Reklama

Setki osób protestowały w Kartuzach przeciw zaostrzeniu ustawy aborcyjnej

"Wybór nie zakaz", "prawa kobiet to prawa człowieka", "chcemy wyboru a nie terroru","myślę, czuję, decyduję" czy "heroizm nie jest obowiązkiem" - to przykłady haseł, które pojawiały się na tabliczkach, transparentach i plakatach uczestników strajku kobiet w Kartuzach. Setki osób przybyły w poniedziałek wieczorem na kartuski Rynek, by wyrazić swój sprzeciw wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego prawo antyaborcyjne.

Od pięciu dni w całej Polsce trwają protesty związane z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy, że  tzw. kompromis aborcyjny zezwalał na aborcję w trzech przypadkach -  ciąży, która jest skutkiem gwałtu, zagrożenia życia matki lub ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu bądź nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału ostatni zapis jest już niezgodny z Konstytucją. Przy decyzji opierano się na artykule 38: "Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia".

Zmiany w przepisach wpłyną na życie milinów kobiet. Zmiany w prawie wzbudziły powszechny sprzeciw i sprawiły, że mimo pandemii setki tysięcy ludzi w polskich miastach wyszło na ulice i rozpoczęło protesty. Kobiety walczą nie tylko o ochronę swojego zdrowia i życia, lecz także swoich dzieci i szerokiego dostępu do badań prenatalnych i właściwej diagnostyki. Nie są jednak w swoim strajku odosobnione, by równie licznie w protestach uczestniczą mężczyźni, świadomi, że to wspólna sprawa wszystkich. Protesty z największych metropolii przeniosły się też do mniejszych ośrodków. W poniedziałek na kartuskim Rynku zebrały się setki osób, dominowali młodzi, ale przekrój wieku był bardzo duży.

Reklama

Organizatorki już na samym początku zaapelowały o przestrzeganie obostrzeń oraz o to, by zachowywać się kulturalnie, nie dewastować jakiegokolwiek mienia i niewchodzenie do budynków oraz kościoła.

- Nie będziemy cicho, bo zbyt długo byliśmy cicho. Nie dywagujemy tutaj na temat tego, czy aborcja jest zła, słuszna czy to dobra czy zła decyzja. Chodzi o to, by dać każdej kobiecie wybór  i zostawić tę decyzję jej i jej rodzinie – mówiła jedna z organizatorek.

- Cieszę się, że przyszły nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Przyszliśmy tu po to, by powiedzieć głośno: "Nie" dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Kobiety mają prawo wyboru. To nasze ciało i my decydujemy, co z nim robić. Kobiety mają prawo decydować, jak są chcą się realizować, jak chcą żyć, co chcą robić, czy chcą pracować czy siedzieć w domu, mieć dzieci czy nie. Bez względu na to, jakie każdy z nas ma poglądy, to każdy ma prawo wyboru. Jedną z naszych wartości jest to, by być otwartym na wybór innego człowieka. Nie chodzi o to, by kogoś przekonywać czy aborcja jest dobra czy zła. Kobiety i mężczyźni, każdy człowiek, ma prawo decydować o swoim życiu. Wybór, a nie nakaz! Pamiętajcie, nie możemy oceniać człowieka i jego wyboru. Nie jesteśmy na jego miejscu, nie wiemy, co czuje, jakie ma doświadczenia, jaki ciężar dźwiga - mówiła inna.

Reklama

Głos podczas protestu zabrała też Marta Goluch.

- Jeszcze w piątek byłam w Warszawie na tym 80-tysięcznym marszu od willi wicepremiera Kaczyńskiego przy ul. Mickiewicza aż po willę premiera Morawieckiego przy ul. Parkowej. Tłum ludzi - kobiet, mężczyzn, osób niebinarnych, przedarł się przez ulice stolicy blokując miasto, by wyegzekwować podstawowe prawo i wolność wyboru, które zostały nam bestialsko odebrane. W środku światowej pandemii musimy wychodzić na ulice i narażać zdrowie, by o  to zdrowie i życie walczyć, bo bezpieczna aborcja czy prawo do badań prenatalnych to nasze zdrowie, również zdrowie psychiczne. Jaką traumę przechodzi kobieta, która dowiaduje się, że musi urodzić martwy lub uszkodzony płód? Brzmi jak abstrakcja? Od kilku dni to nasza polska rzeczywistość - mówiła młoda aktywistka.

Reklama

- Co będzie potem? Całkowity zakaz aborcji? Zamykanie w więzieniach tych biednych kobiet, które nie doniosą ciąży nie z własnej winy? Prześladowania na kobietach, terror mężczyzn? To jest ostatni dzwonek. Zamach na podstawowe prawa człowieka to obywatelskie bicie na alarm. Wiem, że sytuacja nie jest sprzyjająca i do końca bezpieczna, ale musimy pokazać swój sprzeciw - mówiła Marta Goluch.

Wiele osób miało z sobą transparenty  z mądrymi, ważnymi hasłami takimi jak: "Wybór nie zakaz", "prawa kobiet to prawa człowieka", "chcemy wyboru a nie terroru","myślę, czuję, decyduję" czy "heroizm nie jest obowiązkiem" .

Reklama

- Czułam potrzebę wyrażenia swojego gniewu wobec tego, co zgotowali nam politycy i sędziowie TK oraz chęć okazania solidarności względem innych kobiet. W mediach społecznościowych i portalach informacyjnych widziałam jak tłumy kobiet, w różnych grupach wiekowych, często nawet matki z dziećmi, pomimo niesprzyjającej sytuacji epidemiologicznej naraziło swoje zdrowie, by pojawić się na protestach. Stwierdziłam, że skoro one mogły przyjść, to ja nie mogę szukać wymówek, tylko wyjść na ulicę. Takie protesty nieczęsto odbywają się w mniejszych miejscowościach jak Kartuzy. Złamano prawa kobiet, a to są prawa człowieka i wobec tego nie można milczeć, siedzieć w domu i udawać, że nic się nie stało - powiedziała nam Karolina, jedna z uczestniczek protestu.

- Od dawna jestem przerażona tym, co się dzieje w moim kraju. Orzeczenie Trybunału to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie rozumiem, jak można skazywać kobiety na takie cierpienie i to w imię czego? Stałyśmy się politycznym narzędziem. Zamachem na nas próbuje się odwrócić uwagę od nieudolności rządu walczącego z pandemią. Te protesty, również w naszych małych Kartuzach, napawają mnie dumą. Rząd zobaczy, że kobiety mają siłę, potrafią się zjednoczyć i stanąć do walki o swoje prawa. Nie możemy teraz zamilknąć - mówiła z kolei Agnieszka.

Reklama

Protestujący przeszli z Rynku ulicami - Dworcową, Kolejową, Gdańską, Parkową na deptak i zakończyli przemarsz w miejscu rozpoczęcia.  Całość przebiegała w dość spokojnej atmosferze, z zachowaniem zasad reżimu. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali też policjanci.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Żenada - niezalogowany 2020-10-26 21:15:05

    Uderzające podobieństwo znaków morderców, katów narodu Polskiego - celowe działanie ! Głupota, bezmyślność czy idiotyzm tych ludzi, feministek, lewactwa czy LGBT ? Kto tutaj odnosi się do faszyzmu i zbrodniarzy, morderców dzieci, niewinnych ludzi mordowanych przez katów noszących symbole błyskawicy ! A może ci kaci spod tego znaku błyskawicy, co dzisiaj tak pokazujecie na maseczkach i transparentach, mordowali w obozach koncentracyjnych waszych dziadków ? i wy mówicie o godności, człowieczeństwu, konstytucji ! Żenada !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-10-27 06:47:57

    A nie mieli oni dwóch błyskawic? Także to nie do konca sie zgadza. Po drugie jest to kradziony symbol. Tak samo jak kiedyś swastyka byla symbolem szczęścia, a teraz? Kazdy symbol ma różne znaczenia. Pojedyncza błyskawica od teraz jest symbolem kobiet walczacych o swoje ciało, o swoje prawo o prawo do człowieczeństwa.

    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-10-27 07:49:14

    Ty jesteś żenadą

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości