni rozpoczną najprawdopodobniej 11 lipca. Co prawda w najbliższą sobotę piłkarze Cartusii spotkają się jeszcze na podsumowaniu sezonu, ale będzie to tylko uroczyste spotkanie bez treningu i bez wychodzenia na boisko. Tak więc do 11 lipca czas na urlopy i wypoczynek po ciężkim i wyczerpującym sezonie, w którym młodzi Kartuzjanie trenowali regularnie i intensywnie trzy razy w tygodniu plus mecze w weekendy.
W trakcie sezonu nikt nie odpuszczał a frekwencja na treningach była bardzo zadowalająca. Dzięki tej frekwencji i zaangażowaniu na treningach można było odpowiednio zaplanować i przeprowadzać zajęcia przygotowujące piłkarzy do każdego kolejnego meczu. Dzięki tym regularnym treningom młodzi Kartuzjanie zrobili bardzo duży progres i z całą pewnością nabrane doświadczenie w meczach będzie procentowało w przyszłym sezonie. Z informacji jakie dotarły do redakcji naszego serwisu, większość zawodników wyraziła wolę pozostania w klubie na nowy sezon. Mogą nastąpić jedynie drobne korekty. Nowy sezon 2022/2023 będzie sezonem, którym Kartuzjanie wchodzić będą w obchody 100-lecie klubu, które przypada na 2023 rok. Dobrze byłoby w tym roku sprawić niespodziankę kibicom, którzy notabene na spotkaniu, do którego doszło w ostatnim czasie wyrazili także chęć pomocy klubowi i osiągnąć lepszy wynik niż w minionym sezonie. Trzymamy zatem kciuki, aby w przyszłym sezonie emocji i chwil do radości było jak najwięcej.
Za możliwość funkcjonowania Gminnego Klubu Sportowego Cartusia 1923 Kartuzy w minionym właśnie sezonie 2021/2022 należałoby podziękować wszystkim, bez wyjątku, sponsorom i ludziom dobrej woli a także innym osobom zaangażowanym w codzienną obsługę klubu, bez których wsparcia funkcjonowanie klubu nie byłoby możliwe. Przede wszystkim duże podziękowania kierujemy do Urzędu Miejskiego w Kartuzach, z którego uzyskana dotacja była dużym wsparciem w realizacji statutowych zadań C1923 oraz do głównego sponsora klubu Energi Grupa Orlen. Wśród pozostałych partnerów i sponsorów, którym także należą się wielkie słowa podziękowania.
nadesłane/Cartusia 1923 Kartuzy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze