Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dokładnie i cholera trafiłam na... eh. :cool:
rzeczywiscie ma szanse, ale nie tylko od niego zalezy czy zostanie ona wykorzystana a w praktyce czesto bywa ze idzie na taki profil na ktory sie dostanie, poza tym 16-latek nie zawsze jest w stanie podjac decyzje co chce robic przez reszte zycia Albo zwieksza szanse zdania matury. Poziom co roku jest inny i nigdy nie wiadomo na co sie trafi, nie kazdy potrafi zaryzykowac utrate calego roku (szczegolnie chlopak, ktoremu nie spieszno do armii) w szkole do ktorej chodzilem bylo chyba 5 polonistek, 6 anglistow, itd.
Będę się upierał ze ma, jezeli ktos ma osiem matematyk to w stosunku do tego co ma trzy ma 8/3 razy większą szansę nauczenia się więcej. Podobnie pewnie jest z językiem polskim, a z przedmiotami mniej podstawowymi ta proporcja jest z całą pewnością jeszcze większa np fizyka niektórzy już się nie uczą tego przedmiotu a inni mają go codziennie. Oczywiście zawsze są wyjątki, nie mniej w całej sprawie mi chodziło o to, że dana osoba pobiera naukę w klasie sprofilowanej, teoretycznie wybrała to co lubi i z czym wiąże swoją przyszłość, a następnie minimalizuje wymagania w stosunku do siebie (wybierając podstawę), a potem cos bredzi, że było łatwo, do wyboru oczywiście ma prawo , tylko niech potem nic już nie mówi. [ Dodano: Pią 07 Gru, 2007 23:14 ] Owszem od nich ale z drugiej strony o tym kto uczy w danej szkole wie się zanim się złoży podanie o przyjęcie. Zatem ma się realny wpływ na poziom swojego nauczania (czasami trochę większy wpływ mają rodzice).
Tu się z tobą zgadzam mituniu Niektóre lektury są naprawdę piękne,np."Lalka". "Zbrodnia i kara" też jest fajna.No i "Ludzie bezdomni" Masz rację dreams. Np z jednym nauczycielem matma była bardzo prosta,a z innym tak trudna,że ledwo co dało się połapać :rolleyes: :razz:
O z tym to ja bym się akurat nie zgodziła. Profil akurat ma bardzo mało wspólnego z poziomem nauki jaki narzucają NAUCZYCIELE. To właśnie od nich zależy czy uczeń umie czy nie. Ja również byłam w klasie humanistycznej i akurat pisałam maturę rozszerzoną - po tym co zastałam w arkuszu już mogłam osądzić jak rzeczywiście uczyła nas polonistka. Czego od nas wymagała - niby klasa z rozszerzonym polskim, a kiedy przeczytałam tematy na maturze oczy mi prawie z orbit wyskoczyły. Zdałam i wg mojego mniemania nie najgorzej, jednak mało było w ogóle osób, które zdecydowały się na rozszerzenie. Dlaczego? Albo - przez kogo?
Może i nie, ale jest tyle pięknych lektur, które warto przeczytać "dla siebie" ;)
Oczywiście jest to twoja prywatna sprawa jakie czytasz książki. Mi się wydawało , że dla ludzi czytajacych przeczytanie lektur nie stanowi problemu, nawet jeżeli sa mniej ciekawe lub wręcz kiepskie, mało tego, żeby móc tak powiedzieć trzeba najpierw przeczytać.
dlaczego? fakt ze nie czytalem lektur nie swiadczy o tym, ze wogole ksiazek nie czytam :P
To smutne, czy jak wola politycy "porażające" [ Dodano: Pią 07 Gru, 2007 09:42 ] Nie jestem zorientowany czy o łatwości mówili ci co wybrali wersję podstawową, czy również te osoby , które wybrały wersję rozszerzoną. Bo mówienie np. przez osoby z klas humanistycznych o łatwości matury, w przypadku wyboru przez nich matury w stopniu podstawowym to lekka kpina. Lepiej zeby już nic nie mówili.
ja przez cale liceum przeczytalem jedna jedyna lekture ("Mendel Gdański", ok 25 str :) ) a cos tam jednak na maturze napisalem :P wiec sytuacja chyba podobna :mrgreen:
Paranoja-pisac na temat Wesela,ktorego sie jeszcze nie przerabialo.
Dokładnie i cholera trafiłam na... eh. :cool:
rzeczywiscie ma szanse, ale nie tylko od niego zalezy czy zostanie ona wykorzystana a w praktyce czesto bywa ze idzie na taki profil na ktory sie dostanie, poza tym 16-latek nie zawsze jest w stanie podjac decyzje co chce robic przez reszte zycia Albo zwieksza szanse zdania matury. Poziom co roku jest inny i nigdy nie wiadomo na co sie trafi, nie kazdy potrafi zaryzykowac utrate calego roku (szczegolnie chlopak, ktoremu nie spieszno do armii) w szkole do ktorej chodzilem bylo chyba 5 polonistek, 6 anglistow, itd.
Będę się upierał ze ma, jezeli ktos ma osiem matematyk to w stosunku do tego co ma trzy ma 8/3 razy większą szansę nauczenia się więcej. Podobnie pewnie jest z językiem polskim, a z przedmiotami mniej podstawowymi ta proporcja jest z całą pewnością jeszcze większa np fizyka niektórzy już się nie uczą tego przedmiotu a inni mają go codziennie. Oczywiście zawsze są wyjątki, nie mniej w całej sprawie mi chodziło o to, że dana osoba pobiera naukę w klasie sprofilowanej, teoretycznie wybrała to co lubi i z czym wiąże swoją przyszłość, a następnie minimalizuje wymagania w stosunku do siebie (wybierając podstawę), a potem cos bredzi, że było łatwo, do wyboru oczywiście ma prawo , tylko niech potem nic już nie mówi. [ Dodano: Pią 07 Gru, 2007 23:14 ] Owszem od nich ale z drugiej strony o tym kto uczy w danej szkole wie się zanim się złoży podanie o przyjęcie. Zatem ma się realny wpływ na poziom swojego nauczania (czasami trochę większy wpływ mają rodzice).