Reklama

Sierakowice. Mieszkańcy protestują i żądają wyjaśnień

26/01/2009 14:39
Redakcję Gazety Kartuskiej odwiedzili rozżaleni właściciele posesji i gruntów położonych we wsi Migi w gminie Sierakowice. Jeden z nich, pan Jan K., opowiedział szczegółowo o sporze, jaki od dłuższego czasu toczy się między mieszkańcami, a miejscowym urzędem gminy.

Pan Jan twierdzi, że sprawy monitowane przez nich w urzędzie, są lekceważone zarówno przez wójta, jak i jego zastępcę i przewodniczącego Rady Gminy. Urząd nie odpowiada na przyjęte i podstemplowane pisemne skargi, przewodniczący rady nie informuje o nich podczas sesji. Zdeterminowani mieszkańcy postanowili szukać sprawiedliwości u wojewody i w prasie. O co poszło?

Chcieliśmy podziałkować swoją ziemię dla dzieci. Od tego wszystko się zaczęło – mówi pan Jan. Wtedy odpowiedź, jak twierdzi pan Jan, nadeszła szybko. Poinformowano go, że ten teren znajduje się obecnie w granicach opracowywania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i że nie ma przeszkód, aby został podziałkowany.

Bardzo ucieszony udałem się więc do inspektora ds. budownictwa UG Sierakowice, pana Rade. Poinformował mnie, że wszystko jest w porządku i mogę się zwrócić do geodezji o pomiary.

Tam pan Jan dowiedział się, że musi mieć jeszcze mapkę z planu zagospodarowania przestrzennego. Udał się więc nasz rozmówca z powrotem do tego samego inspektora w urzędzie. Tu się dowiedział, że ma przyjść za tydzień, ale za tydzień, też nie było mapki, rzekomo z powodu awarii komputera.

Jak już ją w końcu dostałem, oczy mało mi nie wyszły na wierzch, bo zobaczyłem nagle, że obok, a częściowo i przez nasze działki i staw... idzie jakaś droga, o której ani ja nie wiedziałem, ani nikt z sąsiadów. Nie było żadnych konsultacji z mieszkańcami, informacji, jakoby miała tam być budowana droga. Mało tego, plan był kompletnie „pomylony”, jakby ten co go tworzył w życiu u nas nie był i nie widział jak naprawdę wygląda teren i co się na nim znajduje! - mówi rozemocjonowany pan Jan K.

Na mapce inne miejscowości

Pierwsze, co rzuciło się w oczy panu Janowi, to pomylone nazwy miejscowości.
- Taki plan, to przecież ważny dokument, uchwalony przez Radę Gminy, a tu widzę nagle, że moja działka jest w Karczewku, a nie w Migach, gdzie faktycznie się znajduje. Druga sprawa, to dojazd. Ludzie, którzy już tu mieszkają, mają doskonały dojazd do drogi wojewódzkiej, więc nie rozumiem, po co gmina planuje drugą, równoległą do wojewódzkiej drogę? Mają za dużo pieniędzy? Niech więc je przeznaczą na remont tych, co już są, a mieszkańcy będą ich po nogach całować.

Po co budować drogę, której nikt nie chce? Zdaje się, że w pierwszej kolejności miały być budowane te, które są niezbędne, prawda? My wiemy, że chodzi o to, aby „zrobić dobrze” jednemu z samorządowców, ale czy jest to priorytet, którym powinien się kierować samorząd? Czy nie jest to typowa prywata?

Pan Jan skarży się, że zgłaszał i kilkakrotnie rozmawiał na ten temat z wójtem, bez skutku. Jego zdaniem, za każdym razem był zbywany, a odpowiedzi były coraz to inne.

Szukali ratunku u przewodniczącego Rady Gminy. Tam też go nie uzyskali. Co prawda, przewodniczący obiecał, że na sesji poruszy tę sprawę, ale nic takiego nie nastąpiło.

- Kto tu rządzi na tych sesjach? - zadaje pytanie pan Jan. - Przewodniczący, czy może wójt? Dlaczego tak im zależy na tej drodze, skoro mieszkańcy jej nie chcą? W dzisiejszych czasach budować drogę dla jednego człowieka? Przecież radni się zmieniają i nie wiadomo, czy akurat ten będzie wójtowi „potrzebny” w następnych wyborach?

Pan Jan powiedział wiele gorzkich słów pod adresem sierakowickiego samorządu, ale z wiadomych powodów ich tu nie cytujemy.

Kto ma rację? Na pewno czas pokaże na ile będzie to droga wykorzystana i konieczna, biorąc pod uwagę planowane przez gminę inwestycje.

Lucyna Puzdrowska, Gazeta Kartuska

Co na to sierakowicki urząd gminy? O tym można przeczytać w jutrzejszym wydaniu Gazety Kartuskiej.

Ponadto w numerze:
- za co przedszkolaki kochają swoich dziadków;
- o środkach budżetowych pozyskanych przez gminę Kartuzy;
- o komisji, która wykrywać będzie nieprawidłowości w wydawaniu funduszy unijnych przez gminy i inne instytucje.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ala - niezalogowany 2009-02-11 23:05:34

    No więc mamy bezprawie w dobie prawa :( No gratuluję władzom gminy takich pomysłów !!! :/ To jest jawna dyskryminacja zwykłych obywateli !!! To jest przestępstwo !!! Winni zaistniałej sytuacji powinni ponieść konsekwencje prawne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    biały76 - niezalogowany 2009-01-31 11:14:15

    takimi sprawami powinna zająć się prokuratura z urzędu chyba ,że się dobrze znają z grupą trzymającą władzę dlaczego ci starzy pracownicy jeszcze pracują i załatwiają swoje ciemnne interesy a młodych odsuwają

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    agnieszkaxx1983 - niezalogowany 2009-01-27 16:09:04

    Bardzo współczuje mieszkańcom,którzy mają do czynienia z urzędnikami z Sierakowic-PORAŻKA.Coś załatwić tam uczciwie...graniczy z cudem.Inspektor ds.budownictwa....szkoda pisać....nie wiem co on jeszcze robi na tym stanowisku-niedość,że nic nie można z nim normalnie załatwić, prawie nigdy go nie ma na stanowisku pracy(chyba ukrywa się przed ludźmi).....to jeszcze robi takie przekręty,ze dziwie sie, że Władze gminy tego nie widzą...o czymś to już świadczy.......... Pełen szacun dla mieszkańców,którzy w końcu się zajęli ciemną sferą działalności w tejże gminie. Mam nadzieje,że odpowiednie osoby poniosą w końcu konsekwencje!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości