Reklama

R. Duszyński: "Nie będzie zgody na Rynek w takiej formie"

Co dalej z kartuskim Rynkiem? Z jednej strony burmistrz miasta zapowiada rychłe przejście do prac projektowych opartych na przedstawionej w listopadzie koncepcji. Z drugiej jednak słychać da się coraz wyraźniej krytyczne głosy radnych, przekonujących, że rewitalizacji centralnego punktu miasta w takiej formie nie poprą.

Ostateczne rozwiązanie tematu Rynku było jednym ze sztandarowych punktów programu wyborczego Mirosławy Lehman na tę kadencję. Wydaje się jednak coraz bardziej prawdopodobne, że burmistrz może mieć z tym spore problemy. Co prawda od jakiegoś czasu w temacie tym dzieje się wiele. Powstały przygotowane przez studentów politechniki wizualizacje zagospodarowania tego miejsca, odbyły się konsultacje i ankiety, by wreszcie w listopadzie ubiegłego roku przestawić koncepcję najbliższą przyszłemu wizerunkowi Rynku.

Choć spotkała się ona z raczej ciepłym przyjęciem, nie zabrakło pytań, wątpliwości i uwag, głównie dotyczących miejsc parkingowych, organizacji ruchu oraz elementów małej architektury. Władze miasta wszystkie je spisały i zapowiedziały, że postarają się je uwzględnić.

Na początku tego już roku jedna z wypowiedzi Mirosławy Lehman roztoczyła jednak kolejną burzę związaną z Rynkiem. Otóż okazało się, że gmina zamierza już wkrótce ogłosić przetarg na wykonanie projektu. Rajcy podnieśli larum, domagając się od burmistrza jeszcze przed przystąpieniem do konkursu przedstawienia koncepcji uwzględniającej wcześniej zgłaszane uwagi. Na nic się to zdało. Co więcej, okazało się, że w materiałach urzędu funkcjonują dwie wizualizacje Rynku, wzajemnie się wykluczające.

Kilka wad koncepcji jednym tchem wymienia Jerzy Pobłocki, wiceprzewodniczący rady, wskazując m.in. na pachołki blokujące przejazd między m.in. ul. Kościuszki, a Dworcową, drzewa tamujące dojazd do części sklepów i domostw przy Rynku, brak obiecanych miejsc parkingowych przy aptece i banku czy wreszcie kwadratowy, a nie okrągły kształt placu Rynku. Krytykowane są również szczegóły dotyczące znajdujących się na nim atrakcji, tzn. cieku wodnego oraz figurek kartuskich zakonników, a także plany zakrycia oryginalnej, granitowej kostki, znajdującej się obecnie pod warstwą asfaltu.

Na inny element stawiający przedsięwzięcie pod znakiem zapytania wskazuje również Ryszard Duszyński, przewodniczący rady.

- Mówienie o sześciu czy nawet siedmiu milionach złotych na zagospodarowanie Rynku przy takim zadłużeniu, jakie obecnie mamy, to nieporozumienie. Kryzys nie skończy się w tym roku. Trzeba liczyć się też z tym, że wpływy do budżetu mogą być mniejsze niż zakładamy. Dlatego może to się okazać bardzo trudne do realizacji - przekonuje.

- Następne pytanie dotyczy wszystkiego tego co znajduje się pod spodem - instalacje wodociągowe, kanalizacyjne, rury, elektryka, które także trzeba przecież wymienić, a to są dodatkowe koszty. Cena wzrosnąć może więc do nawet 10 mln zł. Jak ma się to do potrzeb innych rejonów gminy? Sam zamysł zagospodarowania Rynki należy określić jako dobry, tylko że to jak ma to wyglądać i ile ma kosztować wciąż pozostaje niewiadomą. Co więcej, nie mamy nawet pewności, że konserwator zabytków nam na to pozwoli. Koncepcja w tej wersji jest więc nie do przyjęcia - zapewnia Duszyński.

Czy wobec coraz bardziej stanowczego stanowiska radnych burmistrz zdecyduje się jednak powrócić do rozmów? Zlecanie projektu inwestycji, która i tak nie zostanie zaakceptowana przez radę wydaje się w tej sytuacji wyrzucaniem publicznych pieniędzy w błoto. Można co prawda liczyć na to, że jakimś cudem uda się jednak taką akurat wizję "przepchnąć", choć przy obecnym układzie sił na lokalnej scenie politycznej zakrawałoby to wręcz na loterię, a na taką nonszalancję nie stać aktualnie chyba ani Mirosławy Lehman, ani tym bardziej gminy Kartuzy.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tomekgda1 - niezalogowany 2013-03-05 00:36:56

    Przepraszam, ale jakiego profesjonalizmu spodziewała się Rada Miasta od burmistrze Mirosławy Lehman? Pewnie na bibliotece się znała, gdy nią kierowała i nawet od czasu do czasy wystawy potrafiła zorganizowac, ale kierować miastem i gminą??? Przecież to zadanie nie dla niej! Czy Rada Miasta nie widzi, jak ta pani z niej dworuje i ironizuje? Czy doprawdy nie dostrzega, że tej pani pomieszały się kompetencje? Przykład? Brak rozstrzygnięcia w sprawie uchwał śmieciowych. Co na to pani Lehman? "Jacy radni, taka...". Czy ta była bibliotekarka nie dostrzega zwierzchniej roli rady nad zarządem? Czy ta specjalistka od książek nie wie, że to rada podejmuje decyzję, a ona jest od ich bezwzględnego wykonastwa, a nie od okazywania fochów i zadłużania gminy! Panie przewdoniczący i wiceprzewodniczący Rady, mam pytanie proste, dlaczego nie wszczynacie procedury zmierzającej do odwolania pani Lehman z zajm owanego stanowiska? Przyzwalanie na dalsze psucie miasta i gminy? Wyborcy wam tego nie zapomną! Przynajmniej moi sąsiedzi i znajomi z otoczenia mają dość nieudolnych rządów pani od książek!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości