Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do szpitala idzie sie leczyc a nie obzerac
A mnie się wydaje że to sanepid powinien spędzić w tym szpitalu kilka dni czekając co będzie na talerzu. Byłam w marcu w szpitalu i uważam że jedzenie pozostawia wiele do życzenia. Będąc w szpitalu nie dostałam ani razu żadnych owoców
na obiad ryż z kilkoma kawałkami owoców. Ciekawe jakim cudem to spełnia normy kaloryczne. Prawdziwym absurdem jest kolacja podawana o 16.30 - jak wytrzymać do śniadania o 7.30? Bez własnego jedzenia nie ma szans na przetrwanie przy takim jedzeniu.
ja spędziłam w kwietniu br. 6 dni w kartuskim szpitalu. Opieka na porodówce oraz oddziale ginekologicznym fantastyczna, natomiast jedzenie - porażka. Jak można pacjentowi podać na śniadanie suchą bułkę z masłem? a na kolację chleb z paprykarzem? ohyda. była też obrzydliwa pasztetowa i zupa ryżowa, która wylądowała w zlewie.
Smiechu warte jest jedzenie w szpitalu. Mój syn w czerwcu z ogromnymi problemami z połykaniem dostał na sniadanie dwa kawałki czerstwego chleba. Gdyby nie to, ze rodzina donosiła nam jedzenie które mógł przełykać to prawie nic by nie jadł.
Kochani moi, co wy wypisujecie?? Moja Mama leżała 2 tygodnie na kardiologii, przychodziłam do niej po obiedzie i po lub dużo przed kolacją, żeby nie zwymiotować od zapachu jedzenia. To zwyczajna ohyda - kolacja z dwóch kromek chleba i łyżki mazi co była pewnie twarożkiem ze szczypiorkiem ale to chyba przed wlaniem do niego wiadra wody. "Kawa z mlekiem" - szumne to w artykule brzmi, bo to była ciecz zabarwiona na biało z jedną saszetką Anatola na garnek wody. A z kolei mortadelę smażoną w panierce pamiętam sprzed dwudziestu lat, kiedy była bieda aż piszczy.WSZYSCY pacjenci na sali (oprócz bardzo starej kobiety, którą karmiono papkami) byli dokarmiani przez rodzinę, jednej Pani mąż przywoził z knajpy bo nie potrafił gotować. Może na porodówce o kobiety się dba inaczej, na tym oddziale po prostu bieda.
4 lata temu urodziłam tam dziecko i muszę przyznać że w żadnym szpitalu nie było tak dobrej opieki i jedzenia jak w tam.Nie narzekajcie,to nie restauracja!
W zeszłym roku leżałam przez 5 dni w szpitalu, moim zdaniem co niektórzy to powinni się uczyć gotować od szpitalnych Mistrzów; jedzenie pyszne i urozmaicone; warto teraz pogratulować za kuchenny trud całemu Personelowi; a Ci co narzekają wstydu nie maja albo rozumu.
Ciagle to samo wielkie zarcie w szpitalu A tam 90% pacjentow jest na diecie albo sa cukrzykami maja nadcisnienie rozne choroby przewodu pokarmowego albo sa przed lub po zabiegu gdzie tez obowiazuje bycie nadczo Bylem kilka razy w trzech szpitalach na terenie naszego wojewodztwa Szpital kartuski ma najlepsze posilki zywieniowe Potrawy sa gorace bo kuchnia jest na terenie szpitala potrawy w innych szpitalach byly zimne nie na czas bo dostarczaly ja firmy zywieniowe spoza terenu szpitali
W kuchni pracuje pani Honorata. Dlatego wszystko musi być dobre.
bardzo dobrze sanepid pilnuje porzadku w zywieniu pacjetow
smacznego i dużo zdrowia
Do szpitala idzie sie leczyc a nie obzerac
A mnie się wydaje że to sanepid powinien spędzić w tym szpitalu kilka dni czekając co będzie na talerzu. Byłam w marcu w szpitalu i uważam że jedzenie pozostawia wiele do życzenia. Będąc w szpitalu nie dostałam ani razu żadnych owoców
na obiad ryż z kilkoma kawałkami owoców. Ciekawe jakim cudem to spełnia normy kaloryczne. Prawdziwym absurdem jest kolacja podawana o 16.30 - jak wytrzymać do śniadania o 7.30? Bez własnego jedzenia nie ma szans na przetrwanie przy takim jedzeniu.