24 samorządowców z Pomorza skierowało list otwarty do prezydenta RP, Andrzeja Dudy. Podkreślali, że w trakcie swojego przemówienia podczas pogrzebu "Inki" oraz "Zagończyka" pominął on fakt, że w naszym regionie od wielu lat honoruje się Żołnierzy Wyklętych. Pośród sygnatariuszy listu znalazł się burmistrz Kartuz, Mieczysław Gołuński.
Samorządowcy z województwa pomorskiego niedawno wysłali list do prezydenta RP, Andrzeja Dudy. Nawiązują w nim do przemówienia, które wygłosił on w gdańskiej Bazylice Mariackiej w trakcie uroczystości pogrzebowych "Inki" i "Zagończyka".
- Jak to się stało, że dopiero po 27 latach Polska mogła pochować swoich bohaterów? - pytał wówczas prezydent, Andrzej Duda.
Lokalni samorządowcy w swoim liście zaznaczają, że w naszym regionie od wielu lat czci się pamięć Żołnierzy Niezłomnych. W naszym powiecie szkoła w Podjazach w gminie Sulęczyno nosi imię Danuty "Inki" Siedzikównej, a w ubiegłym roku w Kartuzach odsłonięto jej pomnik. Zabiegał o to Kazimierz Socha Borzestowski, który także i w tym roku uczestniczył w obchodach pamięci Danuty Siedzikównej, zarówno w Gdańsku jak i Kartuzach.
- Społeczeństwo Pomorza - samorządy, organizacje pozarządowe, zwykli obywatele - od wielu lat (wbrew temu, co był Pan łaskaw powiedzieć od ołtarza) i na wiele sposobów przywraca pamięć Żołnierzy Niezłomnych związanych z naszym regionem, wśród nich "Inki" i "Zagończyka". Świadczy o tym nie tylko wiele publikacji, filmów, programów edukacyjnych, uroczystości religijnych i patriotycznych, akcji rekonstrukcyjnych, ale również bardzo "materialne" dowody pamięci, w tym osiem pomników "Inki" i Niezłomnych (Gdańsk, Sopot, Kwidzyn, Prabuty, Czernin, Sztum, Bartel Wielki), szkoły noszące imię "Inki" (Sopot, Podjazy, Kartuzy, Wiślinka, Czarne), ulice, skwery, parki, aleje, ronda, tablice pamiątkowe Im dedykowane (Gdańsk, Sopot, Gdynia, Czernin, Zajezierze, Malbork, Starogard Gdański, Lębork, Kwidzyn) - czytamy w liście samorządowców.
Pod listem podpisało się 24 lokalnych samorządowców, a pośród nich burmistrz Kartuz, Mieczysław Gołuński.
Komentarze