Wraz ze spadkiem temperatury w wielu domach na dobre już ruszył sezon grzewczy. Warto przy tym jednak pamiętać o bezpieczeństwie. Niedrożny komin i niewłaściwie składowany materiał opałowy tylko w ciągu ostatnich kilku dni doprowadziły już do dwóch groźnych pożarów. Ogień trawił też w niedzielę dom w Baninie. Suma wyrządzonych przez żywioł strat przekracza wyraźnie 100.000 złotych.
Serie zapoczątkowali właściciele jednego z domów w Borkowie, którzy w niewłaściwy sposób podeszli do kwestii bezpieczeństwa w kotłowni. W czasie gdy udali się do lasu na grzyby, zapalił się składowany zbyt blisko pieca opał, szybko zadymiając wszystkie pomieszczenia piwniczne, a także parter i piętro domu. Wracający gospodarze zorientowawszy się co się dzieje, starali się gasić pożar. Oboje w wyniku zatrucia dymem trafili jednak do szpitala.
Akcję gaśniczą przejęli strażacy, którzy z wykorzystaniem aparatów tlenowych prowadzili działania wewnątrz, neutralizując źródło ognia i powstającego zadymienia. Budynek udało się uratować, ale ogień spowodował niemałe, bo sięgające nawet 80.000 złotych straty. Osmoleniu uległa nie tylko kotłownia, ale i sąsiednie pomieszczenia piwniczne. Spaliła się też spora część drewna opałowego i instalacja elektryczna, a górne kondygnacje domu zostały silnie zadymione.
W sobotę krótko przed północą strażacy musieli z kolei interweniować w związku z pożarem komina. Ogień pojawił się w jednym z domów przy ul. Klonowej w Kartuzach. Szybko przeprowadzona akcja pozwoliła uniknąć rozprzestrzenienia się pożaru na resztę domu, ale jak ustalili strażacy, to kolejny przypadek, w którym w nieczyszczonym kominie zajęła się zalegająca tam od ostatniej jeszcze zimy sadza.
Ostatni póki co pożar wybuchł w niedzielne popołudnie przy ul. Wesołej w Baninie. Gdy na miejsce dotarły pierwsze jednostki straży pożarnej okazało się, że płonie pomieszczenie gospodarcze, stanowiące przybudówkę do budynku mieszkalnego. Ogień zaczął zajmować także łącznik z ogrodem zimowym oraz elewację zewnętrzną domu wraz z ociepleniem i część konstrukcji dachowej.
Po przeszło dwóch godzinach walki około 30 strażaków z pięciu jednostek żywioł udało się opanować i zażegnać niebezpieczeństwo pożaru całego domu. Mimo to, straty i tak są pokaźne i sięgają około 50.000 złotych. Przyczyny pożaru w tym wypadku są nieznane. Mogło to być zwarcie instalacji elektrycznej lub zaprószenie ognia przez osoby trzecie.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze