Sezon grzybowy w pełni. Grzybiarze wracają z lasów z pełnymi koszami prawdziwków, podgrzybków i kozaków, bo to na nie jest w tej chwili jest pora. Trzeba jednak uważać na trujące okazy - w naszym powiecie zdarzały się przypadki zatrucia! Jeśli nie mamy pewności, czy nasze grzyby są jadalne, możemy zgłosić się do Sanepidu w Kartuzach.
Tegoroczny sezon grzybowy jest wyjątkowo udany. Pogoda dopisuje, grzyby rosną, a grzybiarze zacierają ręce. Niektórzy przeczesują lasy dla własnej przyjemności, inni traktują grzybobranie zarobkowo. Jak mówi Regina Klejna z Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Kartuzach, można liczyć jeszcze na co najmniej dwa tygodnie udanego grzybobrania.
- Jeśli utrzyma się sprzyjająca pogoda, czyli wilgoć i w miarę wysoka temperatura, możemy liczyć na spory wysyp grzybów. Mają bowiem teraz wyjątkowo dobre warunki do rozwoju. Jeszcze trwa sezon na prawdziwki, kozaki i podgrzybki. Niedługo w lasach zaczną dominować gąski - wyjaśnia R. Klejna z kartuskiego PZDR-u.
Choć sama grzybów nie zbiera, ma częsty kontakt z grzybiarzami. Wszyscy zachwalają tegoroczną końcówkę lata - właśnie pod względem udanego grzybobrania.
Grzybów namiętnie nie zbiera również Helena Stachowicz, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Kartuzach. Ostrzega jednak grzybiarzy, by do koszyka wrzucali jedynie te okazy, co do których są stuprocentowo pewni.
- Powinniśmy pamiętać, że zbieramy jedynie te grzyby, co do których jesteśmy pewni. Zalecane jest również nie podawanie do jedzenia grzybów dzieciom do dwunastego roku życia. Może to się skończyć tragedią - przypomina H. Stachowicz, dyrektor kartuskiego Sanepidu.
Dodaje, że kartuski Sanepid prowadzi akcje społeczne, których celem jest uświadomienie ludzi o tym, że wiele jadalnych gatunków grzybów ma swoich "bliźniaków" wśród grzybów trujących. Poczciwego borowika szlachetnego (prawdziwka) można pomylić na przykład z bardzo trującym borowikiem szatańskim.
Na terenie powiatu kartuskiego od kilku lat nie odnotowano oficjalnie żadnego zatrucia pokarmowego spowodowanego grzybami.
- Na szczęście nie otrzymaliśmy jeszcze zgłoszenia o zatruciu pokarmowym czy tym bardziej śmierci spowodowanej zjedzeniem trującego okazu grzyba - informuje Helena Stachowicz.
Wprawdzie pracownicy Sanepidu słyszeli o podobnych przypadkach, także i na terenie powiatu, ale nie zostały one potwierdzone
Niewiele osób wie, że każdego dnia w godzinach porannych od 8.00 do 9.00 można zgłosić się do Sanepidu, żeby zbadać zebrane grzyby. Grzyby sprawdzi dla nas Renata Toporek - wyszkolony rzeczoznawca.
- Rzeczoznawca, który odbył specjalne szkolenie, oceni, czy nasze grzyby są jadalne czy trujące. Wystawi też odpowiednie zaświadczenie. Takie zaświadczenie powinny mieć osoby, które sprzedają grzyby. Jednak zainteresowanie grzybiarzy wizytą u rzeczoznawcy jest znikome. W bieżącym sezonie nikt jeszcze się do nas nie zgłosił - mówi dyrektor Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Kartuzach.
Natomiast handlarzy grzybami nie brakuje. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy wyjść na kartuskie targowisko. Cena waha się od siedmiu złotych za kilka podgrzybków przez dziesięć złotych za maślaki aż po osiemnaście za dorodne prawdziwki. Niektórzy sprzedają mieszankę różnych gatunków w cenie od 8 zł do 12 zł. Przed kupnem grzybów, klient ma prawo zażądać od sprzedającego okazania zaświadczenia o tym, że grzyby są jadalne.
- Brak tego dokumentu nie podlega wprawdzie karze grzywny, ale klient ma prawo zażądać zaświadczenia, że grzyby, które nabywa, nie są trujące. Tym bardziej, że takie zaświadczenie można z łatwością zdobyć, dając grzyby do zbadania u rzeczoznawcy. Kupując grzyby, trzeba być czujnym - uświadamia H. Stachowicz.
Cóż, my przypominamy tylko, że grzybiarz jest jak saper. Myli się tylko raz.
Daria Kaszubowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze