Reklama

Rocznik podwójnie doświadczalny - jaka przyszłość czeka tegorocznych ósmoklasistów?

Wielkimi krokami zbliżają się egzaminy ostatniego rocznika gimnazjum oraz ósmoklasistów - pierwszego rocznika kończącego szkołę podstawową po reformie. W przyszłym tygodniu odbędą się testy gimnazjalne, w kolejnym ósmoklasistów. O podsumowaniu pierwszych dwóch lat od wprowadzenia reformy, tym, co czeka młodzież w przyszłości i jakie skutki dla niej przyniosły zmiany w edukacji rozmawialiśmy z Dariuszem Zelewskim, dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach.

Mijają już dwa lata od wprowadzenia reformy oświaty, która już wtedy budziła mnóstwo obaw. Absolwenci szkoły podstawowej za tydzień zmierzą się z testami kompetencji, a we wrześniu rozpoczną naukę w szkołach średnich razem ze starszymi kolegami, którzy kończą gimnazjum. Ten pierwszy rocznik ósmoklasistów będzie miał znacznie trudniej, gdyż tak naprawdę pozbawiono go dodatkowego roku nauki. Część tej młodzieży, to uczniowie, którzy naukę rozpoczęli już w wieku sześciu lat. Jak ta młodzież poradzi sobie w nowej szkole?

Widać sporą różnicę między ósmoklasistami, a młodzieżą z klas trzecich gimnazjum, i to zarówno w zakresie posiadanych wiadomości, jak i pod względem dojrzałości. Nabory w szkołach ponadpodstawowych mają być prowadzone oddzielnie dla ósmoklasistów i gimnazjalistów. Klasy też mają być oddzielne. Obawiam się jednak, że mimo tego realizacja w praktyce podstawy programowej będzie identyczna i absolwenci z obu roczników będą musieli zmierzyć się z podobnymi wymaganiami. Nauczycieli w szkołach ponadpodstawowych czeka spore wyzwanie. Będą musieli mieć świadomość, że kończąc lekcję w klasie pierwszej złożonej z gimnazjalistów, idąc potem na zajęcia z absolwentami szkół podstawowych, będą mieć do czynienia z zupełnie inną młodzieżą. Mamy ten sam problem, gdy dwa lata temu zaczynaliśmy uczyć gimnazjalistów i siódmoklasistów. Wiemy, ile trzeba było zwracać uwagi i jak pilnować, by nauczyciele mieli świadomość, że mają do czynienia z zupełnie inna grupą uczniów. To uczniowie rok, niektórzy nawet dwa lata młodsi, bo część z nich poszła do pierwszej klasy już w wieku sześciu lat. Dwa lata u uczniów w wieku 12-16 lat to ogromna różnica. Obecna siódma klasa miała łatwiej, bo po pierwszym roku nauczyciele mają już doświadczenie w pracy z nimi. My w tym roku wypuścimy z naszych murów fajnych absolwentów, ale z troską patrzę, co będzie z nimi dalej. Mam nadzieję, że trafią do szkół, gdzie będzie się zwracać uwagę na różnice wiekową. Obawy uczniów i rodziców o przyszłość w nowej szkole są uzasadnione, bo dostać się do szkoły to jedno, a poradzić sobie z nauką w niej, to zupełnie inna sprawa.

Do szkół ponadpodstawowych pójdzie we wrześniu podwójny rocznik. Nabory do nich mają być prowadzone oddzielnie, traktując uczniów na równi. Jednak problem tego, jak pomieścić większą liczbę uczniów nie zniknie. Czy młodzież nie będzie miała problemu z dostaniem się do wymarzonej szkoły?

Samorządy zobowiązano do zapewnienia miejsca w szkołach dla wszystkich uczniów kończących w tym roku szkoły podstawowe i gimnazjum. Jednak rzadko które będą robić nabory o 100 proc. większe niż w ubiegłych latach. Liczba miejsc dla uczniów będzie się zgadzała, ale zostanie podzielona na wszystkie szkoły na terenie powiatu. Uczniowie często już wymarzyli sobie szkoły, do których chcieliby się dostać. Najpewniej progi do szkół najbardziej obleganych będą wyższe niż w latach poprzednich. Łatwiej będą miały natomiast szkoły, w których było w ostatnich latach mniej uczniów. Już się mówi o kłopotach lokalowych, z którymi będzie się musiała zmierzyć część szkół. W wielu placówkach zajęcia będą się odbywać nawet na dwie zmiany. Nie ma jednak konieczności rozbudowywania tych szkół, bo sytuacja jest o tyle nietypowa, że potrwa trzy-cztery lata, potem się unormuje, gdyż tylko pierwszy rocznik będzie podwójnym.

Presja dla młodego człowieka, który martwi się, że może się nie dostać do wymarzonej szkoły musi być olbrzymia?

Zdecydowanie tak. Uczniowie bardzo mocno to przeżywają. Zorganizowaliśmy już kilka spotkań z pedagogiem i doradcą zawodowym. Uczniowie rozmawiają o tym w domu, trudno im się też skoncentrować na egzaminach, bo wiadomo, że presja nie pomaga, również uczniom zdolnym. Ci przeżywają to najbardziej, bo uczą się dobrze, ale tak naprawdę nie wiedzą, gdzie się dostaną i jak będzie wyglądała ich przyszłość. Obecni ósmoklasiści to tak naprawdę rocznik doświadczalny. Czuję ogromny żal, że narażono ich na tak duży stres. Oni nawet nie mieli czasu przyzwyczaić się do myśli, że nie skończą sześcioklasowej szkoły, bo dowiedzieli się, że nie pójdą do gimnazjum w trakcie roku szkolnego. Bardzo trudne dla nich jest też to, że niektórych przedmiotów praktycznie nie mieli, bo kontynuowali starą podstawę programową. Obecni piątoklasiści mają już geografię i biologię, a oni nie, bo mieli przyrodę. Młodsze roczniki miały już inne przedmioty i z inną wiedzą skończą szkołę. Dopiero w kolejnym etapie kształcenia wszystkich czeka to samo.

Jak wesprzeć takiego ucznia?

Na pewno należy starać się obniżyć presję, uspokajać. My dorośli możemy się denerwować, ale młodzież powinna wiedzieć, że ma wspieracie u rodziców i nauczycieli. Prosimy rodziców, by byli w kontakcie z nauczycielami i pedagogami, którzy pomagają w rozwiązywaniu różnych problemów. Sami widzimy, że młodzież dziś mierzy się ze znacznie większymi trudnościami niż kiedyś. Więcej jest stanów depresyjnych. Są one niekoniecznie związane z sytuacją w oświacie, bo jest wiele innych zagrożeń, ale w tej chwili psycholog ma znacznie więcej pracy niż kilka lat temu.

Czym się będzie różnił egzamin ósmoklasisty od egzaminu gimnazjalisty?

Oba egzaminy będą trwały trzy dni. Gimnazjaliści przystąpią do nich w dniach 10-12 kwietnia, ósmoklasiści w dniach 15-17 kwietnia. Egzamin gimnazjalistów będzie składał się z dwóch części - podstawowej i rozszerzonej, natomiast ósmoklasisty tylko z jednej. Ósmoklasiści będą pisać test z języka polskiego, matematyki i języka obcego, zakres testu gimnazjalistów będzie szerszy, prócz języka obcego, obejmie bloki humanistyczny i matematyczno-przyrodniczy. Formuła egzaminu ósmoklasisty zmieni się za dwa lata - przedmiotów będzie więcej i będzie można też wybierać.

Egzamin ósmoklasisty odbędzie się po raz pierwszy. Choć tematyka testów jest znana, tak naprawdę nie wiadomo, co młodzież czeka. Jak wyglądało przygotowanie młodzieży do niego?

Kiedy wprowadzano reformę, wiedzieliśmy, że po dwóch latach będzie czekał nas egzamin, choć wówczas nie było wiadomo jeszcze, jaką przyjmie formę i jaki zakres wiedzy będzie sprawdzać. To określono rok temu. Od samego początku, po doświadczeniach sprawdzianu szóstoklasistów, kontynuowaliśmy przygotowania, które wcześniej w naszej szkole odbywały się przed ówczesnymi testami. Dla siódmo- i ósmoklasistów zorganizowaliśmy dodatkowe zajęcia tzw. fakultety. Zajęcia odbywały się w podziale na cztery bloki - matematyczno-przyrodniczy, humanistyczny, informatyczny i z języka obcego. Przez cały rok szkolny uczniowie mają zajęcia dwa razy w tygodniu. To dużo regularnych zajęć zarówno dla uczniów, którzy mają problemy z nauką, jak i tych uzdolnionych. Zależy nam przede wszystkim na tym, aby z naszej szkoły wychodzili absolwenci przygotowani wszechstronnie i to się sprawdza. W ósmej klasie nasi uczniowie trzykrotnie przystępowali do testów próbnych, prowadzonych przez zewnętrzne instytucje. Z każdym uczniem omówiliśmy wyniki, otrzymali informacje na temat tego, co robią dobrze i co jeszcze powinni poprawić.

A jak wypadły wyniki próbnych egzaminów?

Wyniki pierwszych testów wypadły dość średnio, ale zawsze tak jest, że im bliżej głównego egzaminu, tym wynik jest lepszy. Bazujemy na egzaminach, które mają renomę wymagających i zawsze, przynajmniej przy sprawdzianie szóstoklasisty, bywało tak, że próbne były trudniejsze niż testy główne. Trudno powiedzieć czy teraz też tak będzie, bo pierwszy egzamin to loteria. Nie wiadomo, co wymyśli Centralna Komisja Egzaminacyjna. Na pewno będzie więcej zadań otwartych, a do tego uczniowie nie byli przyzwyczajeni. Zakres programowy też jest znacznie większy. Moim zdaniem w tym okresie przejściowym, w siódmej i ósmej klasie, próbowano zamknąć programowo całe trzy lata gimnazjum. Dla ucznia jest to bardzo wyczerpujące.

Podstawa programowa budziła bardzo dużo obaw i kontrowersji jeszcze przed wejściem reformy. Po tych dwóch latach można już dokonać pewnego podsumowania. Czy obawy były słuszne? Jak wygląda poziom wiedzy przyszłego absolwenta ósmej klasy?

Potwierdziły się obawy nauczycieli, którzy mówili, że ta podstawa programowa jest zbyt obszerna i nie da się jej właściwe zrealizować z powtórzeniem i utrwaleniem wiadomości. Strasznie męcząca jest też siatka godzin - uczniowie mają codziennie po siedem - osiem godzin lekcji. W naszej szkole dochodzą do tego fakultety, jednak dzięki tym dodatkowym zajęciom jest przynajmniej czas, by powtórzyć i utrwalić. Na lekcjach go nie ma. Nauczyciel pędzi z materiałem, by zrealizować podstawę programową, bo taki szkoła ma obowiązek. Tylko na ile ją uczniowie w pełni przyswajają? Wyniki pokazują, że nie do końca dają radę, dlatego musimy szukać innych rozwiązań.

Jedynka jest jedną z nielicznych szkół, której udało się przejść przez pierwsze dwa lata reformy bez większych problemów, a nawet z korzyściami. Macie dobrą bazę lokalową, poszerzyliście ofertę. Dziś można dokonać pewnych podsumowań?

Gdy było już wiadomo, że reforma wejdzie w życie wspólnie z rodzicami i nauczycielami poszukiwaliśmy dobrego rozwiązania, by zniwelować niekorzystne skutki jej wprowadzenia. Opracowaliśmy plan dotyczący tego, jak zmieni się nasza szkoła do 2024 roku. Po dwóch latach widzimy, że utworzenie filii szkoły przy ul. Piłsudskiego było dla naszej placówki bardzo dobrym rozwiązaniem. Skorzystali przede wszystkim rodzice i uczniowie. Nie musieliśmy ograniczać naboru do szkoły, nie mamy dwuzmianowości. Mamy pracownie do fizyki, biologii, chemii - w budynku przy ul. 3 Maja nie byłoby szans, by je stworzyć ze względu na brak miejsca. Chcieliśmy stworzyć klasę dwujęzyczną - udało się, planowaliśmy prowadzić nabory dla dzieci z innych szkół - to też się sprawdziło. Dziś uczniowie klasy dwujęzycznych o jakiejś 40 proc. lepiej napisali próbne testy. Trudniej natomiast mamy jako nauczyciele, bo uczymy w dwóch budynkach. Zdarza się, że nauczyciel jednego dnia ma lekcje w jednym budynku, następnego w drugim, przez co nie ma swojego stałego miejsca. Jednak wiedzieliśmy, że z tym będzie się trzeba liczyć.

Reforma była dobrym rozwiązaniem

Od dwóch lat trwamy w zmianie, której pewien etap zamknie się w czerwcu. Od września będziemy funkcjonować już całkowicie w nowej reformie, bez klas gimnazjalnych. Organizacyjnie nasza szkoła sobie poradziła, jednak ja mimo upływu czasu nadal nie widzę celu, który reformie przyświecał. Dla mnie takowym byłoby np. to, że ktoś mi powie, że absolwent ósmej klasy będzie miał lepsze kompetencje, będzie więcej wiedział, będzie bardziej przygotowany do zawodu niż po gimnazjum. Tego nam nie pokazano. Powiedziano nam, że trzeba zlikwidować gimnazja. Cały czas krytycznie oceniam to, co się dzieje. A weryfikacja tych zmian nastąpi tak naprawdę za 5-10 lat, kiedy ci ludzie znajdą się na rynku pracy. Bardzo ważne jest też to, jak podejdą do tego szkoły. My cały czas o problemach rozmawiamy, staramy się je niwelować.

Zgodnie z zapowiedziami, w poniedziałek ma się rozpocząć strajk nauczycieli. Czy protest nie wpłynie na przebieg egzaminów?

Do strajku w naszej szkole najprawdopodobniej przystąpi ponad 90 procent nauczycieli. Dlatego do komisji egzaminacyjnej skierowałem wicedyrektorów oraz pozyskałem nauczycieli z innych szkół. Mam nadzieję, że egzaminy odbędą się dla uczniów bez jakiegokolwiek zamieszania. Jestem dobrej myśli i życzę im, by napisali tak jak są do tego przygotowani.

Dziękuję za rozmowę
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Odwalcie się od nauczycieli - niezalogowany 2019-04-06 00:27:47

    Skończyła mi się 12letnia whiskey więc otworzyłem sobie Tequila Gold. Cynamon i pomarańcza, mniam. A Wy w poniedziałek do roboty zasuwacie? Bo ja mam pracę a nie robotę. Od poniedzialku luzik. A jak się skończy strajk to dalej nic nie będę robił. Przychodzę do pracy i nogi na stół. A Wy zasuwajcie na swojego szefa. Frajerzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Odwalcie się od nauczycieli - niezalogowany 2019-04-05 23:34:15

    Spezedam auto. 3 letnie 60k pezebiegu. Serwisowane tylko w ASO na oryginalnych częściach. Nie dziaduję na zamiennikach. Dla mnie już za stare. Oddam za połowę wartości bo pieniądze dla mnie nie grają roli. Ja nie stracę a komuś dobrze posłuży. Więcej info na priv.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Odwalcie się od nauczycieli - niezalogowany 2019-04-05 22:35:36

    Żeby was nie zmyliło, że pod moimi komentarzami jest inny numer IP. Przecierz za nic nie robienie mam taką kasę, że stać mnie na wiele użądzeń multimedialnych i nie będę dziadował żeby używać tylko jednego. Gram sobie na PS4 na mim TV 60 cali i w przerwie sobie piszę posta na padzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości