Reklama

Protest w Nadleśnictwie Kartuzy

Trwa ogólnopolski protest przeciwko włączeniu lasów państwowych do sektora finansów publicznych. Pod koniec września polscy leśnicy wyszli na ulice Warszawy. Od kilku dni protest ma wymiar znacznie łagodniejszy, polega jedynie na oflagowaniu budynków. Nie wyklucza się jednak podjęcia ostrzejszych środków. Protestują również pracownicy kartuskiego nadleśnictwa.

Polscy leśnicy obawiają się, że w życie wejdzie plan Jacka Rostowskiego o włączeniu PGL Lasy Państwowe do sektora finansów publicznych.

Minister finansów szuka sposobu na pokrycie olbrzymich długów w polskim budżecie, a ta koncepcja przyniosłaby prawie dwa miliardy złotych zysku. Sprzeciwiają się jednak temu nie tylko polscy leśnicy, ale też PSL i Ministerstwo Środowiska.

Przedstawiciele lasów zwracają zwłaszcza uwagę na to, że pieniądze zabezpieczone są na wypadek klęsk w lasach, takich jak pożary czy plagi szkodników. Ponadto pracę straciłaby spora część ze stu dwudziestu tysięcy osób, które współpracują z lasami.

Pod koniec września polscy leśnicy wyszli więc na ulice stolicy, by zaprotestować przeciwko takim planom rządu. Natomiast w dniu szóstego października podjęto decyzję o rozpoczęciu protestu w nadleśnictwach.

- Jest to protest ogólnopolski, więc my również w nim uczestniczymy. Sprawa jest skomplikowana. Nie chcemy jednak pozwolić, by ucierpiały lasy i pracownicy leśni, a tak by się stało, gdyby lasy zostały włączone do sektora finansów publicznych - wyjaśnia Marcin Szydlarski, nadleśniczy Nadleśnictwa Kartuzy.

Protest przebiega jednak bardzo łagodnie. Polega jedynie na oflagowaniu budynków placówek leśnych. Ma to wyrazić dezaprobatę i zaniepokojenie społeczeństwa, w tym pracowników lasów państwowych oraz ostrzec przed groźbą prywatyzacji.

Centrale związków zawodowych działających w leśnictwie nie wykluczają jednak podjęcia bardziej zdecydowanych kroków poprzez rozpoczęcie strajku generalnego.

Daria Kaszubowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    alica - niezalogowany 2010-10-13 22:55:21

    Może to jeszcze za wcześnie na podsumowania, bardziej może nazwijmy to krótkim sondażem opinii: @kaz: @daro131166: @kaz: @radar: @radar: Dlaczego szanowni dyskutanci jeszcze nie są zapisani do żadnej organizacji, która mówi dokładnie to co i wy? Lewicowych środowisk jest wbrew pozorom całkiem dużo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    daro131166 - niezalogowany 2010-10-13 14:49:39

    No tak,to i nie długo będziemy płacić podatki od zebranych grzybów i etc.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    alica - niezalogowany 2010-10-13 12:47:05

    @kaz: Albo wprost z zakazem. To jeden aspekt, możliwy, zresztą widziałam już takie rzeczy w Polsce, więc się nadzwyczaj nie zdziwię. Generalnie zgadzam się z tobą, ale trzeba tu coś jeszcze dodać. Co innego jest moim zdaniem dużym problemem. Las póki jest państwowy, podlega określonym zasadom, regułom gry, przepisom o ochronie środowiska, wewnętrznym procedurom LP które w jako-tako racjonalny sposób gospodarują tym zasobem (np. nakazują sadzić nowe drzewa w miejsce wyciętych). Prywatny zaś - ponieważ własność jest absolutna a nie funkcjonalna - nie podlega większości z nich - właściciel może sobie robić ze swoją własnością co mu się podoba. Nawet spalić pojutrze dla frajdy. A lasy tworzą tlen dla nas wszystkich. Przykładem zabijania bioróżnorodności już nawet dzisiaj, przykładem podporządkowania Lasów Państwowych biznesowi, w wielu miejscach, nie wszędzie jest to, że wiek rębny drzewa ustala się poniżej wieku, który by nakazywała logika i nauka o przyrodzie. Jest to przeważnie 80 lat dla sosny, a powinno być 120. Zjawisko jest szczególnie zauważalne przy wielkich aglomeracjach, bo tam w związku z zabetonowaniem centrów miast, jest szczególne zapotrzebowanie na lasy w niedalekiej odległości - zobacz np stronę http://lasy-oliwskie.info.pl/ W ten sposób tworzymy fabryki drewna, a nie utrzymujemy naturalny ekosystem, w którym jest miejsce dla bioróżnorodności. Widać to w praktyce głównie po tym, że poszycie takiego boru jest bardzo ubogie. Gospodarka leśna, owi leśniczowie i gajowi, mają wiedzę, zdają sobie sprawę z problemu, ale nie mają narzędzi walki z tym zjawiskiem, bo to jest odgórnie ustalane, de facto przez rząd który chodzi na smyczy wielkiego kapitału. A teraz historia tak piękna jak nierealna... Fajnie więc by było, aby prywatny właściciel kupił 100 ha lasu i zrobił tam prywatny rezerwat przyrody, który nie dość że by chronił naturalny ekosystem, to jeszcze by dostarczał innych wrażeń zwiedzającym, o tlenie nie wspominając. Fajnie, ale to kompletnie nierealne, bo takie połacie lasu kupuje się po to, żeby mieć z nich drewno - jak najszybciej, po jak najlepszej cenie. Oto dlaczego prywatna własność lasów zagraża przyrodzie, a w perspektywie tego że lasy są zielonymi płucami ziemi - zagraża to naszemu bytowi. O podobnych problemach z pogranicza gospodarki i ekologii przeczytasz także na www.KaszebskoRewolucejo.pl

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości