Reklama

Skrzeszewo Żukowskie. Dzikie zwierzę terroryzowało wieś

Mieszkańcy Skrzeszewa Żukowskiego odetchnęli z ulgą. Ich miejscowość była przez kilka wrześniowych nocy nawiedzana przez tajemnicze, dzikie zwierzę. Gospodarze znajdywali nad ranem zagryzione owce, kozy, a nawet krowę i psy. - Od dwóch tygodni mamy na szczęście spokój - nie kryje radości Elżbieta Klinkosz, sołtys miejscowości.

Choć od ostatniego ataku minęło już kilkanaście dni, wciąż nie wiadomo co tak skutecznie uprzykrzało życie skrzeszewianom. Z relacji rolników wynika, że było to czteronożne zwierzę, psopodobne, ale co konkretnie - nigdy nikomu nie udało się ustalić. "Napastnik" zawsze działał bowiem pod osłoną nocy.

Po kilku takich atakach przez wieś przetoczyło się mnóstwo plotek. Jedni podejrzewali, że pod gospodarstwa podchodzą wygłodniałe wilki. Inni wskazywali na watahę zdziczałych psów, a jeszcze inni na drapieżnego kota - takiego, jaki grasował i siał popłoch przed dwoma laty na Opolszczyźnie.

Faktem jest jednak, że realne szkody w postaci brutalnie zagryzionych zwierząt domowych poniosło kilku skrzeszewskich rolników. Wśród ofiar drapieżnika znalazły się w krótkim czasie owce, kozy, a nawet krowa i psy. Strach sprawił, że ludzie zaczęli obawiać się wychodzić po zmroku na zewnątrz. Pogryzienia skończyły się jednak równie szybko i nagle, co ich pojawienie.

- W tej chwili mamy już spokój. Wszystko skończyło się jakieś dwa tygodnie temu. Zgłosiłam problem do gminy i wkrótce potem na miejscu pojawili się jacyś urzędnicy razem z policją. Nie wiem co zrobili, ale od tamtej pory nikt nie zgłaszał mi już kolejnych ataków - potwierdza sołtys Skrzeszewa, Elżbieta Klinkosz.

Żukowscy funkcjonariusze potwierdzają, że rzeczywiści zostali powiadomieni o dwóch przypadkach ataków na zwierzęta domowe, ale czynności wyjaśniające wciąż trwają.

- Zgłoszono nam przypadki zagryzień w Skrzeszewie oraz Przyjaźni. W jednym z nich zaduszone zostały owce i pies, a w drugim koza i pies. Nawiązaliśmy kontakt z Nadleśnictwem Kolbudy, które mamy nadzieję pomoże nam na podstawie zadanych zwierzętom ran ustalić czy padły one ofiarom ataku psów czy też wilków lub innych dzikich zwierząt - wyjaśnia podinsp. Ewa Halman z Komisariatu Policji w Żukowie.

Sprawa wciąż nie jest więc zamknięta. Policja czeka na opinię. Żadnych zwierząt, które mogłyby dopuścić się tego rodzaju napaści do tej pory nie schwytano. Dlatego też stróże prawa apelują do właścicieli gospodarstw rolnych, aby w miarę możliwości zamykali swoje zwierzęta na noc, tak by jeśli nie uniemożliwić, to przynajmniej maksymalnie utrudnić podobne ataki. Do czasu wyjaśnienia zagadkowych pogryzień, warto też samemu zachować szczególną ostrożność i wieczorne wyjścia ograniczyć do niezbędnego minimum.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    guru - niezalogowany 2011-09-07 10:49:24

    może to CIUPAKABRAS ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    emeena - niezalogowany 2011-09-05 13:28:16

    jakiś czas temu była informacja o psach grasujących w Przyjaźni...może zwiększyły swoją grupę i już nie bały się polować???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości