Stracili życie 81 lat temu. Zamordowano ich strzałem w tył głowy. Tysiące oficerów i kwiat polskiej inteligencji, spoczęły w masowych grobach. Bliscy przez lata czekali na jakąkolwiek informację o ich losie. 13 kwietnia obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Szacuje się, że NKWD wiosną 1940 roku pozbawiło życia ponad 21.500 Polaków, w tym około 15.000 oficerów Wojska Polskiego. Wśród pomordowanych byli też mieszkańcy powiatu kartuskiego.
„Moja droga Łucjo! Donoszę Tobie, że jestem zdrowy i znajduję się na terenie ZSSR i powodzi mi się dobrze. Zawsze myślę o Tobie, jak Twoje zdrowie, czy zamieszkujesz w szkole? Czy mieszkanie nasze nie zostało zniszczone? Czy masz z czego żyć? Proszę się tylko nie kłopotać o mnie. Może już niedługo będziemy razem. Kiedy ostatecznie powrócę nie wiem. Czy Borzyszkowscy z Żukowa są w domu? Czy Babuśka w Zamku żyje? Jeszcze raz Ciebie moje Kochanie bardzo proszę, żebyś sobie o mnie nie robiła żadnych kłopotów. Proszę mi wszystko opisać, jak i co tam u was jest… Pozdrawiam Ciebie Moja Najukochańsza Łucko i proszę pozdrowić wszystkich. Twój Stach.”
To list, który były dyrektor szkoły podstawowej w Dzierżążnie, Stanisław Szarmach wysłał z obozu z Kozielska, 29 listopada 1939 roku, do swojej żony Łucji. To jedyna pamiątka po ojcu, którą ma profesor Marian Szarmach.
Stanisław Szarmach był jedną z ofiar Zbrodni Katyńskiej. Wśród zamordowanych przez NKWD polskich oficerów byli również Kaszubi.
- Często spotykamy się z określeniem „Kaszubski Katyń”, które dotyczy Piaśnicy, miejsca, gdzie stracono około 12.000 osób – przedstawicieli pomorskiej inteligencji i wielu Kaszubów. W czasie II wojny światowej Pomorze było pod okupacją niemiecką. To powoduje, że zbrodni stalinowskich nie łączy się z historią Kaszubów. Nic bardziej mylnego. Zaprzeczają temu rozprawy wielu wybitnych historyków takich jak m.in. prof. Cezary Obracht-Prądzyński, prof. Józef Borzyszkowski czy prof. Czesław Madajczyk – informuje Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, autorka publikacji „Katyń – miejsce zbrodni dokonanej także na oficerach z Kaszub”.
Jak pisze w artykule Barbara Kąkol, szacuje się, że w lesie katyńskim i w siedzibach NKWD w Charkowie i Kalininie (obecnie Twer), zamordowano około 15.000 żołnierzy polskich. Oficerzy, których uśmiercono to w dużej mierze niezawodowi oficerowie rezerwy – profesorowie, lekarze, artyści – trzon polskiej inteligencji. Wśród nich było wielu Kaszubów. Dowodem na to, jest stworzona przez Konrada Ciechanowskiego Pomorska Lista Katyńska. Nie obejmuje ona wszystkich ofiar z ziem kaszubskich, jest jednak doskonałym źródłem wiedzy o tych, którzy przed wojną byli związani z tym regionem lub tam się urodzili.
Jak Kaszubi trafili do niewoli sowieckiej?
Niektórych w trakcie mobilizacji w 1939 roku powołano do jednostek wojskowych we wschodnich i centralnych regionach Polski. Innych, rodziny wojskowe i urzędników państwowych, ewakuowano na tereny południowo-wschodnie województwa lubelskiego i województw wołyńskiego i lwowskiego. Ogromna większość tych obywateli, po 17 września znalazła się na terenach okupacji radzieckiej. Wielu z nich, pomimo tego, że byli cywilami, aresztowano. W głąb Polski pod koniec sierpnia ’39 przeniesiono też wojskowe ośrodki szkoleniowe takie jak np. Centrum Wyszkolenia Kawalerii i Centrum Wyszkolenia Żandarmerii z Grudziądza czy Szkoła Podchorążych Artylerii z Torunia. Pomorzanie pełnili również służbę w Korpusie Ochrony Pogranicza, który bronił wschodniej granicy. Do niewoli sowieckiej trafili także żołnierze 66. Kaszubskiego Pułku Piechoty im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. 18 września pułk został rozbity przez wojska niemieckie i otrzymał rozkaz ewakuacji do Puszczy Kampinoskiej. Nie wszyscy tam dotarli. Część, w różnych okolicznościach trafiła w ręce żołnierzy radzieckich.
Mordu na Polakach dokonano na mocy decyzji Biura Politycznego Komitetu Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii z 5 marca 1940 roku. Z wnioskiem o jej wydanie wystąpił szef NKWD Ławrientij Beria. Na liście znalazło się łącznie 25.700 Polaków - jeńców wojennych, internowanych i więźniów z zakładów karnych z zachodnich stron Białorusi i Ukrainy.
- Likwidując oficerów Wojska Polskiego, Stalin liczył na szybki podbój Polski. Była to także zemsta na oficerach, którzy przyczynili się do klęski Związku Radzieckiego w 1920 roku - pisze Barbara Kąkol.
Strzał w tył głowy
W latach 1995-1996 prace ekshumacyjne w Charkowie prowadziła wraz ze studentami archeologii Uniwersytety Mikołaja Kopernika dr Ewa Gruner-Żarnoch, członkini Rodzin Katyński. Opisała proceder przebiegu egzekucji.
Najpierw w jednej z cel, trzech z nich wiązało im ręce na palcach. Potem prowadzili ich do specjalnego więzienia o grubych ścianach. Za stołem siedział prokurator, sprawdzał dane osobowe i mówił "Możetie idti". Kiedy jeniec odwracał się w kierunku wyjścia, towarzyszący prokuratorowi enkawudzista strzelał mu w tył głowy. [...] Zabitych wyciągano na zewnątrz i ładowano na ciężarówki. Były wybite blachą - aby nie ciekła krew - z napisami na burtach: "Chleb" i "Mołoko". Proceder zbrodni cały czas ulepszano. Na początku przykrywali ciała plandeką. Mieli jednak trudności z jej czyszczeniem - pisała dr Ewa Gruner-Żarnoch.
Reklama
W mordach tysięcy Polaków uczestniczyło zaledwie kilkunastu oprawców. Podobno kilkoro z nich zapiło się na śmierć, inni popełnili samobójstwo.
- Polską ekipę zaskoczyły czaszki. Kula przechodziła przez otwór potyliczny wielki i wychodziła ustami albo okiem. Strzały nieprzypadkowo były tak precyzyjne. Zbrodniarze wiedzieli, że dzięki takiemu celowaniu krew pozostawała w zatokach. Nie trzeba było jej sprzątać. Czasami na czaszkach odnajdowano ślady kilofa, musiano jeńców dobijać - pisze Barbara Kąkol.
Mieszkańcy powiatu kartuskiego zamordowani w Katyniu (lista nie zawiera wszystkich):
Alfons Marian Karaśkiewicz (1911-1940)
Alfons Marian Kraśkiewicz był lekarzem internistą w Sierakowicach. Jako podporucznika lekarza zmobilizowano go do jednego ze szpitali wojskowych na głębokim zapleczu. Internowano go i osadzono w obozie w Starobielsku. Został zamordowany w 1940.
Sobiesław Maria Kornel Mościcki (1900-1940)
Od 1931 roku pełnił funkcję nadleśniczego w Nadleśnictwie Kartuzy. Swoje stanowisko zajmował do wybuchu II wojny światowej. W 1936 roku mianowano go na kapitana Wojska Polskiego. Po 1 września 1939 roku był kapitanem w 8. Dywizjonie żandarmerii Wojska Polskiego. Trafił do niewoli sowieckiej i został stracony w 1940 w Charakowie.
Franciszek Pepliński (1891-1940)
Był funkcjonariuszem Policji Państwowej Komendy w Kartuzach. W 2007 roku, prezydent RP, śp. Lech Kaczyński awansował go pośmiertnie na stopień aspiranta Policji Państwowej.
Józef Skorowski (1902-1940)
Urodził się 20 listopada 1902 roku w Cieszeniu. Był nauczycielem w Gowidlinie, Podjazach i w Sulęczynie. Od września 1925 roku pełnił funkcję kierownika Szkoły Powszechnej w Tuchlinie. Był podporucznikiem i wcielono go najpierw do 65., a potem do 66. Kaszubskiego Pułku Piechoty. Zmobilizowano go 28 sierpnia 1939 roku. Zatrzymano go wraz z innymi w nieznanych okolicznościach. Trafił do obozu jenieckiego w Kozielsku. Stamtąd, w 1940 roku, rodzina otrzymała ostatni list od niego.
Leon Słyszewski (1910 lub 1912-1940)
Był nauczycielem w szkole powszechnej w Nowych Łosienicach. W 1939 roku jako podporucznik został zmobilizowany do 16. Dywizji Piechoty w Radomiu. Zamordowano go w Katyniu.4
Stanisław Szarmach (1897-1940)
Od 1922 roku był dyrektorem, nauczycielem i woźnym szkoły podstawowej w Dzierżążnie. Sympatią darzyli go zarówno uczniowie, jak i rodzice. Jeszcze wiele lat po śmierci wspominano jego pogodny sposób bycia i uśmiech. Był wielkim patriotą, a miłość do ojczyzny przekazywał swoim uczniom. Przed objęciem posady w Dzierżążnie, w 1920 roku walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Pod koniec sierpnia 1939 roku Stanisława Szarmacha skierowano do Ośrodka Zapasowego 16. Dywizji Piechoty w Radomiu. Walczył z wojskami niemieckimi jako oficer Zgrupowania Radom. Jego oddział chciał wycofać się, by dotrzeć do Węgier lub Rumunii, ale w okolicach Biłgoraju dowódcy jednostki zdecydowali się przystać na warunki żołnierzy radzieckich i złożyli broń. W zamian mieli otrzymać dokumenty. Rosjanie nie dotrzymali słowa, zwolnili szeregowych, a oficerów wzięli do niewoli. Wśród nich był Szarmach. Zamordowano go w Katyniu.
Ignacy Trepczyk (1912-1940)
Ignacy Trepczyk pochodził ze Stryszej Góry koło Miechucina. W latach 1926-33 uczył się w męskim Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Kościerzynie. Potem uczył w szkole podstawowej na Polesiu. Nie upłynęło wiele czasu, a został powołany do wojska. Ukończył szkołę Podchorążych Rezerwy w Zambrowie. W okresie od 28 marca do 15 lipca 1934 brał udział w Dywizyjnym Kursie Podchorążych przy 62. Pułku piechoty, wchodzącym w skład 15. Dywizji piechoty w Bydgoszczy. W sierpniu 1935 roku otrzymał awans na sierżanta podchorążego rezerwy. W 1935 roku jako dowódca plutonu c.k.m. pełnił czynną służbę w 62. Pułku piechoty. Pod koniec lipca 1939 roku pojawił się w rodzinnej miejscowości na weselu brata. Gdy został zmobilizowany pod koniec sierpnia, żegnał się z rodziną słowami: „Ja już z tej wojny nigdy nie wrócę”. Zamordowano go w Katyniu.
Leonard Tuchlin (1912-1940)
Urodził się w Lampie. W 1928 roku ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Kościerzynie, a następnie seminarium II stopnia w Lubawie. Pracował jako nauczyciel w Kamierowie koło Skarszew i był jej kierownikiem do 1939 roku. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty w Zambrowie ze stopniem podporucznika. Pod koniec sierpnia 1939 roku zmobilizowano go do Wojska Polskiego. Otrzymał przydział do 61. Pułku piechoty, a następnie do 62. pułku. W nieznanych okolicznościach trafił do niewoli sowieckiej. Więziono go w Starobielsku i Kozielsku, zamordowano w Katyniu.
Konstanty Wolski
Służył w przedwojennej Policji Państwowej na terenie powiatu kartuskiego. Rodzina przez wiele lat żyła w przekonaniu, że zginął z rąk Niemców, gdyż jego ostatnim zadaniem służbowym było konwojowanie grupy Niemców z powiatu brodnickiego na wschodnią granicę Polski. O tym, że zamordowało go NKWD bliscy dowiedzieli się dopiero w latach 80. Gdy opublikowano Listę Katyńską. Z dokumentów, jakie rodzina otrzymała (dopiero) w 1996 roku wynika, że więziono go w obozie w Ostaszkowie.
Leon Zielonka (1895-1940)
Urodził się w Załakowie. Był przodownikiem (odpowiednik sierżanta) Policji Państwowej w Goręczynie. Zamordowano go w 22 kwietnia w Twerze. W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie awansował Leona Zielonkę na stopień aspiranta.
Wszystkie informacje zawarte w artykule pochodzą z obszernej publikacji „Katyń – miejsce zbrodni dokonanej także na oficerach z Kaszub” autorstwa Barbary Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach. Można ją znaleźć w trzeciej edycji Kartuskich Zeszytów Muzealnych 3/2018. W książkę można się zaopatrzyć w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach.
Fot. Zdjęcie ilustracyjne przedstawiające żołnierzy polskich składających przysięgę w 1940 roku, źródło Narodowe Archiwum Cyfrowe
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo dziękuję za pamięć o zamordowanych w tym okresie
Pisiorek ale z ciebie buc weź się lecz .
Wszystko siedzi w genach, trzeba tylko je aktywować w dobrym lub złym kierunku. Polska inteligencja wròciła ze zwielokrotnioną siłą. Zastanawiam się, czy likwidacja zawodòwek (tzw fabryk bezrobotnych) i pchanie kogo się da na studia, to nie był plan podyktowany tylko ekonomicznie, ale i politycznie. Teraz mamy tylu magistròw, że ruskie nie dadzą rady. Przy okazji ściągamy pracownikòw fizycznych (z zasady najbardziej podatnych na populizm) zza wschodniej granicy, przekonując ich dobrobytem "zgniłego zachodu". Jeszcze kilka dziesięcioleci i potomkowie sowietòw sami będą chcieli przyłączyć się do nas. Z tego co wiem od Ukraińca, jedna część ich chce przyłączyć się do Rosji, a druga do Polski. Oby te ogromne straty poniesione przez nas Polakòw nie pozwoliły zapomnieć obydwu stronom jak było, a obecne czasy pokazywały jak może być. Nie winić dzieci za grzechy ojcòw, ale pamiętać co siedzi w genach i może się uaktywnić. Ze strony ojca - (szlachectwo od odsieczy wiedeńskiej) miałem dziadka w Wermachcie (w Kamasze albo kula w łeb; walczył przeciwko ruskim; jedyny przeżył w okopie z całego oddziału, po wojnie skutecznie odmawiał zapisania do PZPR, odmawiał też Niemcom wypłaty odszkodowania dla niego, bo musiałby wyjechać do Niemiec ), a babci Ukraińcy zamęczyli torturami na śmierć brata. Ze strony Polski po 1WŚ Kaszubi też nie mieli lekko. Pradziadek sprzedał folwark i sklep kolonialny pod Lęborkiem (przed 2WŚ -w Niemczech) i przeprowadził się do Polski, bo chciał żyć wśròd rodakòw. Polska zagwarantowała mu inflację a dwa kosze polskich marek ròwnie dobrze mogły służyć jako papier toaletowy. Ze strony matki -sami Kaszubi, ale tam nic bohaterskiego nie można opisać z czasòw wojny. Prababcia tak wspominała partyzantkę: na wieść o wojskach wroga chłopi uciekli do ładu zostawiając na gospodarstwie kobiety i dzieci :(. Tak czy inaczej geny uaktywniają się z czasem, co widać po każdej z rodzin przodkòw. W technikum zażywałem tabakę ale się nie wciągnąłem. Minęło dwadzieścia lat bez tabaki i wciągam całe kopy jak pradziadek ze strony matki. Nawet predyspozycje alkoholowe mogą być w genach. Nie rozumiałem dlaczego ojciec, ktòry mògł dużo wypić, około trzydziestki sam z siebie został abstynentem oraz wrogiem alkoholu i piłem dłużej niż on (bardziej ròwnomiernie, rzadziej przesadnie). I nagle z dnia na dzień, od pòłtora roku nie mam pociągu do trunkòw (kompletne 0,0).
Nie "ładu" tylko uciekli do lasu, a po wojnie nazywali się partyzantami.
Łukasz z tym alkoholem to obrona organizmu po prostu alkohol wykosił tobie już większość mózgu (co zresztą widać po twoim komentarzu) i gdybyś dalej pił to stałbyś się rośliną
może należy upamiętnić ofiary Katynia w Kartuzach
Dobry pomysł, czerwoni dostaną piany na ryjach , mam na myśli tych którzy poczęli się ze świńskich zygot.
Moja kancelaria wysłała już pismo do prokuratury że screenami ekranu i drugie do kartuzy.info o udostępnienie twojego ip. Będzie ci niewesoło jak zapłacisz 10 000 na WOŚP.
Pisiorek ale z ciebie prawicowy bandyta i do tego nierozgarniety musisz się szybko leczyć u weterynarza bo możesz nie zdążyć .
Kolo - niezalogowany nie strasz, nie strasz ,bo się zesrasz, mnie też pozwij ,bucu lewacki
Nie wiem co ten człowiek "Pisiorek" ma w głowie-jaki by nie był artykuł to komentuje o lewactwie,czerwonych i o mordowaniu dzieci' Tak na zdrowy rozsądek-jeśli on taki katolik to dlaczego walczy o zakaz oborcji-przecież ten zakaz w ogóle go nie dotyczy,bo wierzący człowiek nie potrzebuje takiego zakazu. Po drugie to właśnie lewactwo i jak on to mówi "czerwona zaraza" będzie się skrobać,no to niech sie skrobią ,przecież będzie ich mniej. Po trzecie pozwoliłbym im na eutanazję-to już w ogóle by wygineli i problem by się rozwiązał. Trzeba nie im zakazywać a wręcz zachęcać to się sami zlikwidują.
To jest w genach-przecież murzyn nie rodzi sie biały.Na twoim miejscu uważałby z tą eutanazją dla "czerwonych świń-w PIS-ie mogło by członków zabraknąć.
Martwię się że jak zlikwidujesz "czerwone świnie" to nie będziesz miał na kogo głosować-biedny TY-ha ha. Po drugie życie uczy że najciemniej pod latarnią-tak że podejrzenia padają że masz pochodzenie "czerwono-świńskie".i się wyjaśniło ha ha.
Zioniesz nienawiścią. Ksiądz cię molestował i masz traumę?
Jestem adwokatem, zgłaszam Ciebie do prokuratury. Inaczej porozmawiamy jak będziesz musiał za hejt pod nazwiskiem odpowiedzieć.
pisiorek... ty na pewno jesteś chory umysłowo...to się leczy
Bardzo dziękuję za pamięć o zamordowanych w tym okresie
Pisiorek ale z ciebie buc weź się lecz .
Wszystko siedzi w genach, trzeba tylko je aktywować w dobrym lub złym kierunku. Polska inteligencja wròciła ze zwielokrotnioną siłą. Zastanawiam się, czy likwidacja zawodòwek (tzw fabryk bezrobotnych) i pchanie kogo się da na studia, to nie był plan podyktowany tylko ekonomicznie, ale i politycznie. Teraz mamy tylu magistròw, że ruskie nie dadzą rady. Przy okazji ściągamy pracownikòw fizycznych (z zasady najbardziej podatnych na populizm) zza wschodniej granicy, przekonując ich dobrobytem "zgniłego zachodu". Jeszcze kilka dziesięcioleci i potomkowie sowietòw sami będą chcieli przyłączyć się do nas. Z tego co wiem od Ukraińca, jedna część ich chce przyłączyć się do Rosji, a druga do Polski. Oby te ogromne straty poniesione przez nas Polakòw nie pozwoliły zapomnieć obydwu stronom jak było, a obecne czasy pokazywały jak może być. Nie winić dzieci za grzechy ojcòw, ale pamiętać co siedzi w genach i może się uaktywnić. Ze strony ojca - (szlachectwo od odsieczy wiedeńskiej) miałem dziadka w Wermachcie (w Kamasze albo kula w łeb; walczył przeciwko ruskim; jedyny przeżył w okopie z całego oddziału, po wojnie skutecznie odmawiał zapisania do PZPR, odmawiał też Niemcom wypłaty odszkodowania dla niego, bo musiałby wyjechać do Niemiec ), a babci Ukraińcy zamęczyli torturami na śmierć brata. Ze strony Polski po 1WŚ Kaszubi też nie mieli lekko. Pradziadek sprzedał folwark i sklep kolonialny pod Lęborkiem (przed 2WŚ -w Niemczech) i przeprowadził się do Polski, bo chciał żyć wśròd rodakòw. Polska zagwarantowała mu inflację a dwa kosze polskich marek ròwnie dobrze mogły służyć jako papier toaletowy. Ze strony matki -sami Kaszubi, ale tam nic bohaterskiego nie można opisać z czasòw wojny. Prababcia tak wspominała partyzantkę: na wieść o wojskach wroga chłopi uciekli do ładu zostawiając na gospodarstwie kobiety i dzieci :(. Tak czy inaczej geny uaktywniają się z czasem, co widać po każdej z rodzin przodkòw. W technikum zażywałem tabakę ale się nie wciągnąłem. Minęło dwadzieścia lat bez tabaki i wciągam całe kopy jak pradziadek ze strony matki. Nawet predyspozycje alkoholowe mogą być w genach. Nie rozumiałem dlaczego ojciec, ktòry mògł dużo wypić, około trzydziestki sam z siebie został abstynentem oraz wrogiem alkoholu i piłem dłużej niż on (bardziej ròwnomiernie, rzadziej przesadnie). I nagle z dnia na dzień, od pòłtora roku nie mam pociągu do trunkòw (kompletne 0,0).