O promocji, metodach jej stosowania oraz o mediach rozmawialiśmy z sekretarzem gminy Sierakowice, Zbigniewem Fularczykiem.
Na czym według Pana polega promocja gminy?
"Promocja gminy jest pojęciem szeroko rozumianym, poprzez osiągnięcia kulturalne, wydarzenia kulturalne: festiwale i inne masowe imprezy np. dożynki, Noc Świętojańska, Noc pod Gwiazdami, są realizowane przeglądy różnych zespołów kulturalnych.
Można promować gminę przez osiągnięcia gospodarcze tzn. przez ilość działających podmiotów, które wytwarzają dochód. Inną możliwością promocji jest zdobywanie środków pozabudżetowych na różne przedsięwzięcia, na programy twarde, które się zamykają na inwestycjach i miękkie na różnego rodzaju działalność."
Jakimi szczególnymi osiągnięciami gmina Sierakowice może się pochwalić?
"Chcemy doprowadzić do tego, żeby gmina była atrakcyjna turystycznie, chociażby przez jeden dzień. To co się mówi o rozwoju turystyki jest dobre, tylko, jak porównamy sobie produkty turystyczne w poszczególnych gminach, to wszędzie jest to samo: kościół z któregoś wieku, lokalny pomnik itd. Stąd w 1999 roku, jak Papież gościł w diecezji pelplińskiej, gmina bardzo chętnie przystąpiła do budowy ołtarza na tę okazję. Wrócił on tutaj i uważamy, że jest to jeden z niepowtarzalnych produktów, który przyciąga turystów. To już nie jest coś, co zobaczy się w innej gminie.
Sam fakt, że przy tym ołtarzu Mszę odprawił Jan Paweł II, sam w sobie jest atrakcją. To jest miejsce, które warto zobaczyć. Stąd staramy się to miejsce uporządkować, rozwijać, rozbudowywać. Do tego potrzebne są jakieś małe restauracje, bary, miejsca noclegowe. W tym kierunku zmierzamy. To jest produkt, który dla naszej gminy będzie wyróżnikiem.
W uzupełnieniu tego. Nasz mieszkaniec, który jest bratem w zakonie w Elblągu, sprawdza pewne fakty, które są istotne. Otóż w roku 1964 w Gowidlinie obecny Papież, a wtedy jeszcze kardynał, rozpoczynał spływ kajakowy. Odprawiał tam msze. W tej chwili nawiązujemy kontakt z uczestnikami tego wydarzenia oraz ustalamy miejsce, gdzie się to odbywało. Mniej więcej już wiemy. Będziemy się starali to też jakoś zaznaczyć. W kontekście ołtarza i tego miejsca to można już dobrą rzecz zrobić.
Wokół ołtarza w tym roku udało się nam zbudować – i to jest też promocja - ze środków unijnych, sapardowskich parkingi, ścieżki, fontanny. Dostaliśmy na to ponad 50% dofinansowania."
Czy uważa Pan, że jakąś rolę w promocji odgrywają media?
"Oczywiście. Możemy robić rożne rzeczy, na różnych płaszczyznach, ale nie bez nagłośnienia w mediach... każdy produkt potrzebuje opakowania. Potrzebuje marketingu, sprzedaży. No tak samo jest z działalnością gminy, z promocją gminy. Tu jest potrzebne dobre opakowanie i potem cała sieć marketingowa to sprzedaje."
Czy według pana istnieje promocja maksymalna, „nasycona”, tzn. taka 100%, że nie trzeba już nic więcej robić?
"Nie ma czegoś takiego. W handlu nie ma nasyconej promocji, bo zawsze powstają produkty. Tak samo w działalności, są nowe możliwości pozyskania środków, zadania, pomysły. Stąd cały czas na bieżąco trzeba to uzupełniać. Nie ma miejsca, żeby powiedzieć, że jest constans, że już mamy zadowalającą promocję. Nie ma czegoś takiego i nie będzie. To jest rzeczą niemożliwą."
Czy gmina Sierakowice ma jakieś specjalne metody na promocję?
"Mamy różne metody. Oczywiście te najprostsze, to wydawanie broszur, katalogów i folderów. Mamy też inne metody, które również się sprawdzają. Swego czasu, Wojewoda Pomorski organizował spotkania polonii pomorskiej. Staraliśmy się w nich czynnie uczestniczyć. Dlatego, że na te spotkania przyjeżdżali ludzie z całego świata. Ważne jest to, że mieli okazję przybyć do naszej gminy i namacalnie pewne rzeczy sprawdzić, a nie podziwiać je tylko z folderów.
Dobrą, sprawdzoną metodą jest organizowanie różnego rodzaju konferencji, narad naukowych, spotkań, gdzie biorą udział ludzie, którzy później wyjeżdżają i przekazują informacje o naszej gminie w swoich środowiskach. Podobnie, jeśli chodzi o współpracę partnerską z gminą belgijską. Nie polega ona tylko na tym, że samorządy się odwiedzają, bo tak jest najprościej. Ona jest autentycznie żywa. W ubiegłym roku nasza młodzież w liczbie 20 osób z gminy Sierakowice była u nich. W tym roku zakończył się pobyt ich młodzieży u nas. Polega to na tym, że młodzież, która jest w innym kraju, widzi jak rodziny mieszkają i żyją. Oczywiście są bariery językowe, ale one tylko motywują do nauki np. francuskiego."
Dziękuję za rozmowę.
EK
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze