Z wielkimi nadziejami i oczekiwaniami przystępowała Cartusia Kartuzy do obecnego sezonu. Marzenia o III lidze trzeba jednak odłożyć do przyszłego roku.
Nowy sponsor (firma Nordcoop, która w poprzednim sezonie sponsorowała Gedanię Gdańsk), nowi zawodnicy z „dużymi nazwiskami” (m.in. Andrzej Borowski, Szymon Hartman, Grzeegorz Pawłuszek) i nowy trener (Janusz Kupcewicz, poprzednio Radunia Stężyca, zastąpił Jacka Grębockiego) - wszystko to sprawia, że kartuska drużyna uznawana jest za głównego faworyta do mistrzostwa IV ligi. Nieoczekiwanie pojawiła się wcześniejsza szansa na grę w III lidze - baraże w związku z wycofaniem się Gwardii Koszalin.
Po dającym nadzieje wyniku w Szczecinie (4:2 dla Pogoni) wystarczyło zwyciężyć u siebie 2:0. Okazało się jednak, że to za dużo. Zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby nie zależało im na zwycięstwie. Bardzo słaba postawa defensywy, wiele strat i brak dobrych podań w środku pomocy i stateczna gra napastników, brak zgrania (temu akurat trudno się dziwić) i pomysłu na zwycięstwo. Wszystko to sprawiło, że byli bezradni wobec młodych, ale grających w zorganizowany i przemyślany futbol rezerw Pogoni. Jedyną odpowiedzią na gole szczecinian był strzał w poprzeczkę Andrzeja Borowskiego w ostatnich minutach meczu. Blamaż 0:5 nie zmartwił jednak zbytnio licznie zgromadzonych kibiców Cartusii. Na trybunach można było nawet usłyszeć opinie, że „lepiej wysoko wygrywać w IV lidze niż męczyć się w III”. Miejmy nadzieję, że tak się stanie i po zakończeniu sezonu nagłówki będą brzmiały „Cartusia w III lidze!”.
Przed meczem Andrzej Borowski otrzymał odlaną z brązu armatę - nagrodę „Gazety Wyborczej” dla najlepszego strzelca Pomorza w sezonie 2003/2004.
Mecz rozpoczął się minutą ciszy dla uczczenia pamięci zmarłego na pół godziny przed meczem ojca zawodnika Cartusii - Grzegorza Pawłuszka.
Komentarze