Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Wrzeszczu sprawdza czy przy realizacji inwestycji drogowych na terenie gminy Stężyca nie doszło w 2024 roku do szeregu nieprawidłowości. Chodzi o projekty warte kilka milionów złotych – Jesteśmy spokojni o wynik postępowania – uspokaja wójt Ireneusz Stencel i zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi prawem i bez uszczerbku dla gminnych finansów.
O wątpliwościach co do wydatkowania środków publicznych przy kilku inwestycjach drogowych na terenie gminy poinformował nas jeden z naszych czytelników.
- Proszę o zainteresowanie się sprawą gigantycznych nadużyć w gminie Stężyca o jakich piszą od pewnego czasu portale ogólnopolskie. Warto przybliżyć mieszkańcom Kaszub fakty z życia tej gminy i jej wójta – zaalramował nas zaniepokojony mieszkaniec.
Jak się okazuje, temat rzeczywiście analizowany jest przez Prokursaturę Rejonowąw Gdańsku-Wrzeszczu. Śledczy sprawdzają czy na etapie realizacji gminnych projektów nie doszło do niedopłenienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez włodarza gminy oraz działania na szkodę interesu publicznego.
Pod lupą organów ścigania znaleźć miały się inwestycje drogowe, których początki sięgają 2023 roku i umów podpisanych jeszcze przez władze samorządowe poprzedniej kadencji. Zastrzeżenia budzić ma m.in. tryb budowy i rozliczenia drogi Kamienica Szlachecka – Nowa Wieś, Żuromino – Klukowa Huta czy ścieżki pieszo-rowerowej na trasie Wieżyca-Szymbark, na które stężycki samorząd pozyskał dofinansowanie zewnętrzne. Prace miały być tam bowiem prowadzone albo bez ważnych pozwoleń na budowę albo z uwagi na błędy wykonawcy wymagały poprawek, za które gmina ponownie musiała rzekomo zapłacić. Przed kilkoma dniami w internecie pojawiły się nawet publikacje zarzucające wójtowi niegospodarność i działanie na szkodę gminnych finansów. Ireneusz Stencel jest jednak spokojny o wynik prokuratorskiego postępowania.
Do żadnego przekroczenia uprawnień nie doszło. Umowa została zrealizowana, a wszystkie prace zostały wykonane zgodnie z przepisami – zapewnia wójt Stencel. - Mamy na to pełną dokumentację. Już chyba wszystkie możliwe instytucje się w tym temacie wypowiedziały i sprawdzały te inwestycje bardzo dokładnie. Nie zapłaciliśmy za te drogi ani grosza więcej, tylko dokładnie tyle, ile wynikało z podpisanej z wykonawcą umowy, a źle wykonany fragment naprawiony został w ramach gwarancji. Nie na nasz koszt – odpiera zarzuty gospodarz gminy.Reklama
Zamieszanie wokół drogowych inwestycji jest jego zdaniem jedynie efektem szeregu donosów i oszczerstw, jakie na kierowany przez niego samorząd od jakiegoś czasu notorycznie wysyła jedna osoba.
Wszystkie te publikacje są anonimowe, nikt się pod nimi nie podpisuje, co w mojej opinii o czymś świadczy. Co więcej, bardzo często znajdują się tam informacje niesprawdzone lub zwyczajnie nieprawdziwe. Ktoś ewidentnie próbuje wprowadzić opinię publiczną w błąd. Wiemy kto za tym stoi, ale staramy się nie polemizować i nie wdawać w dyskusję nad rzeczami, które odciągają nas od tematów istotnych dla naszej gminy, które wciąż są przed nami. Koncentrujemy się na tym, co mamy jeszcze do zrobienia – przekonuje Ireneusz Stencel.Reklama
Do sprawy jeszcze wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze