Ministerstwo Finansów umorzyło sprawę dotyczącą wielodzietnej rodziny z gminy Sierakowice, która na skutek donosu miała zapłacić 50.000 zł opłaty legalizacyjnej za rozbudowę domu bez pozwolenia. W rozwiązaniu problemu pomogła im gmina Sierakowice.
Sprawa dotyczy wielodzietnej rodziny z gminy Sierakowice, która otrzymała w spadku mały domek. Ze względu na to, że urodziło się im dziesięcioro dzieci i budynek był dla nich zbyt mały, postanowili na cele mieszkalne rozbudować obiekt gospodarczy.
- Są to prości ludzie nieznający prawa. Większość myśli, że jeśli jest się właścicielem, to można robić ze swoją nieruchomością, co się chce. Nie przewidzieli jednego, że może być donos. I miał miejsce donos na tych ludzi do prokuratury o samowoli budowlanej. Ten donosiciel wiedział, gdzie ma złożyć donos. Ktoś po tchórzostwu, nie pokazując twarzy, złożył donos. To staje się normalne, choć w moim odczuciu normalne to to nie jest. Prokurator na skutek zawiadomienia o samowoli budowlanej powiadomił inspektora budowlanego. Ten pojechał na miejsce - mówił wójt Tadeusz Kobiela.
Rodzina po wizycie inspektora miała dwie możliwości: rozebrać obiekt albo zalegalizować rozbudowę uiszczając opłatę w wysokości 50.000 zł. Udzielić im pomocy postanowiła gmina Sierakowice, ta jednak początkowo nie przynosiła ona oczekiwanych efektów.
- Gmina pomagała tej rodzinie, nie powiem, że nie. Dwukrotnie pomogliśmy im pisać do wojewody, ale zarówno poprzedni, jak i obecny odrzucił nasz wniosek. Pisaliśmy także dwukrotnie do Ministerstwa Finansów, który jest ostateczną instancją w takich sprawach - mówi wójt gminy Sierakowice.
Szczęśliwie Ministerstwo Finansów sprawę rozpatrzyło przychylnie dla wielodzietnej rodziny.
- W środę przyszła do mnie pani z tej rodziny, mówiąc po kaszubsku: "Panie wójcie, my aż nie możemy spać, teraz z radości, a wcześniej z tych kłopotów". Pokazała mi wtedy pismo z Ministerstwa Finansów, z którego wynika, że postanowiono umorzyć sprawę uchylając wcześniejsze decyzje umowy. Umorzono także karę w wysokości 50.000 zł. Zresztą oni pewnie by i tak tego nigdy nie zapłacili, więc byłby to tylko problem dla egzekującego - informuje Tadeusz Kobiela.
- Bardzo podobała mi się argumentacja w tej sprawie, powinna być pokazywana studentom prawa. Dotyczyła ona tego, że ważny jest nie tylko interes Państwa ale i interes jednostki ze względów społecznych, a myśmy od początku w ten sposób tę sprawę przedstawiali. Decyzja o umorzeniu postępowania jest ostateczna, można się co prawda jeszcze od niej odwołać, ale z reguły pracownicy wojewody podtrzymują decyzję Ministra Finansów - dodaje.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze