W poniedziałek w Sierakowicach odbyła się konferencja prasowa poświęcona wszczęciu procedury nadania miejscowości praw miejskich. Choć wójt gminy Mirosław Kuczkowski zapewniał, że „to mieszkańcy zdecydują”, tempo działań i brak konkretnych wyliczeń nadal budzi wątpliwości.
Jako pierwszy głos zabrał wójt Mirosław Kuczkowski, wskazując dlaczego Sierakowice mają zyskać status miasta.
- Dlaczego w ogóle rozważamy zmianę statusu Sierakowic na miasto? Nasza miejscowość spełnia wszystkie kryteria określone w ustawie oraz w rozporządzeniu Rady Ministrów, a ponadto posiada wiele cech miastotwórczych i oddziaływanie ponadlokalne. Mamy centrum medyczne, z którego korzystają mieszkańcy wielu gmin i powiatów; szeroko rozwinięty rynek handlowy; prężnie działające centrum kultury; rynek będący charakterystycznym elementem układu miejskiego; a wkrótce — po rewitalizacji — uruchomioną linię kolejową, która otworzy nas na mieszkańców innych miejscowości. W Sierakowicach funkcjonują też szkoły ponadpodstawowe, do których uczęszczają uczniowie spoza naszej gminy. Położenie przy głównych szlakach komunikacyjnych między Lęborkiem, Kościerzyną i Kartuzami oraz duża liczba podmiotów gospodarczych, aptek, banków i centrów handlowych dodatkowo świadczą o miejskim charakterze naszej miejscowości - mówił wójt Mirosław Kuczkowski.Reklama
- W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania i obawy mieszkańców. Chcę jasno powiedzieć: podatki nie wzrosną z powodu nadania praw miejskich. Stawki podatków ustala Rada Gminy, a w wielu miastach są one niższe niż w gminach wiejskich. Nie będzie konieczności wymiany dowodów osobistych. Nie ma też żadnych przesłanek, aby wzrosły opłaty za odpady — obecne stawki pokazują, że jako gmina wiejska utrzymujemy je na poziomie dolnym. W materiałach informacyjnych, które dostarczymy mieszkańcom, znajdą się proste odpowiedzi na najważniejsze pytania, a podczas konsultacji będę szczegółowo omawiać każdy aspekt tej sprawy, w sposób całkowicie transparentny - dodawał.
Przedstawił także ogólny harmonogram konsultacji społecznych: pierwsze spotkania mają się odbyć 11, 17 i 18 grudnia, a w styczniu rozpocznie się kolejny cykl spotkań, tak aby konsultacje zakończyć do 31 stycznia. Co ważne, tylko do 31 marca rada gminy ma czas na podjęcie uchwały i przesłanie wniosku do wojewody, co oznacza, że jeśli konsultacje nie wskażą wyraźnej przewagi jednego stanowiska, referendum może się nie odbyć.
- Szanowni Państwo, konsultacje są formą wyrażenia woli mieszkańców i ta wola jest dla nas niezwykle istotna. Wynik konsultacji będzie miał realny wpływ na decyzje, które podejmie Rada Gminy. Jeśli w konsultacjach pojawią się głosy pozytywne, wówczas za pośrednictwem właściwej wojewody trafi do odpowiedniego ministra, a następnie do Rady Ministrów wniosek o nadanie praw miejskich. Zapewniam, że żadna decyzja w tej kwestii nie zapadnie przed zakończeniem konsultacji — mówił wójt Kuczkowski.
Dziennikarze szybko przeszli do pytań o referendum i konkretne korzyści finansowe.
- Jedną z form działania radnych są konsultacje społeczne, ale dopuszczalną formą jest również referendum. W przypadku wcześniejszych wniosków w żadnym z nich nie zdecydowano o przeprowadzeniu referendum. Jeśli pojawi się wniosek lub projekt uchwały w sprawie referendum, który spełni wszystkie wymogi formalne, zostanie złożony do Przewodniczącego Rady Gminy i procedowany. Dotychczasowy projekt nie spełniał wymogów formalnych — nie został złożony w terminie i nie miał opinii prawnej — wyjaśniał wójt.
Padło także pytanie do prezydium rady, o to, jakie ma zdanie odnośnie referendum.
- Konsultacje społeczne są jedną z możliwych form dialogu z mieszkańcami, podobnie jak referendum. Uważam jednak, że to właśnie konsultacje stanowią najbardziej właściwą i bezpośrednią formę rozmowy z mieszkańcami. Pozwalają one na wymianę opinii i wysłuchanie różnych głosów. To narzędzie, które w tej sytuacji najlepiej służy prowadzeniu konstruktywnego dialogu - podkreślał z kolei Piotr Woźniak, Przewodniczący Rady Gminy Sierakowice.
Wiceprzewodniczący Rady Witold Sildatk również przychyla się do konsultacji, ale jego wypowiedź potwierdza, że ostateczna decyzja i tak należy do rady
- Na każdym etapie tego procesu będziemy reagować na sygnały docierające do nas — również te związane z kartami konsultacyjnymi. Po przeprowadzeniu konsultacji odbędzie się głosowanie, w ankietach. Zgodnie z obowiązującym prawem, nawet gdyby przeprowadzono referendum, to i tak ostateczne decyzje należałyby do Rady Gminy. Dlatego konsultacje są właściwą formą dialogu - przekonywał Witold Syldatk.
Drugi z wiceprzewodnicących Mariusz Labuda podzielił zdanie swoich przedmówców, twierdząc na dodatek, że "nie jest tak, że wójt chce zostać burmistrzem".
Konkrety? “Kto policzy, ten dostanie nagrodę”
Najbardziej wymowna była odpowiedź wójta Kuczkowskiego na pytanie o to, czy została przygotowana analiza korzyści wynikających z przekształcenia Sierakowic w miasto.
- To, co powiedziałem, powtórzę jeszcze raz. Otwieramy sobie pewne drzwi do korzystania z wielu funduszy, które umożliwią nam startowanie i aplikowanie o środki jako małe miasto. Jeżeli ktoś w Sierakowicach jest tak silny, że potrafi na kartce wyliczyć, ile dokładnie będzie korzyści, ile milionów złotych czy euro z tego będzie, to dostanie nagrodę. Najpierw trzeba te drzwi otworzyć, pójść dalej. Potencjalna możliwość taka jest. - odpowiedział wójt Kuczkowski.Reklama
Tym samym wójt przyznał więc wprost, że konkretnych wyliczeń nie ma, a korzyści pozostają na poziomie deklaracji i potencjalnych możliwości.
Po co ten pośpiech?
Choć wójt zapewniał, że „nie ma żadnych ukrytych decyzji”, to tempo procedowania sprawy i brak analizy i danych sprawiają inne wrażenie. Harmonogram konsultacji rozłożony jest na zaledwie kilka spotkań, w okresie przedświątecznym i noworocznym, a cały proces ma się zakończyć już pod koniec stycznia. Jeśli wynik konsultacji będzie niejednoznaczny, referendum — którego domaga się coraz więcej mieszkańców — może już nie zdążyć się odbyć.
Nadanie praw miejskich to decyzja o charakterze historycznym i nieodwracalnym. Tymczasem poniedziałkowa konferencja nie rozwiała wątpliwości, a wręcz uwypukliła największy problem: brak szczegółów, brak analiz i brak realnego czasu na pogłębioną debatę społeczną.
Pozostaje więc pytanie, które padło również podczas konferencji — czy Sierakowice mają stać się miastem, bo taka jest potrzeba mieszkańców, czy dlatego, że samorząd jak najszybciej chce „otworzyć drzwi”, za którmi tak naprawdę nikt dalej nie wie, co może się znaleźć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zróbmy referendum za odwołaniem wójta i rady.
typowo kaszubskie podejście do sprawy
Zróbmy referendum za odwołaniem wójta i rady.
typowo kaszubskie podejście do sprawy