Uchwała absolutoryjna za wykonanie budżetu za 2010 rok wywołała w Żukowie istną burzę. W czasie dyskusji część radnych oskarżyła byłego burmistrza o doprowadzenie gminy do ogromnego zadłużenia. Szef komisji rewizyjnej przekonywał nawet, że gdyby uzyskać miał je poprzedni włodarz, należałoby zagłosować "przeciw".
Punkt dotyczący przyjęcia sprawozdania z wykonania budżetu i udzielenia burmistrzowi swoistego wotum zaufania stanowił najważniejszy punkt piątkowych obrad. Po pierwsze gmina Żukowo należy do najbardziej zadłużonych w powiecie kartuskim. Po drugie na stanowisku szefa magistratu nastąpiła w ostatnich wyborach zmiana i kwestia absolutorium objęła tak naprawdę dwóch burmistrzów - Albina Bychowskiego i Jerzego Żurawicza, co wywołało sporo emocji i stało się podstawa do dokonania istnego rozliczenia rządów tego pierwszego.
Funkcję burmistrza pełniłem przez 21 dni więc trudno mi się wypowiadać na temat wykonania budżetu. Odstępuję więc od dokonania oceny - rozpoczął Jerzy Żurawicz.
Zdecydowanie więcej do powiedzenia miał jednak w tym temacie przewodniczący komisji rewizyjnej, Tadeusz Szmytke, który nie zostawił na poprzednim włodarzu suchej nitki.
- Wystąpienie NIK-u w sposób negatywny ocenia działalność poprzedniego burmistrza. Niestety absolutorium udzielane jest lub też nie aktualnie pełniącemu tę funkcję i jako komisja jesteśmy tymi przepisami związani. Reasumując, zostaliśmy w większości zmuszeni absurdalnymi zapisami ustawowymi do wydawania pozytywnych opinii za cały 2010 rok. Pomimo tak krytycznej opinii NIK-u stawiam więc wniosek o udzielenie absolutorium burmistrzowi, ale apeluję do radnych o uwypuklenie faktu zadłużenia gminy przez poprzedniego włodarza - stwierdził radny Szmytke.
Podobnego zdania był Zbigniew Szewczyk, jeden z liderów opozycji w poprzedniej kadencji.
- Mam przed sobą wystąpienie pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli. Jest ono druzgocące dla byłego burmistrza. Na twarzy pana Bychowskiego cały czas widzę uśmieszki, ale to nie jest śmieszne. Przez pana działania gmina doszła do tak dużego długu. To pan przyczynił się do tych kłopotów - spuentował, akcentując że on i klub który reprezentuje opowiadają za udzieleniem absolutorium burmistrzowi Żurawiczowi, a nie Bychowskiemu.
Poprzedni obóz władzy nie pozostał głuchy na te ataki i przystąpił do kontrofensywy. Głos zdecydował się zabrać zarówno Wojciech Kankowski - były przewodniczący rady, jak i sam Albin Bychowski - poprzedni burmistrz Żukowa. Oboje zwracali uwagę na fakt, że burmistrz jest organem wykonującym i realizującym uchwały przyjmowane przez członków rady i to rada jako ciało jest współodpowiedzialna za trudną sytuację finansową, w jakiej znalazł się żukowski samorząd.
- Wielu z nas było członkami rady także w poprzedniej kadencji i wówczas propozycje inwestycji czy przyjmowanych rozwiązań finansowanych z żadnym sprzeciwem jakoś się nie spotykały. Radni, którzy dziś są w koalicji większościowej również tamte uchwały popierali. To nie burmistrz wymyśla sobie kwotę zaciąganych kredytów. Gdyby rada nie wyraziła na to zgody, tych zobowiązań, ale i wielu inwestycji po prostu by nie było - odpierał zarzuty Albin Bychowski.
On, jak i ówczesny przewodniczący zaznaczali też, że dane o wysokości zadłużenia nie są do końca pełne, jako że dług rzeczywiście sięgnął na koniec 2010 roku prawie 38 milionów złotych, ale rok ten zamknął się również prawie sześcioma milionami złotych wolnych środków, a ostatnie zobowiązanie poprzednich dwunastu miesięcy zaciągnął już burmistrz Żurawicz.
Na tym dyskusja się zakończyła, a za przyjęciem absolutorium zagłosował jednogłośnie cały skład rady. Dla burmistrza Żurawicza przygotowano na tę okoliczność nawet symboliczny bukiet kwiatów, ale odmówił on jego przyjęcia.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze