Pięć podpisów złożonych pod wnioskiem o zwołanie walnego zgromadzenia SM Kaszuby okazało się nieautentycznych. Mimo to śledczy zdecydowali się umorzyć postępowania w sprawie fałszowania podpisów spółdzielców.
Sprawa podpisów wątpliwego autorstwa została skierowana też do prokuratury. Kartuscy śledczy wszczęli w tej sprawie postępowanie. W jego toku przesłuchano kilkadziesiąt osób oraz zweryfikowano kilkadziesiąt podpisów, co do których zachodziła wątpliwość czy są one autentyczne.
Podpisy, których autentyczność była wątpliwa zostały poddane pod analizę przez biegłego.
- Praktycznie wszystkie podpisy są autentyczne. Co do pięciu biegły stwierdził, że nie zostały one nakreślone przez te osoby, których podpisy widniały pod wnioskiem - informuje prokurator Remigiusz Signerski.
Mimo iż pojawiły się przypadki nieprawdziwych podpisów, śledczy postanowili umorzyć postępowanie.
- Nie udało się ustalić osoby, która mogłaby podpisać się za te osoby. Stwierdzono też, że ci, którzy zbierali podpisy, nie mieli z kolei w tym żadnego interesu, gdyż zebrali kilkaset innych podpisów wystarczających do tego, aby zwołać walne zgromadzenie - podkreśla zastępca prokuratora rejonowego w Kartuzach.
Dodajmy, że zarząd SM Kaszuby uzależniał zwołanie walnego zgromadzenia od finału prokuratorskiego postępowania. Ostatecznie jednak walne zgromadzenie zostało zwołane przez Krajową Radę Spółdzielczą. Podczas niego odwołano pięcioro członków Rady Nadzorczej, zaś jedna osoba złożyła mandat tuż przed głosowaniem. Kilka dni później do dymisji podał się zarząd SM Kaszuby.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze