Reklama

Somonino. Mieszkańcy oburzeni dojściem na dworzec: "Tylko dla miłośników sportów ekstremalnych"

Zdaniem wielu osób, korzystających z dworca PKP w Somoninie dużym problemem jest niebezpieczne dojście do peronów. Jak zaznaczają, jest ono dostosowane bardziej dla miłośników sportów ekstremalnych, niż pasażerów. Władze gminy tłumaczą, że mają związane ręce, bo wciąż nie udało się dokończyć formalności związanych z przejęciem dworca, co uniemożliwia uprzątnięcie tego miejsca.

Z prośbą o interwencję w sprawie niebezpiecznego dojścia na dworzec PKP w Somoninie zwróciła się do nas pani Weronika, mieszkanka Somonina, która codziennie korzysta z kolei. Jak zauważa, pojawia się on niezależnie od warunków pogodowych, czy też pory roku.

- Schody jak i podjazd dla wózków czy też rowerów są w stanie fatalnym. Tak, w tym miejscu to chyba będzie dobre określenie. W okresie wiosenno-letnim krzaki (bo krzewami nazwać tego nie można) uniemożliwiają przejazd wózkiem z dzieckiem, który przecież właśnie do tego jest przeznaczony. Natomiast w okresie jesienno-zimowym nie jest ciężko o złamanie nogi. Schody są zarośnięte trawą, dodatkowo przykrywa je spora warstwa przymarzających liści. Jeśli ktoś jest miłośnikiem sportów ekstremalnych lub po prostu lubi skok adrenaliny to proponuję zaczekać aż spadnie dodatkowo śnieg, znacznie uatrakcyjnia to zejście bądź zjazd na dół - podkreśla mieszkanka Somonina.

- Wspomniane wcześniej krzaki służą ludziom za toaletę, wysypisko śmieci i idealny separator od Komisariatu Policji dla zwolenników różnego rodzaju używek. A jeśli ktoś chce zarysować samochód to jak najbardziej może go ustawić na parkingu - krzaczki załatwią resztę. Czy mieszkańcy i pasażerowie muszą zwracać właściwym osobom na takie rzeczy uwagę? Wiem, że nie muszą dojeżdżać do pracy pociągiem, ale jadąc samochodem chyba widzą w jakim stanie jest ten odcinek. W tej chwili wygląda to tak, jak "bezpański teren". Ani gmina Somonino, ani grupa PKP nie robią nic w kierunku posprzątania tego miejsca - dodaje.

Jak się dowiedzieliśmy, teren przydworcowy obecnie jest własnością kilku spółek z grupy PKP. Chociaż w ubiegłym roku podpisano list intencyjny w sprawie przekazania go gminie Somonino, to formalności wciąż nie udało się dopiąć.

- My jako gmina, chociaż bardzo byśmy chcieli, nie możemy tam niczego zrobić, dopóki nie załatwimy wszystkich formalności. Ten teren zostanie nam przekazany łącznie z połową dworca. Tym niemniej te procedury trwają, w PKP jest kilkanaście spółek, i ten teren należy do kilku z nich. Początkowo wydawało się, że uda się to załatwić w pół roku. Tymczasem teraz mija już kolejny rok i nic nie zostało załatwione, ale to naprawdę nie jest z naszej winy - tłumaczy zastępca wójta gminy Somonino, Jerzy Kowalewski.

Jak dodaje, na chwilę obecną ciężko jest nawet określić chociażby przybliżony termin, w którym gmina zostałaby właścicielem dworca i przylegających do niego nieruchomości. Wygląda więc na to, że pasażerowie kolei jeszcze długo będą musieli zmagać z ekstremalnym dojściem do peronu.

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Hohnerek - niezalogowany 2016-11-14 17:35:14

    Przecież 1,5 roku szanowny poseł Lamczyk zorganizował na dworcu jego przekazanie. Był Pan Marszałek i cała świta. Oficjalnie mówiło sie że było to przekazanie. A teraz dowiadujemy się że to był tylko list intencyjny. Masakra...kolejne oszustwo. Polityka PO sięga dna!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości