Podczas II Wojny Światowej wielu mieszkańców Kartuz na różne sposoby starało się bronić kraju przed niemieckim wrogiem. Większość kartuskiej inteligencji trafiła do więzień, obozów lub została zamordowana. W tym gronie był Stanisław Estkowski, naczelnik Poczty Polskiej w Kartuzach, którego na początku września zatrzymali gestapowcy. Był torturowany i prześladowany, został zamordowany z rąk hitlerowców pod koniec października w czasie tzw. pomorskiej krwawej jesieni.
Stanisław Estkowski urodził si ę 10 grudni 1892 roku w Łążku, w powiecie świeckim. Gdy wybuchła I wojna światowa, wcielono go do armii niemieckiej. Walczył na frontach wschodnim i zachodnim. Trzykrotnie został ranny. Od 1 stycznia do 6 maja 1919 roku przebywał w szpitalu i kadrze formacji, z której został zwolniony. Po powrocie w rodzinne strony, 15 lutego 1920 roku podjął pracę jako pomoc w urzędzie pocztowym w Grudziądzu, podlegającym Dyrekcji Poczt i Telegrafów w Gdańsku.
3 listopada 1920 roku ożenił się z Pauliną Domachowską. Mieli dwójkę dzieci. Co ciekawe, ówczesne przepisy pocztowe ograniczały zawieranie związków małżeńskich. Zapis dotyczył głównie kobiet i nieetatowych męskich sił pomocniczych. Zawarcie małżeństwa mogło grozić nawet utratą pracy. Wyjaśnienia w związku z małżeństwem Estkowski zgłosił do dyrekcji do Gdańska, zaznaczając, że liczył na stanowisko asystenta. We wrześniu 1921 roku został urzędnikiem poczty w Grudziądzu.
- Należy nadmienić, że po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, pocztowcy stali się również funkcjonariuszami państwowymi, których powoływano do służby pocztowej po złożeniu przysięgi na równi z żołnierzami zawodowymi i pracownikami administracji państwowej - informuje Barbara Kąkol.
Estkowski w 1923 roku po zdaniu egzaminu pocztowo-telegraficznego został sekretarzem pocztowym. Od marca 1924 roku był naczelnikiem urzędu pocztowego V kl. w Lubiczu w obecnym powiecie toruńskim. Po sześciu latach, 29 stycznia 1930 roku trafił do Kartuz. Piął się po szczeblach kariery, zdając z dobrymi wynikami egzaminy na kolejne kategorie stanowisk ( wprowadzenie stanowisk różnych kategorii miało służyć odpowiedniemu przygotowaniu pocztowców do pracy).
Pomoc w dekonspiracji wywiadu wroga
Stanisław Estkowski przeszedł również specjalne wyszkolenie wojskowe techniczne, kurs radiotelegraficzny i łączności. Do przygotowania łączności pracowników cywilnych poczty powoływano już w 1935 roku. Estkowski organizował na terenie powiatu ćwiczenia wojskowe. W 1938 roku otrzymał brązowy medal za długoletnią służbę oraz srebrny krzyż zasługi na polu podniesienia stanu sanitarno porządkowego. Estkowski przyczynił się m.in. do dekonspiracji siatek niemieckiego wywiadu.
- Hitlerowskie organizacje usiłowały również wykorzystać do celów wywiadowczych polskie środki łączności, przekazując zaszyfrowane telegramy oraz prowadziły zakodowane rozmowy telefoniczne. W tym procederze starali się im przeszkodzić doręczyciele, naczelnicy, ekspedienci i telegrafiści. W dekonspirowaniu siatek wywiadowczych wyróżniali się doręczyciel Franciszek Wierzba z Tucholi[...] Stanisław Estkowski, naczelnik poczty w Kartuzach. Większość z nich poległa lub została zamordowana prze Niemców w czasie okupacji - pisali Stefan Lewandowski i Piotr Matusak w publikacji "Pocztowcy i łącznościowcy w walce z okupantem hitlerowskim 1939-1945".
Wojna
Wraz z wybuchem wojny większość pocztowców pozostała na miejscach pracy, najprawdopodobniej tak było też z Estkowskim. Niemcy do Kartuz weszli 4 września. Pocztowców rezerwistów w czasie mobilizacji, którą ogłoszono 31 sierpnia 1939 roku przydzielano do poszczególnych jednostek operacyjnych Wojska Polskiego.
- Ze względu na fachowe przygotowanie i patriotyczne zaangażowanie pocztowcy odegrali szczególną rolę w początkowym okresie okupacji, wypracowując formy łączności. Byli traktowani niezwykle poważnie, gdyż w przededniu II wojny światowej w polskich planach strategicznych coraz większą rolę zaczęła odgrywać łączność jako ważny czynnik koordynacji działań - pisze Barbara Kąkol.
Gdy Niemcy weszli do Kartuz, Estkowski mógł także się ewakuować (jak Leon Barciszewski, prezydent Bydgoszczy), a potem wrócić, kiedy dowiedział się jakie oszczerstwa kierowali przeciwko niemu Niemcy. Zarzucili mu, tak jak włodarzowi Bydgoszczy, malwersacje finansowe i kradzież mienia. Barciszewski, człowiek bardzo uczciwy i honorowy, wrócił do miasta, by oczyścić się z podejrzeń. Gestapo aresztowało go po kilku godzinach.
- Wydaje się mało prawdopodobne, by Estkowski opuścił miasto. Został na posterunku do końca. Angażował się w obronę chociażby przez członkostwo w Powiatowym Komitecie Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej w Kartuzach. Wysoko cenił honor osobisty, honor urzędnika państwowego, a zwłaszcza obowiązek społecznej powinności. Wszak ciążyły na nim ważne zadania, obrona Polski - informuje dyrektor kartuskiego muzeum.
Estkowski nie tylko nie zdefraudował pieniędzy, ale też sprzeciwił się wydaniu okupantom mienia państwowego RP. przed wybuchem wojny zdążył wywieźć pieniądze.
W pierwszych dniach września naczelnik został aresztowany.
- Prawdziwym powodem aresztowania Estkowskiego była jego patriotyczna postawa, działalność społeczno-polityczna, a przede wszystkim skuteczność w rozszyfrowywaniu niemieckich telegramów - podaje Barbara Kąkol.
Więzienia i egzekucje
Jak pisze Barbara Kąkol, 14 września 1939 hitlerowcy dokonali pierwszej publicznej egzekucji w Kartuzach. W lasku w pobliżu Wzgórza Wolności zamordowano sześć osób - Leona Cichosza, Roberta Gransickiego, Nikodema Klucza (naczelnika stacji PKP), Leona Litwina, Jana Majewskiego (pracownika sądu) i Pawła Nacla. Niektóre źródła mówią też o Stanisławie Estkowskim, to jednak błąd. Naczelnik poczty wraz z Anną Dziewiątkowską, która swoje losy spisała w pamiętniku można znaleźć informację, że przebywał wraz z nią w więzieniu kartuskim. Pisze, że aresztowania zaczęły się w dniach 8-10 września.
- Jednak, gdy więzienie było pełne, tak wszyscy zostali wywiezieni. Około 400 osób mieściło się w celach, na dole pięć cel, u góry chyba sześć. W każdej celi od dwóch do czterech łóżek, reszta musiała stać lub na ziemi leżeć. W pierwszych dniach wywozili około 1200 i w otwartych samochodach. Ze znanych był Cyganek, starszy pan, ksiądz z Przodkowa, Roszkowski (dom własny na Kościuszki), Estkowski, naczelnik poczty, Turzyński nauczyciel, dr Remelski, Grandzicki nauczyciel, dużo znajomych. (...) Wieczorka i jeszcze dużo innych wywieźli. Mówiono, że do Borkowa - pisała Anna Dziewiątkowska.
Jak podaje autorka pamiętnika, potem do wywożenia więźniów używano autokaru. Trzy razy dziennie autobus "obracał" co pół godziny. Trwało to tydzień. Dziewiątkowska szacuje, że wywożono 900 osób dziennie, 2.500 do 3000 tygodniowo. Z więzienia aresztowani trafiali do obozu w Borowie, a stamtąd do Stutthofu lub mordowano ich lesie kaliskim.
- Koleje życia Stanisława Estkowskiego były nieco inne. W obozie w Borowie przebywał do końca października. Los, który spotykał tam osadzonych, był różnorodny. Stanisław Estkowski był poddawany ciągłym przesłuchaniom i torturom. Więźniów zmuszano także do pracy w okolicznych gospodarstwach. To właśnie od współwięźniów wracających z pracy z majątku Małkowo koło Żukowa oraz świadka znany jest los naczelnika.
- Gestapowcy wzięli do małego baraku Estkowskiego z Kartuz, powiesili go za ręce do poprzecznej belki i przestrzelili mu obie dłonie, kolana i stopy. Następnie przywołali dziewięciu polskich jeńców i kazali im wykopać duży dół. Potem przynieśli na noszach Estkowskiego. Jeden z hitlerowców w zielonym mundurze strzelił z mausera Estkowskiemu w głowę. Z kolei kazał tym, co kopali mogiłę wejść do niej i wszystkich zastrzelił. Widziałem to z ukrycia z ustępu - wspominał Ksawery Stencel w relacji przytoczonej przez J. Matynia w książce "Na szlakach walki i męczeństwa województwa gdańskiego 1939-1945".
Jak informuje Barbara Kąkol w protokole z ekshumacji nie ma jednak informacji o śladzie po kuli. Z dokumentów archiwalnych, o których dotarła wynika, że zamordowano go najprawdopodobniej 29 października 1939 przy Jeziorze Karlikowskim, na posiadłości Franciszki Formelowej.
Uroczysty pogrzeb tragicznie zmarłego byłego naczelnika poczty odbył się 15 listopada 1946 roku w Kartuzach.
Tekst powstał na bazie artykułu Barbary Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, który opublikowano w czwartym wydaniu "Kartuskich Zeszytów Muzealnych. 2019". Znajduje się tam kilkanaście niezwykle interesujących publikacji autorstwa historyków i pasjonatów historii. Zeszyty można nabyć w muzeum. Koszt jednego numeru to 15 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe dlaczego nic nie pisze się o np zbrodniach czerwonej zarazy po 17 września 1939 ? Dlaczego tak mało pisze się np o zbrodniach ojca Aleksandra Kwaśniewskiego czyli Izaaka Stolzmana ?
PISdeczko, co tam u ciebie?:-)
No proszę, ubeckie ścierwo odezwało się, jeszcze żyjesz czerwony kmiocie ? Buhahaha
Żyję i mam się świetnie. Mnie żółć nie zalewa jak ciebie więc jeszcze pożyję PISiorku niemyty :-)
Niedługo ubeku do piachu pójdziesz i tyle cię będzie, nędzny gadzie, buhahaha
A ty dalej swoje. Zrozum w końcu pisowski, tępy, nienawidzący wszystkich, ciemny trolu, że na ubeka jestem za młody. Poza tym nie jesteś w żaden sposób mnie obrazić, bo jesteś na to za głupi. Pozdrawiam PISdeczko. Spokojnej nocy:-)
Może i jesteś za młody ale widać ubeccy rodzice wpoili ci nienawiść do polskich patriotów jak wpajał to słynny Izaak Stolzman czy Stefan Michnik. Jak tam świętowanie wejścia waszej czerwonej zarazy do Polski ?
Masz zdrowo nasrane w głowie. Ale przynajmniej wiadomo jakie wartości ty dostałeś. Nienawiść do wszystkich i wszystkiego
Czemu chęć pisania o faktycznych wydarzeniach i ludziach nazywasz nienawiścią? Coś jest nie tak z Twoim osądem.
Nasrane w głowie to mają ścierwa takie jak ty, które mordowały w Katyniu a potem na historii uczyli że to była sprawka Niemców. Nasrane w głowach mają ci, którzy tu na Kaszubach współpracowali z hitlerowcami a teraz mienią się bohaterami.
Ciekawe dlaczego nic nie pisze się o np zbrodniach czerwonej zarazy po 17 września 1939 ? Dlaczego tak mało pisze się np o zbrodniach ojca Aleksandra Kwaśniewskiego czyli Izaaka Stolzmana ?
PISdeczko, co tam u ciebie?:-)
No proszę, ubeckie ścierwo odezwało się, jeszcze żyjesz czerwony kmiocie ? Buhahaha