O tym, że gmina Kartuzy pobiera niezgodnie z prawem opłaty za parkowanie pisaliśmy w sierpniu 2006r. Poprzednia rada i burmistrz uważali, że wszystko jest w porządku, więc nie robili nic, aby tą kwestię uregulować. Wraz z przejęciem przez gminę zarządu nad Rynkiem i prowadzącymi do niego ulicami, temat parkomatów odżył.
W 1997 roku uchwalono pierwszą uchwałę o strefach płatnego parkowania w Kartuzach. Oparto ją na przepisach, które nie obowiązują od 1999 roku. Od tego czasu prawo zmieniało się w tej kwestii kilkukrotnie i przy każdej jego zmianie radni byli zobowiązani do aktualizacji uchwały i dostosowania jej do obowiązujących przepisów. Nie zrobili tego, bo jak twierdził ówczesny przewodniczący rady miejskiej Ryszard Czarnecki - Burmistrz Gołuński powiedział, że rada tego robić nie musi. Aktualizacja uchwały była tylko jedna - w 2002 roku i zmieniała ona jedynie wysokość opłat za parkowanie. Poprzez zaniedbania poprzednich władz Kartuz, każdy kto posiada dowód uiszczenia opłaty za parkowanie, może zażądać zwrotu opłaty.
Po przejęciu zarządu nad Rynkiem i przyległymi ulicami, obecne władze gminy chcą uregulować kwestię parkomatów - nowa uchwała ma ustalić strefy parkowania i opłaty. Planuje się, że poza ulicami Parkową, Hallera i Dworcową, parkomaty znajdą się także na Rynku i ulicy Kościuszki. Opłata za parkowanie ma wynosić 1 zł za 30 minut oraz 2 zł za 1 godz. Większość radnych nie chce jednak skorzystać z doświadczeń dużych miast, gdzie wprowadza się w centrum 15 minutowy czas postoju, co zwiększa zdecydowanie rotację miejsc postojowych.
Pozostanie jednak kilka nierozwiązanych problemów. Po pierwsze - skąd wziąć pieniądze na parkomaty? Do obsługi nowych stref parkowania potrzeba co najmniej 4-5 maszyn, które kosztują po ok. 35 tys. złotych - w sumie potrzeba prawie 200 tys. zł. Łączne wpływy do budżetu z tytułu opłat i mandatów w latach 2001-2006 wyniosły 287 tys. zł. Czyli niecałe 50 tys. złotych rocznie. Po drugie - poważnym problemem jest niska ściągalność opłat. Mieszkańcy nie mają nawyku płacenia w parkomatach, ponadto zdarzało się, że maszyny były zepsute. Nierozwiązana pozostaje też kwestia tego, kto ma obsługiwać parkomaty - czy dalej ma robić to Straż Miejska, zewnętrzna firma, czy może nowy pracownik urzędu.
Radni zajmą się tymi sprawami dopiero po zmianie organizacji ruchu na Rynku i ustaleniu gdzie będą miejsca parkingowe. Liczymy na to, że rada miejska nie wypuści bubla prawnego, a zmiany rzeczywiście wpłyną na usprawnienie ruchu w centrum Kartuz.
Bartosz Kitowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze