Poprawki, które sejm przyjął w ustawie budżetowej na 2022 rok mogą bardzo mocno uderzyć w pomorskie samorządy i edukację regionalną. Zakładają one zmniejszenie subwencji oświatowej na naukę języków mniejszości narodowych i etnicznych o 40 mln złotych. Tym samym znacząco obcięte zostanie wsparcie na język kaszubski. Pomorscy parlamentarzyści z Koalicji Obywatelskiej zapowiadają walkę o cofnięcie poprawki. W czwartek senator Stanisław Lamczyk zwołał konferencję w tej sprawie.
Tuż przed świętami, 17 grudnia, w Sejmie przyjęto ustawę budżetową na 2022 rok. W jednej z poprawek do niego, ujęto zmniejszenie subwencji na naukę języków mniejszości narodowych i regionalnych. Ma ona zostać obcięta aż o 40 mln złotych. Najbardziej na zmianach ucierpią kaszubskie samorządy, które korzystając z subwencji na naukę języka regionalnego, mogą m.in. utrzymywać mniejsze szkoły, które bez tego wsparcia mogą zostać zlikwidowane.
Na Pomorzu języka kaszubskiego uczy się ponad 20.000 dzieci i młodzieży. Zajęcia prowadzone są w blisko 400 szkołach i placówkach oświatowych w województwie. Podkreślić należy, że kaszubski ma jako jedyny w Polsce status języka regionalnego i znajduje się na liście języków zagrożonych UNESCO. W powiecie kartuskim nauka kaszubskiego realizowana jest 71 szkołach, w powiecie kościerskim 33. Obcięcie dotacji uderzy mocno w budżety samorządów oraz finansowanie szkolnictwa w regionie.
W zwołanej przez senatora Stanisława Lamczyka konferencji poświęconej tej sprawie uczestniczyli również poseł Zbigniew Konwiński, wiceprzewodniczący Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz Danuta Rek, radna sejmiku województwa pomorskiego.
- My Kaszubi czujemy się w pewien sposób napadnięci przez skrajną prawicę nacjonalistyczną. To postępowanie można nazwać szowinizmem. Powiat kartuski najbardziej ucierpi na zmianach w ustawie. Co rodzi szereg obaw, bo te pieniądze były bardzo przydatne, zwłaszcza w małych szkołach. Subwencje na kaszubski uzupełniały budżety gmin w zakresie edukacji. Samorządy potrafiły te środki dobrze wykorzystać. Wszystko dobrze funkcjonowało, a dotacje służyły jako pomoc w utrzymaniu szkoły, ale też zwiększenie wpływów do budżetu samorządu, dawało w perspektywie dobre i potrzebne inwestycje. To nasza kaszubska tożsamość. Będziemy się bronili - mówił senator.
Jak zaznaczył, najbardziej ucierpią gminy Żukowo, Kartuzy i Sierakowice, które otrzymywały łącznie około dziewięciu milionów złotych.
- To bulwersujące i okraszone najgorszą retoryką nacjonalistyczną. Niestety twarzą PiS-u w tej sprawie staje się poseł Kowalski. 20 tysięcy dzieci w całym województwie korzysta z tego dobrodziejstwa i uczy się języka kaszubskiego. To jest coś co nas ubogaca, wzbogaca naszą kulturę, to nasza tożsamość, tu w Kartuzach nie musimy sobie tego tłumaczyć. Bardzo źle się stało, że taka poprawka została zgłoszona. W toku prac parlamentarnych w senacie podejmiemy próbę odrzucenia tej poprawki, mamy nadzieję, że parlamentarzyści PiS-u z Pomorza wesprą nas w tym i będą nas wspierać w sejmie i z nami zagłosują, by te środki przywrócić - mówił z kolei poseł Zbigniew Konwiński.
- To wygląda tak, jakbyśmy mówili o kimś obcym. A cały czas mówimy o naszych obywatelach, którzy żyją tu z dziada pradziada w obecnych granicach, nie oni decydowali o ich kształcie. Obowiązkiem państwa jest dbać o nich, zapewnić rozwój kultury, możliwość swobodnego kształcenia. Ta wielokulturowość nas ubogaca. Aż dziwne, ze w XXI wieku w Polsce, która jest członkiem Unii Europejskeij musimy to tłumaczyć - dodał.
Janusz Kowalski z Solidarnej Polski, który zgłosił poprawkę, argumentował ją tym, że zmniejszenie subwencji jest potrzebne do przywrócenia równowagi w relacjach polsko-niemieckich. Kwota przeznaczona wcześniej na naukę m.in. języka niemieckiego w Polsce ma zostać wykorzystana na naukę języka polskiego dla Polonii mieszkającej poza granicami kraju. Tymczasem środowisko polonijne w Niemczech sprzeciwia się tm zmianom.
- Planowane obcięcie subwencji oświatowej dla grup uznanych Ustawą z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, motywowane odebraniem ustawowych praw mniejszości niemieckiej w Polsce, nie jest tym rozwiązaniem, którego potrzebujemy. Nie godzimy się na wdrażanie rozwiązań rzekomo korzystnych dla nas, bez prowadzenia z nami rozmów na temat aktualnych potrzeb Polonii, jak i bez znajomości kompleksowości sytuacji. (...) My nie chcemy i przede wszystkim nie potrzebujemy wsparcia kosztem marginalizacji innych. Odebranie subwencji oświatowej dla mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym - kaszubskim, to akt nieetyczny i krótkowzroczny, który nie uwzględnia negatywnych konsekwencji społecznych wewnątrz kraju i poza jego granicami - czytamy w stanowisku Polskiej Sieci Federalnej ds. Partycypacji i Spraw Społecznych w Niemczech.
Danuta Rek zwróciła uwagę, jak ogromnie rozwinął się poziom i formy nauczania kaszubskiego w regionie.
- Dla mnie to szczególny temat. Należy zwrócić uwagę, że mniejszości to nie są jacyś obcy obywatele, to Polacy, którzy mieszkają w Polsce, czują się Polakami, ale też pielęgnują kulturę swojego pochodzenia. Takie poczynania prowadzą do konfliktu na całej linii. Jesteśmy Kaszubami i Polakami. Nie jesteśmy jakąś nacją wrogą narodowi. Zarządzałam osobiście szkołą, która pierwsza w naszej gminie wprowadzała język kaszubski. Rodziło się to w bólach. Potem kolejne szkoły, nauczone naszym doświadczeniem, wprowadzały kaszubski. Dziś uczymy go prawie wszędzie. Po to byśmy pielęgnowali naszą kulturę i tożsamość. To nie jest tylko nauka języka kaszubskiego, ale też historii i geografii, kultury. To nasze materialne dziedzictwo i bogactwo kulturowe, którym możemy się nie tylko szczycić, ale też wykorzystywać ekonomiczne. Te działania są niebezpieczeństwem dla istnienia wielu szkół na Kaszubach, zwłaszcza tych malutkich, które dzięki subwencji mogły się utrzymywać i działać - mówiła Danuta Rek.
- Samorząd województwa pomorskiego, jak i ja osobiście, jesteśmy zbulwersowani, że wielu posłów Prawa i Sprawiedliwości głosowało za obcięciem tych środków, tym bardziej, że powinni oni znać historię walki o uznanie języka regionalnego i wszystkie zabiegi, jakie podejmowali nasi działacze, politycy, by tę subwencję pozyskać. Teraz, kiedy wykształcono wielu nauczycieli języka, szkoły się wyedukowały, zorganizowały w taki, by nauka była atrakcyjna... Przygotowaliśmy całą rzeszę nauczycieli, to ogromna machina, o której taki poseł Kowalski, nie ma pojęcia. To obcięcie subwencji, nie likwidacja, ale to ogromny cios w naszą edukację kaszubską, regionalną - zaznaczała radna.
Parlamentarzyści zapowiedzieli, że będą walczyć, by zmian nie przyjęto.
- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy by tę poprawkę odwrócić w toku prac parlamentarnych. Wszystkie mniejszości narodowe i etniczne występują wspólnie, nie chcą dać się rozgrywać i wchodzić w retorykę posła Kowalewskiego. Mamy nadzieję, że w toku prac uda nam się, wszystko odwrócić i wrócimy na dobre tory - podkreślił poseł Konwiński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Większego obciach jak ta trójka to Kaszubom już nie mógł się przytrafić . Zapomnienie o wartościach i naszej tradycji to znak rozpoznawczy waszych ugrupowań politycznych. Kaszubi powinni was przegonić .Tusk też startował tu jako Kaszuba a kim jest dzisiaj każdy widzi Cygan przez wieś przechodzi raz. Za waszą dobroczynność dla kaszub już dziękujemy
Lamczyk zacznij walkę o wiatraki w Wyczechowie. Nie chcemy ich. Ale Jego syn jest tam dyrektorem, to co to go obchodzi.
Wy już o nic dla nas nie walczcie. Starczy jak przestaniecie nam przywozić do Kartuz Grodzkiego i Trzaskowskiego
"dotacje służyły jako pomoc w utrzymaniu szkoły, ale też zwiększenie wpływów do budżetu samorządu, dawało w perspektywie dobre i potrzebne inwestycje." To jest właśnie prawda, którą jeszcze parlamentarzyści publicznie wygłaszają - te środki nie były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Państwo łoży znaczne środki, które są wydawane na inne rzeczy, a nie na kształcenie języka kaszubskiego... nic dziwnego, że doszli do takich wniosków.
Kiedy głosowanie nad immunitetem marszałka Grodzkiego panie senatorze.
W tym miejscu powinna być wyrażana opinia czytelników,a mamy 5 komentarzy bota... Propaganda zabiją wolność słowa..
Nie żadni "parlamentarzyści z KO", tylko lobbyści IV Rzeszy. Powinni być pozbawieni obywatelstwa polskiego i skazani na banicję.
POd plaszczykiem Kaszebi legna sie zwolennicy opcji niemieckiej Tusk, Klejna, Lamczyk , Niech Niemcy tez dadza kase na mniejszosc Polska w niemczech A tam ani grosza My pozwalamy na Posla Niemca a oni?????
jak ja widzę tych peowskich geniuszy to mnie skręca
Pomorscy parlamentarzyści z Koalicji Obywatelskiej zapowiadają walkę a senator Stanisław Lamczyk zwołał konferencję w tej sprawie? Samorządowe promocje naturalnej rodziny KO zmieszało w Polsce błotem. Europa radzi o strefach wolnych od LGBT? Natomiast wszędobylska walka o jakieś prawa LGBT oraz walka o język kaszubski jest OK? Promocja jest przeciw a walka jest ekumeniczna? Samorządowcy pomorza, którzy pokazują środkowy palec Rządowi RP, prawią peany po niemiecku "Für Deutschland" chcą dotacji od tego rządu? Panie Lamczyk? Do cyrku, nie do polityki!
Brawo Chrust
Większego obciach jak ta trójka to Kaszubom już nie mógł się przytrafić . Zapomnienie o wartościach i naszej tradycji to znak rozpoznawczy waszych ugrupowań politycznych. Kaszubi powinni was przegonić .Tusk też startował tu jako Kaszuba a kim jest dzisiaj każdy widzi Cygan przez wieś przechodzi raz. Za waszą dobroczynność dla kaszub już dziękujemy
Lamczyk zacznij walkę o wiatraki w Wyczechowie. Nie chcemy ich. Ale Jego syn jest tam dyrektorem, to co to go obchodzi.
Wy już o nic dla nas nie walczcie. Starczy jak przestaniecie nam przywozić do Kartuz Grodzkiego i Trzaskowskiego