Na wtorkowej sesji rady gminy Sierakowice, radni rozpatrzyli skargę na wójta, Tadeusz Kobielę. Dyrektor szkoły w Szopie oskarżył wójta o nękanie go i jego matki korespondencją dostarczaną na prywatny adres poprzez gminnego kuriera. Rada skargę uznała za bezzasadną, Tadeusz Kobiela z kolei uważa, że skarga spowodowana jest tym, że dyrektor placówki nagminnie uchyla się od przeprowadzenia kontroli i unika odbierania korespondencji.
Jednym z ostatnich punktów wtorkowej sesji rady gminy Sierakowice, było rozpatrzenie skargi na działalność wójta gminy, Tadeusza Kobiela. Pismo w tej sprawie do rady wystosował Przemysław Łagosz, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego "Mała Szkoła" w Szopie. Zarzuca on wójtowi naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych, a także i nękanie go gminnym kurierem w miejscu zamieszkania.
- Niniejszym zarzucam wójtowi gminy Sierakowice naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych. Wójt używając gminnego gońca dostarczającego korespondencje, a także i mojego adresu zamieszkania nęka mnie i moją starszą 82-letnią matkę w moim domu. Korespondencję kierowaną do mnie, jako do dyrektora szkoły w Szopie, próbuje zostawić w moim miejscu zamieszkania, również pod moją nieobecność. Ostatnio zdarzyło się nawet, że list adresowany do Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Sołectwa Bącka Huta, również próbowano zostawić w moim domu. Tego listu również nie odebrałem i nie zamierzam odbierać żadnych listów kierowanych na adres inny, niż mój prywatny. Proszę również w tym zakresie nie nękać mojej starszej matki - pisze dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego "Mała Szkoła" w Szopie.
- Myślę, że istnieją inne, bardziej cywilizowane metody dostarczania korespondencji w ostatnim dniu, kiedy trzeba to zrobić, bo wcześniej urzędnicy nie zdążyli stworzyć pisma, żeby je wysłać przesyłką pocztową. Żądam ukarania wójta gminy Sierakowice w związku z naruszeniem ustawy o ochronie danych osobowych - dodaje.
Całą zaś sprawę zupełnie inaczej widzi wójt, Tadeusz Kobiela. Uważa on, że jest ona spowodowana unikaniem gminnej korespondencji przez dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego "Mała Szkoła" w Szopie.
- Sześciokrotnie podchodziliśmy do obowiązku skontrolowania tej szkoły. My wejść do tej szkoły musimy, to jest obowiązek samorządu i tak ustawodawca ustanowił. Jeśli korzysta ona z pieniędzy publicznych, to gmina musi raz do roku skontrolować taką szkołę - tłumaczy wójt gminy Sierakowice.
- A oni albo nas tam nie wpuszczają, albo nie przychodzą na umówiony termin, albo też nie przyjmują korespondencji, udając, że jej nie dostają. No więc nasz kurier będąc w Gowidlinie, rozwożąc tam pocztę, złapał pana Łagosza. I pan Łagosz się o to śmiertelnie obraził. Stwierdził, że to było naruszenie jego dóbr osobistych. No i oczywiście wystosował skargę na wójta, bo wójt wysłał tam kuriera - dodaje wójt.
Wójt gminy Sierakowice, Tadeusz Kobiela podejrzewa także, że tak nagminne unikanie kontroli, najprawdopodobniej spowodowane jest tym, że szkoła ma coś do ukrycia. Skarga na działalność wójta została przedstawiona na komisji rewizyjnej, która uznała ją za bezzasadną.
- W toku prowadzonych czynności wyjaśniających rada nie ustaliła żeby wójt gminy podejmował czynności służbowe w sposób nieprawidłowy - czytamy w wyjaśnieniu komisji rewizyjnej gminy Sierakowice.
- Kwestię doręczania przesyłek administracyjnych reguluje między innymi kodeks postępowania administracyjnego. Zgodnie z nim, pisma doręcza się osobom fizycznym w miejscu publicznym, lub w miejscu pracy. Pisma mogą być również doręczane w lokalu administracji publicznej, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej. W razie niemożności dostarczenia pisma, bądź szczególnej potrzeby, pisma doręcza się w każdym miejscu, w którym się adresata zastanie - czytamy dalej.
Po odczytaniu stanowiska komisji rewizyjnej, radni poddali głosowaniu uchwałę, która uznała skargę na wójta gminy Sierakowice za bezzasadną. Została ona przegłosowana jednogłośnie.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze