Reklama

Somonino. Awantura o wodę

09/03/2010 10:14
Podczas ostatniej sesji somonińskiej rady burzliwą dyskusję wywołała sprawa cen wody, a raczej otoczka wokół ich ustalania. Radni bowiem nie zaakceptowali propozycji złożonych przez Gminny Zakład Remontowo-Usługowy.

Interpelacje

Tych tym razem nie było dużo, ale jeden głos się znalazł. Swoje uwagi zgłosił, co nie dziwi, radny Armatowski. Pan Edmund jest niezawodny w tym punkcie obrad. Tym razem interpelował, by polepszyć jakość wody w okolicy sołectwa Borcz, a jednocześnie, by zrobić porządek z drogą prowadzącą do posesji pana Dawidowskiego.

– Tam zalega gruba warstwa śniegu, ludzie co prawda mają z jednej strony dojazd, ale z drugiej nie mają i to wymaga pokonania większej odległości, np. wożąc dzieci do, bądź ze szkoły – mówił.

Radny interpelował też w sprawie zadbania o przystanek, który wymaga naprawy.

Awanturka o wodę

Ceny wody, a raczej otoczka wokół ich ustalania, tym razem wywołały dłuższą dyskusję. Radni bowiem nie zaakceptowali propozycji złożonych przez Gminny Zakład Remontowo-Usługowy. Roman Czenstkowski, szef zakładu, przedstawił radnym kalkulację kosztów i zysków na ten rok, czego efektem miała być podwyżka. I podwyżka, w stosunku do ubiegłego roku jest, ale mimo to stawki są niższe od tych proponowanych przez GZR-u.

Dość kategorycznie sprzeciwił się kolegom radnym wiceprzewodniczący Janusz Kocur. Poparł Romana Czenstkowskiego twierdząc, że to nie radni, a właśnie zakład powinien proponować stawki, a rada je poprzeć.

– To przecież zakład odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie, jakość wody, realizowane inwestycje. Jak mogą cokolwiek zrobić, nie mając na to środków – mówił J. Kocur. – Panowie radni nie chcą im zagwarantować środków, ale zapewne już niedługo pojawią się żądania i pytania o inwestycje, jak chociażby nową hydrofornię w Hopowie. Skąd kierownik ma wziąć na to pieniądze, skoro ograniczamy mu budżet?

Sam R. Czenstkowski zapowiedział ograniczenie inwestycji.

– Nie mam wyjścia – mówił. – Różnica pomiędzy wykalkulowanymi przez zakład stawkami, a tymi, co państwo proponujecie, wynosi 115 tys. zł. Za te pieniądze można by dużo zrobić.

W imieniu radnych, którzy opowiedzieli się za obniżeniem proponowanych przez zakład stawek, wypowiedział się Damian Kryszewski.

- To kierownik powinien wypracować oszczędności, a nie braki uzupełniać z portfeli mieszkańców. Nie możemy wciąż ich obciążać podwyżkami.

Radny zasugerował też, gdzie kierownik winien szukać ewentualnych zysków:

– Są firmy, których zrzut ścieków przekracza aż ośmiokrotnie dozwolone normy, może tu należałoby się wykazać stanowczością i wyegzekwować co się zakładowi należy.

Głos w dyskusji zabrał też radny Stanisław Brylowski, zapowiadając, że dojdzie do "przelewania z kieszeni w kieszeń". Chciałoby się dodać, że w tym samym garniturze, bo jeśli gmina będzie musiała z własnego budżetu zasilić dodatkowo swój gminny zakład brakującą kwotą 115 tys. zł, to i tak gdzieś tych pieniędzy zabraknie. Do lamusa przejdzie np. jakiś planowany chodnik, czy łatanie pozimowe niektórych dróg. Tak źle i tak niedobrze.

Wójt Mieczysław Flisikowski próbował uspokoić nastroje i zapowiedział, że jeśli tylko wolne środki w budżecie się znajdą, zostaną przeznaczone właśnie na wyrównanie tej niekorzystnej dla zakładu decyzji radnych.

– Zgadza się, to zakład kalkuluje zyski i straty i to zakład proponuje wykalkulowane stawki za wodę i ścieki. Nam nie wolno w nie ingerować. Gdyby rada ich nie zaakceptowała, to wojewoda unieważniłby uchwałę, a stawki obowiązywałyby takie, jak zakład zaproponował. W związku ze stanowiskiem radnych, próbowaliśmy znaleźć jakiś kompromis, dlatego ceny wody idą w górę, ale nie do wysokości proponowanych przez zakład – mówi wójt.

Nowa aparatura piszczała

z zachwytu, że mogła zadebiutować podczas obrad radnych. Piszczała w przenośni i dosłownie, bo pomijając zaszczyt debiutu w tak szacownym gremium, niestety, nie została przez fachowców profesjonalnie przygotowana. Albo wypowiedziom towarzyszył pisk, albo cisza, bo w ogóle nie działała.

Koszt nowych urządzeń to 6 tys. zł. Wszystko po to, jak powiedział wójt M. Flisikowski, żeby wypowiedzi były bardziej słyszalne i łatwiej było uzyskać precyzyjne nagranie z sesji. Na pewno po dostrojeniu aparatury uda się taki efekt uzyskać. Początki zawsze bywają trudne i póki co wywoływały na sesji raczej śmiech i rozbawienie, niż rozdrażnienie.

Za wspomnianą kwotę zamontowano w suficie głośniki, zakupiono kilka mikrofonów na biurka i mikroport (przypinany) dla przewodniczącego rady.
Na kolejnej sesji na pewno będzie już wyraźnie i głośno.

Lucyna Puzdrowska, Gazeta Kartuska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sylvester46 - niezalogowany 2010-03-09 16:32:42

    Dlaczego każdego roku musi być podwyżka za wodę za działki itd... ja od trzech lat mam tą samą wypłatę To że jest inflacja mojego szefa nie interesuje ale na gminie wypłaty mają co roku wyższe a na dodatek jeszcze premie mają, nie ważne że jest kryzys. Zamiast wspomóc wodociągi to lepiej wydać to na meble w biurach . Mieszkańcy i tak zapłacą bo nie mają wyjścia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2010-03-09 10:48:56

    Ciekawe zdjęcie. To kto na tej radzie zabił? :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości