Niezaradność, bezradność, ubóstwo, brak pracy, choroba, niepełnosprawność, alkoholizm, agresja, przemoc, nieumiejętność dostosowania się do nowej rzeczywistości, marazm i niechęć do podejmowania nowych wyzwań - to tylko część problemów do rozwiązania, którymi zajmują się na co dzień pracownicy socjalni Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sierakowicach.
Sierakowicka drużyna liczy kilkanaście osób - dziewięciu pracowników socjalnych, aspirant pracy socjalnej oraz zespół poradnictwa specjalistycznego, czyli pedagog , psycholog i specjalista pracy z rodziną oraz administracja. Całą załogą zawiaduje kierownik Ryszard Klajn.
Zadania realizowane przez ośrodek najczęściej kojarzą się ze świadczeniami rzeczowymi i finansowymi. To mocno zakorzeniony stereotyp, a tak naprawdę jest tylko "dodatkiem" do pracy pracowników GOPS-u.
- Przede wszystkim chodzi o ukierunkowanie naszego klienta na jego możliwości, zasoby i siły, które posiada, a często ich sobie nie uświadamia - stwierdziła Cecylia Tuźnik, zastępczyni kierownika sierakowickiego GOPS-u. - Chodzi o to, żeby im się chciało chcieć zmienić własną sytuację życiową. To jest najtrudniejszy element naszej pracy.
Pracownik socjalny jest jak "wywiadowca". To on jako pierwszy wszystko bierze na swoje barki. Podstawą pracy GOPS-u jest właśnie on. Sprawdza sytuację zdrowotną, mieszkaniową, ekonomiczną, rodzinną i proponuje odpowiednią pomoc. Po wywiadzie i zebraniu dokumentacji to pracownik decyduje o tym, jaką formę pomocy należy rodzinie czy osobie przyznać. Jakiego rodzaju wsparcia udzielić, aby rodzina mogła przezwyciężyć swoją trudną sytuację.
Ewa Grzenkowicz, starszy specjalista pracy socjalnej, ma za sobą 23 lata pracy. Z takiej perspektywy dobrze widać zachodzące zmiany. Przede wszystkim wzrosła ilość korzystających z pomocy społecznej. Kiedyś obejmowała ona ludzi starszych, niepełnosprawnych, wymagających opieki, o niskich dochodach. O pomoc ubiegały się też rodziny wielodzietne, którym nie starczało na utrzymanie. Teraz są to osoby młodsze, bezrobotne lub nie podejmujące pracy, głównie kobiety. Mają one trudności ze znalezieniem pracy czy przekwalifikowaniem się. Do tego dochodzi jeszcze grupa rodzin, w których występuje alkoholizm. Zdarzają się też rodziny, w których występuje przemoc i chorzy psychicznie.
- Nie tylko problemy się zmieniły, ale sami podopieczni się zmienili - powiedziała nasza rozmówczyni. - są bardziej wymagający, roszczeniowi, a nawet agresywni. To "nowość" w naszej pracy.
- Jest coraz mniej wielopokoleniowych rodzin, w których pielęgnuje się wartości, wzory zachowania i postępowania - dodała CecyliaTuźnik. - Dzieci często są pozostawione same sobie. Jeżeli nakłada się jeszcze na to alkoholizm, przemoc czy niezaradność opiekuńczo-wychowawcza, to nie możemy pozostawać obojętni. Wówczas kierujemy do rodziny asystenta rodziny. Asystent rodziny to nowy zawód i nowa usługa w systemie wspierania rodziny. W chwili obecnej nasz ośrodek zatrudnia dwóch asystentów, którzy mają duży udział w budowaniu nowej jakości pracy socjalnej.
W pracy pracownika socjalnego zdarzają się kontrowersyjne i niebezpieczne sytuacje, o czym przekonała się na własnej skórze Ewa Grzenkowicz. Jedną z nich przeżyła podczas wizyty u swojego podopiecznego, który chętnie zaglądał do kieliszka. Bardzo się zdenerwował, bo zbiła się szyba w oknie. Krzycząc, biegał po całym domu… z dużym nożem w ręku. - Wycofałam się z budynku, nie będąc pewna, czy nie spotka mnie coś złego - wyznała nasza rozmówczyni.
Ewa Płotka, starszy specjalista pracy socjalnej, ma za sobą 16-letni staż pracy. Ona również bywała w opałach. Widok stojącego przed domem dorastającego chłopca z wielkim… tasakiem, którym uderzał w drewniany klocek, może zmrozić w krew w żyłach. - Ojciec mający zachwiania emocjonalne nie widział zagrożenia, pomimo że jego syn ma określony stopień niepełnosprawności intelektualnej - wspomina pani Ewa. - To jeszcze bardziej wzbudziło mój lęk.
- W tej chwili pracownicy mają ułatwione zadanie, gdyż zgodnie ze zmianą ustawową możemy wnioskować o asystę policji do pracy w terenie - stwierdził Ryszard Klajn, kierownik GOPS-u w Sierakowicach. - Warto wspomnieć, że do tej pory, gdy prosiliśmy sierakowicką policję o pomoc, nigdy nam nie odmówiła.
W sierakowickim ośrodku wypracowano własny sposób rozwiązywania wyjątkowo trudnych spraw. Wówczas zespołowo jako drużyna wspólnie omawiają strategię. Zapraszają też do siebie osobę czy rodzinę, z którą zawierają porozumienie. Każda ze stron deklaruje jakie zostaną podjęte działania, aby problem skutecznie rozwiązać. Na tym polu odnoszą wiele sukcesów.
Od kilkunastu lat realizują własny program o dość intrygującej nazwie - BMW, co oznacza: budujemy, motywujemy, wspieramy.
- Jego głównym celem jest wyrwanie z marazmu, siedzenia w czterech ścianach domu i przekonywanie do pracy w zespole - oznajmił kierownik Ryszard Klajn.
W programie obejmującym lata 2012 - 2015 uczestniczyło 31 osób. Zakończyło go 19, a 10 znalazło pracę lub uzyskało prawo do świadczeń emerytalnych.
Co daje pracownikom sierakowickiego GOPS-u największą satysfakcję? Jeżeli udaje się klienta uniezależnić od pomocy społecznej i jest on w stanie sam sobie poradzić finansowo i społecznie.
21 listopada obchodzony jest Dzień Pracownika Socjalnego.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze