Każda świnia czy dzik, który trafiają na stół, muszą być wcześniej przebadane pod kątem zawierania pasożytów. Jednym z najpopularniejszych jest włosień, który osadza się w mięśniach naszego organizmu. Średnio jeden na sto dzików jest zakażony, a zjedzenie takiego mięsa może powodować śmierć. Zobacz, co robić, aby uniknąć zachorowania.
Każda świnia czy dzik, których mięso ma być spożyte przez ludzi musi być wcześniej przebadane pod kątem obecności larw włośnia. Z powodu małych rozmiarów, pasożyt ten nie jest widoczny gołym okiem. Nie można więc bez specjalnego badania stwierdzić czy mięso jest zarażone.
Dziki głównym zagrożeniem
Włosień jest pasożytem, który pojawia się głównie w mięsie wieprzowym i dziczyźnie. U świń hodowlanych zarażenie zdarza się rzadko. Potencjalnym źródłem ich zakażenia są zjadane przez świnie martwe zwierzęta zarażone włośniami lub konsumpcja zanieczyszczonych pasz przemysłowych. Hodowcy są świadomi zagrożenia i dbają o to, aby zwierzęta miały odpowiednie warunki. Ważne jest, aby pasza była właściwie przechowywana i podawana.
- W rzeźniach każda jedna sztuka świń jest poddana badaniom. W takich hodowlach nie zdarzyło się zakażenie włośniem już od bardzo dawna - mówi Paulina Guzman, Powiatowy Inspektor ds. bezpieczeństwa żywności.
Problem ten dotyczy głównie dziczyzny, gdyż wiele leśnych zwierząt może być nosicielami larw włośni, np. lisy czy gryzonie. Do zakażenia dochodzi wtedy, gdy osobnik zje zainfekowane jedzenie. Ważne jest, aby nie wyrzucać w lasach resztek, a wszelkie odpady gastronomiczne odpowiednio zabezpieczać. Zwierze może się również zarazić w momencie, gdy zje padlinę, która zawiera pasożyta.
- Jeżeli uświadomimy sobie, że średnio co 120 dzik jest zarażony włośnicą, to zdamy sobie sprawę jak duże jest ryzyko i jak wielu ludzi może zachorować zjadając nie badane mięso – mówi Jolanta Grotkowska, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach.
Zdarzyła się sytuacja, w której rodzina zjadła dziczyznę przed badaniem. Okazało się, że mięso zawierało pasożyta. W takiej sytuacji należy niezwłocznie udać się do lekarza, który podejmie odpowiednie działania.

Włośnica tragiczna w skutkach
Zwykle zwierzęta zarażone włośniami nie wykazują żadnych objawów chorobowych, jednak dla człowieka zarażenie jest jednoznaczne z groźnymi objawami, a nawet śmiercią. Na początku pojawia się biegunka, bóle brzucha czy ogólne osłabienie organizmu. Następnie występują bóle mięśniowe, gdyż włosień właśnie w nich się osadza. Dlatego też ta choroba jest bardzo niebezpieczna, bo może prowadzić do uszkodzenia mózgu czy mięśnia sercowego, co prowadzi do śmierci.
- Gdy włosień osadzi się już w mięśniach i stworzy otoczkę, która jest nie do zniszczenia, to choroba ta staje się nieuleczalna. Włośnie mogą osadzić się w każdym miejscu w organizmie, stąd śmiertelność choroby. Jeżeli ktoś wie, że zjadł mięso zarażone, to powinien niezwłocznie udać się do lekarza – mówi Paulina Guzman
Dbaj o szczegóły
Aby nie przyczyniać się do rozprzestrzeniania się włośnicy, warto stosować się kilku zasad. Przede wszystkim trzeba dobrze zabezpieczać odpady biologiczne, ponieważ dziki coraz częściej wchodzą do miast w poszukiwaniu pożywienia. Ponadto warto zawsze upewnić się, czy mięso, które będziemy spożywać było badane. Szczególnym zagrożeniem jest mięso surowe, niedogotowane lub nieprawidłowo przetworzone oraz wyroby surowe i półsurowe wyprodukowane z mięsa świń lub dzików. Dla bezpieczeństwa, lepiej będzie za razem poddać je obróbce termicznej – gotować lub mrozić. Aby pozbyć się ewentualnych larw włośnia z mięsa, wystarczy gotować je w temp. 60 stopni Celsjusza przez minutę lub włożyć na dwie doby do zamrażarki, w której są – 26,1 st.
- Dzików nie da się upilnować właściwie w żaden sposób, ale pamiętajmy, aby zamykać wiaty ze śmietnikami, aby uniemożliwić im dostanie się do środka. Nie wolno również dokarmiać dzikich zwierząt – informuje Paulina Guzman
Jak wygląda badanie?
Pięciogramowa próbka mięsa trafia do laboratorium, gdzie wykonywane są badania za pomocą metody wytrawiania. Kawałek ten rozpuszczany jest za pomocą sztucznego kwasu żołądkowego, produkowanego z pepsyny i kwasu solnego. Powstały osad bada się pod mikroskopem i wtedy można stwierdzić, czy pasożyty są obecne w mięsie.
- Dzięki nowoczesnemu badaniu mięsa drastycznie spadła liczba przypadków włośnicy wśród ludzi , pomimo ciągłego utrzymywania się i rozprzestrzeniana włośnicy w populacjach zwierząt dzikich – mówi Jolanta Grotkowska
film: Włośnie w mięsie, nadesłane
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale jak można zabijać świnki ! To niehumanitarne ! Rozumiem zabić dziecko w brzuchu matki bo to tylko płód a nie człowiek ale jak można zamordować świnkę !!!
Nie ma żadnej włośnicy. Żadnej boreliozy, rzeżączki, tężca, białaczki, ani innej schizofrenii. Teraz jest tylko koronacośtam.
Ale jak można zabijać świnki ! To niehumanitarne ! Rozumiem zabić dziecko w brzuchu matki bo to tylko płód a nie człowiek ale jak można zamordować świnkę !!!
Nie ma żadnej włośnicy. Żadnej boreliozy, rzeżączki, tężca, białaczki, ani innej schizofrenii. Teraz jest tylko koronacośtam.