Czwarte kolejne zwycięstwo na III-ligowych boiskach zanotowali w miniony weekend piłkarze Cartusi 1923 Kartuzy. Tym razem niebiesko-biało-czarni pokonali na wyjeździe zamykający stawkę Rasel Dygowo 2:1. Po 5 meczach bez zwycięstwa po komplet punktów sięgnęli też kopacze z Chwaszczyna, którzy zastopowali świetnie spisujący się ostatnio Bałtyk 1:0. W starciu z rezerwami Lechii Gdańsk zapunktowało też Przodkowo.
Dwunasta seria spotkań okazała się dla III-ligowców z powiatu kartuskiego wyjątkowo udana. Swój dorobek punktowy poprawiły wszystkie trzy lokalne teamy, notując dwa zwycięstwa i remis.
Cartusia nie bez trudu przedłużyła trwającą od miesiąca zwycięską passę, pokonując na wyjeździe Rasel Dygowo 2:1. Choć rywal zamykał III-ligową stawkę, a w 11 wcześniejszych spotkaniach zdołała wywalczyć zaledwie 4 punkty, o sukces nie było jednak wcale łatwo. Co prawda już pierwsza ofensywna akcja kartuzian zakończyła się bramką Przybylskiego, ale 25 minut później miejscowi zdołali wyrównać. Jeszcze przed przerwą prowadzenie dla Cartusii odzyskał Rzepnikowski, choć okazji ku temu było zdecydowanie więcej. Próby Rychłowskiego, Piątkowskiego czy ponownie Przybylskiego dalekie jednak były od udanych.
Po zmianie stron zespół Piotra Kwiatkowskiego wyraźnie zwolnił, nastawiając się bardziej na kontrowanie coraz bardziej odsłaniających się z czasem rywali. W tej części gry to Rasel prowadził grę, ale na nasze szczęście niewiele z tej inicjatywy wynikało. Kartuzianie natomiast po jednej z kontr bliscy byli podwyższenia prowadzenia. Główka aktywnego tego dnia Przybylskiego po koźle odbiła się jednak od poprzeczki i ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Gospodarzy tego meczu, mimo rewelacyjnego początku sezonu, trudno było wskazywać w roli faworytów. KS przystępował bowiem do spotkania mając za sobą pięć kolejnych gier bez zwycięstwa, na które miejscowi kibice czekali od połowy września. Mało tego, rywal w tym samym czasie zanotował dwa remisy i trzy zwycięstwa, w tym istną egzekucję dokonaną na ekipie z Przodkowa tydzień wcześniej (7:1).
Tymczasem już w jednej z pierwszych akcji gości przed utratą gola intuicyjną interwencją uratował strzegący bramki Bałtyku Szlaga. Potem na boisku lepsze wrażenie sprawiali goście. Razili jednak nieskutecznością. Po zmianie stron powalony na ziemię w polu karnym rywali został Duda, a arbiter usunął z boiska Cieleckiego i podyktował rzut karny dla Chwaszczyna. 11-tkę na bramkę zamienił w 54 minucie Piotrowski, zapewniając jak się okazało swojemu zespołowi cenne zwycięstwo nad liderem.
Przodkowianie przed tygodnie zebrali srogie cięgi od innej trójmiejskiej drużyny - Bałtyku Gdynia aż 7:1, toteż do starcia z rezerwami Lechii przystąpili z animuszem, chcąc jak najszybciej objąć prowadzenie. Tymczasem już w 6 minucie z bramki cieszyć mogli się przyjezdni. Po ładnej akcji Czychowskiego na listę strzelców wpisał się Buksa. Miejscowi nie rezygnowali jednak z ataków i w końcu dopięli swego. Z rzutu karnego do wyrównania doprowadził w 38 minucie Gronowski, choć przy odrobinie szczęścia gospodarze równie dobrze mogli schodzić na przerwę z dwu, a nawet i trzybramkową zaliczką.
Po zmianie stron determinacja miejscowych nie osłabła, ale i ekipa z Gdańska nie ograniczała się wyłącznie do obrony wyniku. Gdy w końcówce spotkania do siatki trafił Frankowski wydawało się, że nie tylko uda się zmazać plamę po starciu z Bałtykiem, ale i przerwać fatalną serię trzech kolejnych porażek oraz sześciu meczów bez zwycięstwa.
Święto w Przodkowie zespół jednak w ostatniej minucie meczu najskuteczniejszy w Lechii Paweł Czychowski, ustalając wynik na 2:2.
Komentarze