Pisząc o oznakach wiosny posługujemy się najczęściej charakterystycznymi zjawiskami zachodzącymi we florze i faunie. Jedni dostrzegają budzące się z zimowego snu zwierzęta i pierwsze klucze ptaków na niebie, inni kwitnące bazie i coraz mocniej przygrzewające słońce. W gminie Żukowo jest jeszcze jeden, szczególny zwiastun tej chyba najpiękniejszej pory roku - koszmarny stan nieutwardzonych dróg, nie tylko tych usytuowanych między polami, ale także znajdujących się w gminnych miejscowościach (zarówno we wioskach, jak i w mieście Żukowie). Nie będę wymieniał wszystkich tzw. ulic wypełnionych błotną lawą, bo jest ich tak dużo, że podanie nazw zajęłoby zbyt dużo miejsca w tej publikacji. Poza tym o jakie drogi chodzi i gdzie, każdy widzi, zarówno korzystający z nich na co dzień mieszkańcy, jak i osoby odpowiedzialne za stan gminnych dróg. Nie będę również do znudzenia przypominał (zwłaszcza, że wielu kolegów po piórze zrobiło to już wielokrotnie), kto płaci podatki i kto oraz jak powinien uzyskiwane od podatników pieniądze wykorzystywać.
W przypadku dróg są one wydawane nieracjonalnie. Bo oto kilka razy w roku płaci się z budżetu gminy duże pieniądze na tzw. wyrównarkę, maszynę która jedzie po szutrowej drodze, zdziera jej wierzchnią warstwę, zasypując jednocześnie dziury. Pozornie wszystko jest OK. Po przejechaniu wyrównarki droga jest dość gładka, ale niestety tylko do pierwszego, ulewnego deszczu. Po opadach atmosferycznych i przejechaniu kilku cięższych pojazdów wszystko wraca do normy, do błędnego, a właściwie obłędnego koła, które toczy się tak:
na dziurawą drogę wjeżdża wyrównarka, jej właściciel wykonuje robotę i kasuje pieniądze z budżetu UG. Wkrótce następują opady deszczu, a jeżdżące samochody ponownie wygniatają w drodze dziury i tak w kółko od wielu, wielu lat.
Tak jest m.in. na drodze prowadzącej do ulic Nowowiejskiej i Pod Elżbietowo. Syzyfowe prace (niestety kosztowne) obserwuję tam od 12 lat. Droga ma 700 m długości. Gdyby zsumować wszystkie dotychczasowe wydatki na wykorzystywaną na tej drodze wyrównarkę i porównać je z kosztem utwardzenia całej drogi, to prawdopodobnie ten drugi wariant nie byłby droższy. Krótko mówiąc za takie same w sumie pieniądze, można już było opisywaną drogę utwardzić, a permanentny problem dziur, byłby rozwiązany. Może nawet wystarczyłoby środków finansowych na asfaltowy dywanik. Ale tak tylko mogłoby być. Bo lokalne władze podejmują zdecydowanie mniej rozsądne decyzje. W efekcie duże pieniądze nadal są wydawane na syzyfowe prace, a droga oczywiście jest w identycznym stanie, jak dwanaście lat temu, przed pięcioma laty czy w tym roku. Jak długo jeszcze takie działanie, którego jedynym wymiernym efektem jest marnotrawienie pieniędzy, będzie tolerowane ?
Na pewno lepiej byłoby każdorazowo zasypywać dziury żwirem, a nie zrywać wyrównarką utwardzoną już przez jeżdżące samochody nawierzchnię. Praktycznie efekt pracy tej maszyny, w połączeniu z opadami deszczu, powoduje rozmiękczanie ziemi, która po przejechaniu samochodów przypomina zaorane pole. Ile razy jeszcze będziemy musieli o tych oczywistościach pisać ? Jak długo zabłocone w żukowskiej gminie drogi kojarzyć się nam będą wyłącznie z wyrzucanymi w błoto pieniędzmi ?
P.C.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze