Reklama

Poświąteczne refleksje z karpiem w tle

10/01/2012 13:09
Karp na wigilijnym stole musi być. Grudzień to czas "karpiowych żniw". Komu z nas towarzyszy refleksja nad przedświątecznym losem tych ryb, które czują ból, cierpią, zanim dokona się ich żywot? Tak musi być, taka jest kolej rzeczy - takie przeświadczenie jest powszechne. Przysłowiowy jest "karp w wannie". Wielu wzdraga się przed jego zabiciem, choć paradoksalnie, to dla ryby wybawienie, skrócenie mąk.

Nie będę hipokrytą - pieczony karp niezmiennie mi smakuje, smakował w Wigilię, mimo wszystko. Kupowałem karpie na kartuskim targowisku. Sprzedawano je żywe, ze skrzyni. Pozbawione wody, rozpaczliwie łapały powietrze. Cierpiały. Uspokoiłem sumienie tym, że poprosiłem sprzedającego, aby zabił ryby. Skróciłem im cierpienie. Nie powinny się męczyć, nie można ich męczyć. Zabrania tego prawo.

Sejm uchwalił poprawkę do ustawy o ochronie zwierząt. Zmieniony art. 2 wyraźnie wskazuje, iż prawo to chroni ryby, tak jak inne kręgowce.

- Tegoroczna kampania klubu Gaja "Jeszcze żywy karp" odniosła sukces informacyjny. Jeszcze nigdy dotąd media nie podjęły tak żywo tego tematu, jak tym razem. To ważne, bo kampania ma przede wszystkim wymiar edukacyjny. Mówi o tym, że w Polsce obowiązuje ustawa o ochronie zwierząt, że karpie to kręgowce. I tak samo jak psa czy kota nie można ich traktować jak rzeczy, która nie czuje - mówi Jacek Brożek, prezes Klubu Gaja, inicjatora zmiany ustawy.

Jak wyżej przyznałem, karp smakował mi mimo wszystko. Jednak, po obejrzeniu w telewizji reportażu o tym, jak powinno się traktować karpie, rozmyślałem w czasie Wigilii o dramatycznych ostatnich dniach tej ryby. Tym razem konsumpcji towarzyszyła refleksja.

Według przepisów żywe karpie powinny być sprzedawane z napowietrzanych basenów o określonej powierzchni. A najlepiej, według Klubu Gaja, gdy sprzedawane są martwe - "z lodu". Na kartuskim targowisku, jak zauważyliśmy, nikt nie przejmował się ustawą.

Prokurator generalny Marek Seremet wysłał do prokuratur w kraju pismo w sprawie karpi. - W czasie ogłuszania i uboju ryb, należy je chronić przed bólem, stresem i cierpieniem - napisał.

W czterostronicowym oficjalnym dokumencie prokurator generalny przypomina, jak powinno się traktować zwierzęta, w tym karpie i zaznacza, że za złe traktowanie wigilijnej ryby grozi więzienie.

Klub Gaja wysłał do głównego lekarza weterynarii petycję, której fragment cytujemy: "Rokrocznie w grudniu w Polsce mamy do czynienia z niehumanitarnym traktowaniem ryb podczas ich transportu i sprzedaży w sklepach, hipermarketach, na stoiskach ulicznych. Dotyczy to w szczególności karpi, które są nadmiernie stłoczone, pakowane żywe do worków foliowych, niepotrzebnie ranione i zabijane w obecności najmłodszych. Jest to nieetyczne i łamie zapisy ustawy o ochronie zwierząt. (…) Gorąco apelujemy do Pana o wzmożoną kontrolę transportu żywych ryb i miejsc ich sprzedaży przez podległe Panu jednostki, aby zakończyć zbędne cierpienia tych zwierząt".

Zapytaliśmy powiatowego lekarza weterynarii Kazimierza Sekułę, czy kartuski inspektorat weterynarii widzi problem. - Uważam, że w kwestii traktowania karpi kampania w mediach swoje zrobiła. Nie mieliśmy zgłoszeń od mieszkańców. Sami, jako klienci, też nie stwierdziliśmy uchybień w tym zakresie - powiedział nam.

No cóż, nasze doświadczenie było zgoła inne.

Ryszard Leszkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asiara73 - niezalogowany 2012-01-10 17:43:51

    No dokarmianie tez musi byc KONTROLOWANE. tak samo sterylizacja na ktora nie ma kasy :( bo toc to dzikus podwórkowy :( . Niektore osiedla maja przedwiosenna AKCJE dokarmiania kotow z tabsami antykoncepcyjnymi dla kotek.Wtedy i rozrodu niekontrolowanego nie ma,koty nie zatłaczaja piwnic,azyle nie sa przepełnione. Wszystko w ramach rozsadku. ja mojego dzikusa na dzialce tez dokarmiam ale z DYSTANSEM. Bo "Cwaniak" zrobił sie cwany i juz mi na stólł zaczał zaglądac. Ale daje sie pogłaskac,połaskotac a bał sie na poczatku. Teraz sobie radzi sam na dzialce,ma swoje KOCIE scieszki i upatrzone domki z dziurami do spania :P Dodane wto 10 sty 2012 17:44:20 CET : I nie jestem za kładzeniem jedzenia do PIWNIC :(

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ewelinchen666 - niezalogowany 2012-01-10 17:30:13

    @kartuzy.info: Męk?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2012-01-10 15:33:00

    @asiara73: Nie tak dawno przechodząc przed blokiem 9 na trawniku szczur sobie chodził i miał w nosie wszystkich przechodzących obok. "Podskakiwał" sobie nawet w odległości ok.1,5-2 metrów od ludzi idących chodnikiem. A co do kotków, takie dokarmianie w piwnicach, gdzie niekiedy wygląda to jak hodowla kotów często wypacza naturę tego kotka i ma w nosie łapanie myszy czy szczurów, skoro wróci z "wrejów" w miejsce dokarmiania to i tak dostanie jedzonko bez gonienia za nim ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości