Reklama

Policjant na służbie: "To se kurwa zadzwoń na 112"

Ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami godzącymi w te dobra - to jedno z podstawowych, ustawowych zadań policji. Jak się okazuje zdarza się jednak, że z praktyką ma ono nieraz niewiele wspólnego. Według relacji jednego z naszych czytelników doświadczył on tego osobiście w miniony weekend.

Opisywana przez niego sytuacja miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę przez dyskoteką "Samara" w Somoninie. Pomiędzy godziną 3 a 4 rano przed lokalem doszło do bójki. "Argumentami" wymieniali się zażarcie dwaj mężczyźni.

Kolega jednego z nich, po kilku nieudanych próbach załagodzenia sporu poprosił o pomoc ochronę lokalu. Ci jednak stwierdzili, że odpowiadają za porządek wyłącznie w klubie, a to co dzieje się przed jego drzwiami już ich nie interesuje.

Podczas gdy na parkingu trwała wciąż walka, jedna ze stojących i przyglądających się wszystkiemu osób powiedziała, że przy wjeździe na teren Radburu, gdzie mieści się dyskoteka, widziała stojący patrol policji. Nie zastanawiając się wiele, relacjonujący nam całe zdarzenie Czytelnik podbiegł więc do radiowozu, ale o dziwo i tam nie znalazł pomocy.

- Podszedłem do nich i powiedziałem, że przed dyskoteką się biją. W odpowiedzi na moją prośbę o interwencję usłyszałem: "To se kurwa zadzwoń pod 112". W dalszą dyskusję się z tymi panami nie wdawałem, bo nie widziałem w tym sensu - opowiada nasz rozmówca.

Jego kompan brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ochrony i służb porządkowych przypłacił złamanym nosem i opuchlizną na twarzy oraz wizytą w szpitalu w Gdańsku. Choć zapewne cała sytuacja mogła mieć o wiele tragiczniejszy finał. Wystarczy wspomnieć nie tak odległe przecież wydarzenia z maja 2008 roku, kiedy to w tym samym miejscu podobna bójka zakończyła się dźgnięciem nożem. Poszkodowany 23-latek otrzymał wówczas ranę kłutą w wątrobę, a do uratowania mu życia konieczna była operacja.

Nasz rozmówca uznał, że tak sprawy nie zostawi i już następnego dnia udał się na Komendę Powiatową Policji w Kartuzach, usiłując dowiedzieć się z którymi funkcjonariuszami miał "przyjemność" rozmawiać poprzedniej nocy.

- Nie wiem dlaczego, ale dyżurny odmówił mi udzielenia tej informacji. Nie mam zamiaru być odsyłanym od jednego do drugiego, dlatego uznałem, że należy to nagłośnić. Może dzięki temu następnym razem policja podejdzie do swoich obowiązków bardziej odpowiedzialnie - dodaje.

Czy tak zatem powinno wyglądać zachowanie stróży prawa wobec realnego zagrożenia życia i zdrowia ludzi?

- Prawdę powiedziawszy nie wyobrażam sobie nawet sytuacji, w której policjant na służbie poinformowany o bójce odsyła na numer 112. Trudno mi w to uwierzyć, ale w tej chwili nie jestem w stanie nic na ten temat powiedzieć. Dowiem się co mają do powiedzenia na ten temat policjanci - wyjaśnia Jarosława Krefta, oficer prasowy kartuskiej komendy.

Do tematu wrócimy.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 15 - niezalogowany 2011-07-15 17:02:01

    Odnośnie tego jakich ludzi przyjmuje się do Policji. Zastanawiam się czy tam jest nabór jak leci....W Poniedziałek wybiorę się do Komendanta Wojewódzkiego zobaczymy co z tego wyniknie. Podarować nie podaruje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 22 - niezalogowany 2011-07-15 16:14:57

    @widus: Opisz chętnie poczytamy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 15 - niezalogowany 2011-07-15 13:45:59

    Nowi policjanci myślą, że są strażnikami texasu zastanawiam się czy nie opisać swojego nie miłego doświadczenia z kontroli policyjnej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości